PARTNER PORTALU
  • BGK

Chaos na budowie w Sosnowcu

  • www.esosnowiec.pl (Teresa Szczepanek)    11 września 2012 - 11:27
Chaos na budowie w Sosnowcu

Przy współudziale środków pochodzących z Unii Europejskiej zbrojone są tereny inwestycyjne w rejonie Maczki – Bór w Sosnowcu.




Do niedawna nikt tutaj nie chciał inwestować. Teraz, jak zakładają władze miasta, wszystko ma się zmienić. Tyle że na razie to co się zmienia, nie nastraja optymistycznie, zwłaszcza mieszkańców ulicy Kujawskiej.

W 2009 roku wyrazili oni zgodę na wejście na teren ich działek, by mogła powstać sieć kanalizacyjna i wodna. – Miało się to odbywać na podstawie protokolarnego przekazania terenu, roboty miały być nadzorowane przez inspektora nadzoru sosnowieckiego magistratu, co najmniej 14 dni przed rozpoczęciem prac mieliśmy być o tym powiadamiani – twierdzą mieszkańcy z ulicy Kujawskiej.

– Drogę obiecywano nam od lat. Sami o to zabiegaliśmy. Były wizje lokalne z prezydentem i wielkie plany. Ale teraz jest tu zwyczajna samowolka, nie wiemy czego się mamy spodziewać – mówi Danuta Grzywacz, oburzona tym, że gdy prace budowlane ruszyły na ich posesjach niezapowiedziani pojawiali się robotnicy, rozkopując ich prywatne grunty.

– Bałagan jest nie do opisania. Gmina zaczęła budować trakt komunikacyjno – pieszy, biegnący koło naszych domów. Nikt o niczym nas nie poinformował, nie pokazał planów, żaden projektant się z nami nie skontaktował, nie mamy wjazdów na posesje, otwieramy oczy i zastajemy przed domem robotników, którzy w dodatku często zostawiają po sobie bałagan – wtóruje jej Bogusława Mizera. – Nie dostaliśmy żadnego pisma, nikt z urzędu nie spotkał się z nami – dodaje.

– Kilka dni temu robotnicy zaczęli kopać na mojej działce. Zapytałam co robią i dowiedziałam się, że kopią wykop pod kanalizację. Nie wiedzieli, że to prywatne grunty. Zadzwoniłam do urzędu miejskiego. Przyjechały dwie osoby i kierownik budowy. Okazało się, że nie będzie nowego rurociągu, jak nam obiecywano, tylko do starych rur podłączą nowe przyłącze – mówi Anna Karolczyk. – Tak przecież nie da się żyć. Każdy dzień to jedna wielka niewiadoma – podsumowuje.

Mieszkańcy Kujawskiej są zdezorientowani i, jak twierdzą, pozostawieni samym sobie. – Nie wiemy nawet, czy będziemy mieli obiecaną kanalizację, bo podobno wszystko jest w gestii Rejonowego Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji – mówią.

<!-- pagebreak //-->

– Przecież tylko z uwagi na tę kanalizację zgodziliśmy się na wejście w nasze działki – skarżą się. – Nie wiemy, czy kiedy powstawać będzie główna droga, zostanie zrobiony objazd, bez którego już zupełnie będziemy odcięci od świata. Przy powstałym trakcie komunikacyjno – pieszym zaprojektowane były chodniki, ale ich nie ma, więc wychodzimy z domów prosto na ulicę. Nie przestawiono słupów energetycznych, jak to było zaplanowane, bo wykonawcę gonił czas, a nie było zgody elektrowni na zmiany. Sąsiadce zawaliło się kamienne ogrodzenie, bo robotnicy wykonali za głęboki podkop – wyliczają szkody właściciele domów i dodają, że sprawa zbrojenia terenów pokopalnianych zaczyna im wychodzić bokiem.

Liczą na naszą pomoc, bo ich próby ustalenia czegokolwiek w urzędzie miasta kończy się fiaskiem.

Po naszej interwencji w magistracie sytuacja zmieniła się natychmiast. Na wizję lokalną przyjechał Arkadiusz Chęciński, I zastępca prezydenta. Po rozmowach z mieszkańcami zorganizował spotkanie, na którym pojawił się naczelnik Wydziału Inwestycji UM.

– Poznałem problemy, jakie dotknęły tych ludzi. Wszystko, co ich niepokoi będziemy sukcesywnie wyjaśniać. Niedobrze się stało, że mieszkańcy nie byli o niczym informowani – przyznaje prezydent Chęciński. – Istotnie, nie wszystko, o czym mówią jest w projektach, ale będzie systematycznie uwzględniane. Nie muszą się o nic obawiać. Droga będzie się kończyła w granicy, krawężniki zostaną zrobione, nie będzie też kłopotów z wjazdami na posesje – zapewnia.

Obiecuje też, że w trakcie dalszych remontów związanych z wylewaniem asfaltu mieszkańcy będą mieli drogę awaryjną, o którą tak się martwili, a kanalizacja zostanie przygotowana tak, by mieszkańcy mogli wystąpić do RPWiK z wnioskiem o przyłączenie do sieci miejskiej.

– Najważniejsze, by nie popełniać już dotychczasowych błędów. Uzgodniliśmy z mieszkańcami, że jeśli będą mieli jakieś uwagi w trakcie prowadzonych prac budowlanych, będą się z nami kontaktować, by już więcej nie doszło do podobnych nieporozumień – deklaruje Arkadiusz Chęciński.









KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.




NAJPOPULARNIEJSZE W PORTALU




NAJNOWSZE WIADOMOŚCI



Wyszukiwarki

Polecane oferty: