ZPGO: in-house to odpadowy pseudo kompromis

• In-house zostaje w nowelizacji ustawy Prawo zamówień publicznych - jedynie tereny niezamieszkałe zostały wyłączone z tego zapisu.
• Przedstawiciele branży gospodarki odpadami mówią o pseudo kompromisie, który uderza w polskich przedsiębiorców.
ZPGO: in-house to odpadowy pseudo kompromis
Idea poprawki w zakresie terenów niezamieszkałych, nie jest i nie była kompromisem między stroną rządową, a przedsiębiorcami branży odpadowej - mówi Leszek Zagórski z ZPGO (fot.pixabay)

Wypracowana poprawka zakłada wyłączenie z in-house odbierania odpadów z terenów niezamieszkałych, takich jak biura, fabryki, czy sklepy. Taką decyzję za krzywdzącą przyjęły samorządy, co ciekawe o klęsce mówi także przedstawiciel pracodawców.

- Idea poprawki w zakresie terenów niezamieszkałych, nie jest i nie była kompromisem między stroną rządową, a przedsiębiorcami branży odpadowej. Może być tylko jednym z punktów tej poprawki, ale nie jedynym. Niestety jesteśmy świadkami przegranej polskich przedsiębiorstw i wolnego rynku z władzą – uważa wiceprzewodniczący Związku Pracodawców Gospodarki Odpadami Leszek Zagórski.

Upadek polskich firm

Od początku prac nad nowelizacją projektu, polscy przedsiębiorcy gospodarki odpadami wskazywali na zagrożenia, jakie wprowadzenie zapisu o in-house za sobą niesie: zaczynając od upadku polskich rodzinnych firm, masowych zwolnień pracowników, pogorszenia jakości usług, realnego wzrostu cen za wywóz opadów, na kumoterstwie kończąc.

Czytaj: Kto wygrał walkę o in-house? Zadowolonych nie widać

- Wprowadzenie in-house, to doprowadzenie do upadku polskich firm gospodarki odpadami - dodaje Leszek Zagórski.

Zdaniem ZPGO, polskie firmy poprzez ten zapis zostają w brutalny sposób odcięte od rynku, na którym działają od lat. Pracodawcy uważają, że firm w wyniku zachodzących zmian zniknie, a wraz z nimi miejsca pracy i dorobek kilku pokoleń.

Czytaj: Zapisy in-house trafią przed Trybunał Konstytucyjny?

- W obecnej chwili firmy komunalne nie mają mocy przerobowych, żeby obsłużyć cały rynek odpadowy, więc kolejnym krokiem będzie ich dofinansowanie z budżetu samorządów, czyli z pieniędzy podatników w celu zakupu floty samochodowej i niezbędnego wyposażenia (pojemniki, worki itp.) – uważa ZPGO.

Powstanie monopol

W opinii związku tak doposażone zakłady z czasem zostaną sprywatyzowane, a następnie sprzedane...zagranicznym koncernom, bo polskich firm na rynku już nie będzie, a nawet jeśli, jakieś przetrwają, nie będą w stanie pozwolić sobie na zakup, tak gigantycznych przedsiębiorstw.

- W ten sposób powstanie monopol, a brak konkurencji zawsze powoduje wzrost cen, który uderzy w mieszkańców – twierdzą w ZPGO.

Zdaniem członków związku zapis o in-house zagraża nie tylko branży odpadowej, ale także wielu innym, jak np. branży budowlanej i informatycznej. -W niedługiej przyszłości może doprowadzić do wielu nadużyć i zlecania usług firmom według uznania władzy, bez przetargów - podkreśla ZPGO.

- Pomimo spotkań z politykami, przedstawiania analiz eksperckich i skutków, jakie niesie za sobą
wprowadzenie in-house dla polskich rodzinnych firm i polskiej gospodarki, z przykrością można stwierdzić, że nikt nie liczy się ze zdaniem przedsiębiorców, którzy stanowią 56% rynku branżowego i zatrudniają ponad 18 tysięcy pracowników. Najsmutniejsze jednak jest to, że politycy obecnie bardzo dużo mówią o wspieraniu i rozwoju polskich firm, a w rzeczywistości wygląda, to zgoła inaczej - podsumowuje Leszek Zagórski.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Gdyby gminy były pod kontrolą wyborców, to bym nie miał obaw, ale tak nie jest. Walka toczy się o pieniądze - ryczałty, dość dowolnie ustalane. Jak ZPGO pisze o dotychczasowym rynku śmieciowym, to też nie ma racji. Rynek zaistnieje, gdy przedsiębiorstwa zaczną dokładniej rozliczać się z mieszkańcami.... Dziś praktycznie takich rozliczeń nie ma i dlatego mamy walkę o brudne pieniądze. Może trzeba będzie mieszkańcom dopłacać (w miesięcznych rozliczeniach) do takich materiałów jak: szkło, stal, aluminium, jednoskładnikowe tworzywa sztuczne? Może zrównoważą się nakłady i zyski recyklingu biomasy? Może tylko do kompozytów, baterii i farmaceutyków,... będą segregujący mieszkańcy dopłacać, dużo mniej niż obecnie? Potrzebujemy na rynku konkurujących ze sobą firm o surowce wtórne, firm stymulujących recykling. Taka dyskusja dopiero przed nami. rozwiń

w.potega@neostrada.pl, 2016-07-13 10:36:10 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE