Brak pieniędzy na remont mazurskiego pałacu

Jeden z najbardziej znanych mazurskich zabytków, pałac w Sztynorcie, został zabezpieczony i wzmocniony tak, że już nie grozi mu zawalenie, w najbliższym czasie zostanie też poprawiony jego dach, by deszcze nie zalewały budynku. Brak jednak środków na dalsze prace.
Brak pieniędzy na remont mazurskiego pałacu

Widmo zawalenia się pałacu w Sztynorcie było bardzo realne - od kilkunastu lat stojący nad brzegiem jeziora zabytek był zawilgocony, zagrzybiony, nie przeprowadzano w nim żadnych prac remontowych ani konserwatorskich.

Czytaj też: Dwory, pałace i zamki - kosztowne pamiątki czy zasób w rozwoju?

W grudniu 2009 roku pałac przejęła od prywatnej firmy Polsko-Niemiecka Fundacja Ochrony Zabytków Kultury, która do zarządzania zabytkiem powołała spółkę. Przewodniczący jej zarządu Eugeniusz Gorczyca poinformował, że dzięki 60 tys. euro uzyskanym ze strony Niemiec w pałacu przeprowadzono już takie prace zabezpieczające, które chronią zabytek przed zawaleniem się (chodzi m.in. o podpory stropów od piwnic po kalenicę).

Jeden z najbardziej znanych mazurskich zabytków, pałac w Sztynorcie, został zabezpieczony i wzmocniony tak, że już nie grozi mu zawalenie, w najbliższym czasie zostanie też poprawiony jego dach, by deszcze nie zalewały budynku. Brak jednak środków na dalsze prace.

Widmo zawalenia się pałacu w Sztynorcie było bardzo realne - od kilkunastu lat stojący nad brzegiem jeziora zabytek był zawilgocony, zagrzybiony, nie przeprowadzano w nim żadnych prac remontowych ani konserwatorskich.

W grudniu 2009 roku pałac przejęła od prywatnej firmy Polsko-Niemiecka Fundacja Ochrony Zabytków Kultury, która do zarządzania zabytkiem powołała spółkę. Przewodniczący jej zarządu Eugeniusz Gorczyca poinformował PAP, że dzięki 60 tys. euro uzyskanym ze strony Niemiec w pałacu przeprowadzono już takie prace zabezpieczające, które chronią zabytek przed zawaleniem się (chodzi m.in. o podpory stropów od piwnic po kalenicę).

"Założyliśmy w pałacu alarm, tak że wreszcie postronne osoby, głównie spragnieni mocnych wrażeń żeglarze, przestaną wchodzić do środka. To było i niebezpieczne dla nich, bo w każdej chwili coś mogło spaść na głowę, i dla budynku, który był brudzony i dewastowany" - powiedział Gorczyca.

Przez lata otwory okienne pałacu były zabezpieczone jedynie czarną grubą folią. Gorczyca zapowiedział, że jeszcze tego lata rozpoczną się prace na dachu pałacu - zostanie on uszczelniony.

"W ostatnim czasie dostaliśmy od wdowy po profesorze Niewodniczańskim 10 tys. euro, pieniądze te przeznaczymy właśnie na remont dachu. Gdy to wykonamy, niezabezpieczona zostanie tylko część zachodniego skrzydła budynku" - wyjaśnił Gorczyca. Podkreślił, że na gruntowny remont tego najbardziej znanego mazurskiego pałacu wciąż brakuje pieniędzy - fundacja stara się o środki w ministerstwie kultury, aplikuje także w tzw. funduszach norweskich.

"Na razie podpieramy się środkami darczyńców i strony niemieckiej. To zbyt mało. Niemcy przyjęli zresztą postawę wyczekującą, chcą zobaczyć, czy polskiej stronie zależy na ratowaniu zabytku w tym sensie, że rząd przekaże pieniądze na remont" - powiedział Gorczyca. Dodał, że na razie ze strony państwa pałac wsparły niewielkimi kwotami samorząd województwa i samorząd Węgorzewa.

Leżący na półwyspie oddzielającym jeziora Mamry, Kirsajty i Dargin pałac w Sztynorcie od XV wieku aż do zimy 1945 roku był główną siedzibą rodową Lehndorffów, jednego z najznamienitszych i najbardziej znanych rodów szlachty pruskiej.

O ratowanie pałacu w Sztynorcie od lat zabiegało wiele środowisk na Warmii i Mazurach - zorganizowano m.in. konferencję z udziałem Veruschki

Czytaj też: Mazury świecą pustkami

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE