Gdzie najłatwiej o "Mieszkanie dla młodych"?

W Krakowie, Opolu i Gdyni za nowe mieszkania trzeba płacić przynajmniej 15 proc. więcej niż pozwalają na to limity kwalifikujące do dopłat w programie „Mieszkanie dla młodych”, podczas gdy w Zielonej Górze i Opolu sytuacja jest odwrotna. Powód? Limity nie są uzależnione od kwot faktycznie płaconych na rynku, ale od szacunków wojewodów.
Gdzie najłatwiej o "Mieszkanie dla młodych"?
W Olsztynie za metr nowego lokum płaci się średnio 4,6 tys. zł, a „Mieszkanie dla młodych” pozwala na wydatek rzędu ponad 5,1 tys. zł za metr fot.ssekrakow.pl

O tym jak dużo można wydać na zakup nowego mieszkania z wykorzystaniem kredytu z dopłatą decydują limity publikowane co pół roku przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Ta instytucja nie ustala ich jednak dowolnie.

Podstawą do ich określenia są obwieszczenia wojewodów na temat kosztów odtworzenia m kw. mieszkania.

Efekt? Limity są przeważnie mocno oddalone od cen faktycznie płaconych za mieszkania. Inaczej nie można nazwać sytuacji, w której w Krakowie kupując mieszkanie deweloperskie trzeba płacić przeciętnie za metr prawie 6,2 tys. zł, podczas gdy limit kwalifikujący do dopłat to niecałe 5,1 tys. zł za m kw. - wynika z analizy Lion’s Banku.

Clipboard01.jpg
Clipboard01.jpg

Ogólnie rzecz biorąc sytuacja, w której do rządowych dopłat kwalifikują ceny niższe niż rynkowe, jest pozytywny, bo przecież z dopłat powinny korzystać przede wszystkim osoby, które pomocy faktycznie potrzebują. Niestety mechanizm dziś stosowany tego nie gwarantuje, a ponadto wprowadza spore dysproporcje w dostępie do finansowania nawet w gronie miast wojewódzkich.

Podczas gdy w Kielcach, Białymstoku, Katowicach i Bydgoszczy różnica między faktycznie płaconymi cenami i limitami w „Mieszkaniu dla młodych” nie przekraczają 5 proc., to w Warszawie, Lublinie, Wrocławiu, Gdyni, Opolu i Krakowie różnica jest już dwucyfrowa. W Opolu za metr nowego lokum płaci się średnio prawie 4,7 tys. zł, a limit kwalifikuje tylko mieszkania o cenie nieprzekraczającej 3,9 tys. zł.

Jeszcze bardziej jaskrawym przykładem nieracjonalnego ustalania limitów cen są dwa miasta: Gdynia i sąsiedni Gdańsk. W obu z nich za metr nowego lokum płaci się średnio po 5,8 tys. zł, a więc poziom cen jest bardzo zbliżony.

Mechanizm ustalania limitów kwalifikujących do dopłat powoduje jednak, że wynoszą one: 4,9 tys. zł dla Gdyni i 5,3 tys. zł dla Gdańska – czytamy w analizie Lion’s Banku.

Z podobną sytuacją limitów niższych niż płacone ceny mamy do czynienia w ponad 80 proc. przebadanych miast. Zdarzają się jednak wyjątki, które potwierdzają anachronizm stosowanej metody ustalania cen kwalifikujących do dopłat.

Mniej niż pozwala „Mieszkanie dla młodych” za przeciętne nowe lokum trzeba płacić w Olsztynie, Zielonej Górze i Łodzi. W ostatnim z tych miast różnica jest niewysoka (1,3 proc.), ale w pozostałych dwóch wynosi niemal 11 proc.

W stolicy województwa warmińsko-mazurskiego za metr nowego lokum płaci się średnio 4,6 tys. zł, a „Mieszkanie dla młodych” pozwala na wydatek rzędu ponad 5,1 tys. zł za metr (nawiasem mówiąc więcej niż w wyraźnie droższym Krakowie). W Zielonej Górze limit to prawie 4,1 tys. zł, a średnia cena transakcyjna poniżej 3,8 tys. zł za metr.

Kontrowersje wokół zasady ustalania limitów w poszczególnych miastach i województwach wynikają nie tylko z ich nierynkowości, ale też ze sporych zmian ich poziomu w czasie. Wyjaśnienia tych zmian można szukać w metodologii obliczania limitów, która daje dosyć dużą swobodę wojewodom w określaniu ich poziomów.

Limity cenowe wyznaczane są na podstawie średniej arytmetycznej z ostatnich dwóch odczytów wskaźnika przeliczeniowego kosztu odtworzenia 1 m kw. powierzchni użytkowej budynków mieszkalnych, którą dodatkowo powiększa się o 10 proc.

 


KOMENTARZE (2)ZOBACZ WSZYSTKIE

Najłatwiej jest w ...Londynie

JOTKA, 2015-03-01 07:10:20 odpowiedz

Sądząc po nagłówku, to Opole jest miastem pełnym sprzeczności :)

Skrupulatny, 2015-02-27 11:42:43 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE