Będzie walka o ostatnie dobre lokalizacje

Nadpodaż powierzchni handlowej w niektórych polskich miastach, odkrycie nowych możliwości, jakie dają inwestorom dworce PKS i PKP oraz rewolucja w pojmowaniu roli centrów convenience - to czynniki decydujące o przemianach polskiego rynku centrów handlowych.
Będzie walka o ostatnie dobre lokalizacje
Inwestują Państwo w mniejszych miejscowościach. Z jakim odzewem wśród władz miast i mieszkańców spotykają się Państwo, jeśli chodzi o plany budowy nowych galerii?

Aleksander Walczak, prezes Dekada Realty: W większości miejscowości odzew władz miasta jest pozytywny. Zdarza się jednak, że małe miasta mają swoisty "mikroklimat", który tworzą interesy lokalnych przedsiębiorców i wejście dużego, niezależnego inwestora powoduje naruszenie tych interesów. Niestety polskie prawo umożliwia łatwe blokowanie nowych inwestycji "wielkopowierzchniowych".

Władze często zapominają, że miasta zawsze rozwijały się wokół handlu - centralnym miejscem w większości miejscowości wciąż jest rynek. Jednak dziś handel rozwija się "pod jednym dachem". Centra handlowe są siłą napędową miast - przyciągają klientów z okolic, a władze często tego nie rozumieją. Co więcej, wciąż panuje przekonanie, że obiekty handlowe nie dają nowych miejsc pracy. Według wielu samorządowców lepszym rozwiązaniem jest nowoczesna fabryka. W praktyce jednak fabryka, zatrudnia kilkunastu czy kilkudziesięciu pracowników, często w roli dozorców czy sprzątaczek. Przykładowo, w naszej galerii w Sieradzu pracuje około 400 osób - nie licząc osób zatrudnionych w firmach, które zajmują się np. dostawami, ochroną czy sprzątaniem. Jesteśmy jednym z największych pracodawców w mieście.

Galeria nie oznacza jednocześnie zamknięcia sklepów przy głównych ulicach miast. W mniejszych miejscowościach, gdzie odległości nie są duże, klienci przyjeżdżają nie tylko do galerii, ale przy okazji chodzą także do sklepów zlokalizowanych w centrum. Galeria jest jak magnes, który przyciąga ludzi do miasta. Często jednak, jeśli już pozwala się na budowę galerii handlowej, to gdzieś poza ścisłym centrum. Władze nie widzą, że to spowoduje "wyssanie" ludzi z centrum miasta, bo klient pojedzie tam, gdzie są znane i popularne marki.

Na szczęście w wielu miastach władze zmieniły już swoje podejście i często nawet same wychodzą z prośbą, by zbudować w centrum galerię.

Cały artykuł czytaj tu

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE