• PARTNERZY PORTALU

Euro 2012 - szanse i zagrożenia

  • Agnieszka Widera
  • 17-01-2011
  • drukuj
Gdyby nie piłkarskie święto wiele z inwestycji powstałoby znacznie później albo wcale. Na razie mobilizacja ogromnych środków na budowę stadionów oznacza dla miast wielkie długi, ale czy Euro przekuje się korzyści, a jeśli tak to jakie?
Euro 2012 - szanse i zagrożenia

45 kluczowych, 36 ważnych i 130 innych mniejszych o drugorzędnym znaczeniu, to liczba realizowanych w naszym kraju inwestycji w ramach przygotowań do Euro 2012. Najważniejsze to oczywiście nowe stadiony ale też modernizowane i rozbudowywane porty lotnicze oraz połączenia drogowe między głównymi miastami. Gdyby nie piłkarskie święto wiele z tych inwestycji powstałoby znacznie później albo wcale. Na razie mobilizacja takich ogromnych środków oznacza dla miast wielkie długi, ale czy Euro przekuje się korzyści, a jeśli tak to jakie?

Euroszanse miast gospodarzy:

+ Rozruszanie gospodarki

Jak pokazują badania i analizy, duże imprezy o charakterze międzynarodowym mają wpływ na gospodarkę – twierdzi dr Jakub Borowski, główny ekonomista Inwest-Banku. – Przyspieszają inwestycje transportowe. Więcej się buduje, więc więcej się produkuje. Efekt podażowy jest bardziej widoczny w krajach biedniejszych, gdzie na taką imprezę infrastruktura sportowa i drogowa musi dopiero powstać. Widać też większy ruch na rynku pracy, a co za tym idzie - następuje wzrost zatrudnienia.

+ Efekt barceloński

Dobra organizacja olimpiady w Barcelonie w 1992 roku sprawiła, że do tego miasta zaczęło przyjeżdżać znacznie więcej turystów. – Jeśli impreza okaże się sukcesem i u nas, to można się spodziewać wzrostu eksportu usług turystycznych po 2013 roku – dodaje dr Borowski. – Optymistyczny scenariusz to wzrost PKB o 1 pkt, co przelicza się na pond 600 tys. osób więcej odwiedzających nasz kraj. A w pierwszej kolejności miasta, regiony gdzie Euro się odbywało.

+ Poprawa wizerunku

Same mistrzostwa trwają 23 dni, a poprzedają je 4 lata przygotowań. - Najważniejsze co możemy wygrać na Euro 2012 to wizerunek – mówi Marcin Herra, prezes spółki PL.2012. – Do naszego kraju, do miast, gdzie mecze będą się odbywać przyjedzie około 2 tys. dziennikarzy z całej Europy. To szansa biznesowa, turystyczna ale i szansa na pokazanie się z jak najlepszej strony. Trzeba jednak przygotować  wszystkich od taksówkarzy i pań w kasie na reprezentantów różnych kultur.

Eurozagrożenia miast gospodarzy:

- Stadiony, które na siebie nie zarobią

Koszty budowy stadionów nie zwrócą się nigdy – przekonuje prof. dr hab. Jan Winiecki, członek Rady Polityki Pieniężnej. - To norma przy takich imprezach. Ale w naszym przypadku mam obawy, czy te stadiony będą w stanie zarabiać na bieżące utrzymanie. Jedynie Poznań raczej martwić się nie musi, może i Wrocław da radę, ale na pewno nie Warszawa. Nawet gdyby Stadion Narodowy miał monopol na wszystkie mecze międzynarodowe, i tak mu to by nie pomogło. To mit, ze żaden kraj na organizacji Euro nie stracił. Portugalia część stadionów burzy bo koszty ich eksploatacji są zbyt wysokie.

- Emocje sportowe tak, ale nie kokosy z turystyki

Kibic piłkarski, jest owszem zainteresowany dotarciem do miasta gdzie gra jego drużyna, ale zostaje tam od kilku godzin do dwóch dni. Nie jest zainteresowany oglądaniem miasta i zwiedzaniem – kontynuuje prof. Winiecki.- A tym bardziej nie będzie zainteresowany przyjazdem tu, kiedy już żadnego meczu nie będzie. Nie wierzę też w jakąś wielką ekspansję naszego zaplecza hotelarsko-restauracyjnego. Branża nie zrobi nic więcej czego by i bez Euro by nie zrobiła.

- Spadek inwestycji miejskich

Budowa stadionów dla miast gospodarzy wiąże się z wielkimi długami. Dlaczego Stadion Narodowy jest droższy niż „Ptasie gniazdo” w Pekinie? Dlaczego Wrocław wydał na budowę stadionu 200 mln więcej niż planowano? Bo czasu jest niewiele i to wykonawcy mogą dyktować warunki. Ale co to może oznaczać dla tych miast w przyszłości?  Że poziom inwestycji miejskich spadnie tam nawet 10-krotnie, jeśli miasta nie otrzymają dofinansowania – przestrzega Edwin Bendyk, dziennikarz „Polityki”.

Artykuł powstał po XXXII sympozjum „Współczesna Gospodarka i Administracja Publiczna” zorganizowanym przez katedrę Gospodarki Publicznej Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, Ministerstwo Sportu i Turystyki oraz spółkę PL.2012

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Jeśli już to Edwin Bendyk a nie Benedykt... Troszkę żenujący błąd.

Stach, 2011-11-12 01:20:02 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE