Drogi i autostrady w Polsce: Czas skończyć z gigantomanią?

  • Włodzimierz Kaleta
  • 25-11-2015
  • drukuj
Najlepszym  przykładem było zamkniecie Mostu Łazienkowskiego w Warszawie. Ogromne utrudnienia powodowały, że do stolicy dojeżdżało niemal o połowę samochodów mniej niż wcześniej. Odnalazły się one szybko po otwarciu Mostu Łazienkowskiego i utrudniania w ruchu są takie same, jak były przed jego otwarciem. Czy jednak jest to dobry argument? A jakie są dziś argumenty za dalszym budowaniem dróg?
Drogi i autostrady w Polsce: Czas skończyć z gigantomanią?
Wiara, że rozbudowa zatłoczonych tras rozwiąże problemy komunikacyjne i w mieście zrobi się luźniej, jest iluzją - fot.szczecin.pl

– Gdyby okoliczne gminy inwestowały w autobusowy i kolejowy transport publiczny, rozwiązałoby to
w znacznym stopniu problem zbyt dużej liczby samochodów w stolicy Wielkopolski. Będziemy stosować wszystkie możliwe narzędzia, by ograniczyć wjazd aut do miasta – mówił w Radiu Merkury prezydent Poznania.

Również Hanna Zdanowska, prezydent Łodzi, chciałaby skończyć z drogową gigantomanią.

– Nie jestem zwolenniczką sposobu amerykańskiego, czyli budowania autostrad w mieście. Bardziej przekonuje mnie system europejski, gdzie jest więcej mniejszych dróg. Duże drogi powodują separację dzielnic, zamiast ich konsolidację – mówiła Hanna Zdanowska, oceniając plany przebudowy ulicy Konstytucyjnej na wielopasmową miejską arterię.

Trudniejszy dojazd, mniej samochodów

– Wiara, że rozbudowa zatłoczonych tras rozwiąże problemy komunikacyjne i w mieście zrobi się luźniej, jest iluzją – twierdził już wcześniej prof. Wojciech Suchorzewski z Politechniki Warszawskiej, czołowy polski specjalista w dziedzinie inżynierii komunikacyjnej.

W swojej teorii stłumionego popytu prof. Suchorzewski wskazuje, że w momencie, kiedy droga staje się towarem trudno dostępnym, ponieważ uciążliwości przekraczają granice akceptowanego przez kierowców komfortu jazdy, wówczas część z nich odstawia samochody do garaży. – Nowe inwestycje pobudzają ruch drogowy, a wszelkie utrudnienia ruch ten ograniczają – twierdzi profesor.

– Najlepszym tego przykładem było zamkniecie Mostu Łazienkowskiego w Warszawie. Ogromne utrudnienia powodowały, że do stolicy dojeżdżało niemal o połowę samochodów mniej niż wcześniej.

Odnalazły się one szybko po otwarciu Mostu Łazienkowskiego i utrudniania w ruchu są takie same, jak były przed jego otwarciem.

Obok mieszkańców Poznania i Łodzi z poglądami nieinwestowania w infrastrukturę drogową polemizują również samorządowcy. Dla większości z nich drogi w nowej perspektywie budżetowej pozostają nadal priorytetem.

Wielopasmowe jezdnie oraz obwodnice mają wyprowadzić z miast samochody, poprawić bezpieczeństwo oraz ułatwić życie mieszkańcom. I co ważne – wspomóc rozwój samorządów.

Lepsza komunikacja, szybszy rozwój

– Bardzo ważnym czynnikiem dobrej komunikacji jest możliwość przyciągnięcia kapitału zewnętrznego. Inwestorzy przyjadą szybciej tam, gdzie prowadzą dobre drogi. Dlatego trudno byłoby namówić samorządowców do zaprzestania inwestycji w infrastrukturę drogową. Lepsze skomunikowanie aglomeracji przynosi zazwyczaj ogromne zyski regionom – przekonuje Jan Krynicki, ekspert w biurze GDDKiA.

Mirosław Kozłowicz, zastępca prezydenta Bydgoszczy, budowę i modernizację dróg wiąże z rozwojem miasta.

– Inwestycje drogowe stanowią priorytet w wydatkach majątkowych zdecydowanej większości naszych gmin. Jako dodatkową wartość Bydgoszczy na mapie inwestycyjnej kraju traktujemy decyzje o budowie dwóch kluczowych dla miasta dróg szybkiego ruchu S10 oraz S5, które znalazły się w rządowym Programie Budowy Dróg Krajowych na lata 2014-23 – mówi.

Podkreśla jednak, że nowoczesne miasto to nie tylko asfalt, beton i stal, dobre drogi dojazdowe dla transportu, ale przede wszystkim eliminowanie braku komfortu mieszkańców wynikającego z nadmiernego rozrostu miasta. Dlatego kładą nacisk na rozwój komunikacji miejskiej.

 


KOMENTARZE (6)ZOBACZ WSZYSTKIE

Rzeczywiście po co drogi. W ZSSR a pewnie i w dzisiejszej Rosji jeździ się po bezdrożach, albo po dawnych drogach budowanych przez niewolników łagrowych. Po co postęp, niech ludziska siedzą w kościołach a nadmiar grosza dadzą na tacę lub Ojrydzowi. Łatwiej będzie trzymać naród za pyski.... rozwiń

wdzivny, 2015-12-12 22:36:40 odpowiedz

Do Jojo: Chodzi o stan *bez mostu* i *z mostem*, a nie przed pożarem i po ponownym otwarciu. Po prostu równie dobrze mostu mogłoby nie być, jeśli chodzi o korki. Rozbudowa dróg nic nie daje w tym względzie w dużym mieście - potęguje tylko zanieczyszczenie powietrza, bo w korkach stoi więcej samo...chodów. rozwiń

Maciek, 2015-11-27 16:26:24 odpowiedz

co artykuł... właściwie o co w nim chodzi? jak nie było autostrad to też na nich nie było ruchu... tylko czy zatłoczone miasta tudzież wybór kulawego transportu publicznego w zamian był lepszy? dajmy sobie wybór. w miastach,w centrach praktycznie nie ma miejsca na budowę nowych dróg. można jedyn...ie budować tunele (w Polsce rzadkość), ew. estakady. dla miast najważniejsze będą obwodnice wyrzucające tranzyt i dogodne wylotówki najlepiej w połączeniu z obwodnicami i drogami szybkiego ruchu. rozwiązanie nadmiaru samochodów w Warszawie? metro we wszystkich kierunkach i wiele, wiele ludzi naturalnie wybierze zdecydowanie szybszy środek transportu. rozwiń

lukasz_s, 2015-11-27 12:57:13 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE