Budownictwo drogowe na progu rentowności

  • wnp.pl (Piotr Stefaniak)
  • 02-03-2010
  • drukuj
W sytuacji masowego napływu do Polski wykonawców zagranicznych, z których część korzysta z pomocy publicznej, nieodpowiedzialna jest postawa tych krajowych zleceniodawców, dla których jedynym kryterium wygrania przetargu pozostaje najniższa cena.

Jak mówi Konrad Jaskóła, prezes Polimex-Mostostal, doraźnie zarabia inwestor, skoro niektóre firm składają oferty na poziomie 40 proc. jego kosztorysu, lecz w rachunku ciągnionym traci polska gospodarka.

- Budownictwo infrastrukturalne ze środków publicznych uznawane jest w każdym kraju za swego rodzaju roboty publiczne, czyli służące poprawie koniunktury własnej gospodarki - podkreśla Konrad Jaskóła. - Dlatego oferty te są specjalnie chronione lub uczestnictwo w nich w różny sposób obłożone warunkami wstępnymi. Nie jest też prawdą, że do nieograniczonej konkurencji zmuszają nas przepisy unijne.
Przypomina on, że do otwartego niedawnego przetargu na budowę drogi ekspresowej S17 Kurów – Lublin – Piaski, która jest podzielona na pięć odcinków, do realizacji niektórych z nich startuje po 25 wykonawców. Niestety, GDDKiA nadal stosuje to samo kryterium, najniższej ceny, nie wprowadzając nawet minimalnego ograniczenia np. w postaci ceny rażąco niskiej – ocenia prezes Jaskóła.

Z doświadczeń Polimex-Mostostal wynika, że ogromna konkurencja dusi branżę budownictwa drogowego w Polsce. Obecnie jej marża netto spadła już do zaledwie 1 proc., czyli doszła do minimalnego poziomu i sensu takiej działalności - powiedział Konrad Jaskóła.

Innym aspektem powyższego problemu jest to, że skuteczność kontraktacji w budownictwie drogowym wynosi 12 proc. Inaczej mówiąc, aby zdobyć przetarg wartości 100 mln zł, spółka musi startować w ośmiu przetargach o tej wartości.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE