Gdzie się podziało Re-witalne dzieło?

  • fakty.bai.pl
  • 25-04-2012
  • drukuj
Początek roku 2009. Władze Bełchatowa zapowiadają szumnie: w 2010, najpóźniej w 2011 roku w centrum miasta stanie pomnik Re-witalne dzieło. Jest już rok 2012, ale na placu Narutowicza pomnika jak nie było tak nie ma.
Gdzie się podziało Re-witalne dzieło?

Z pozoru sprawa jest błaha, ale posiłkujmy się klasykiem Stanisławem Bareją: ,,powiedz mi po co jest ten miś? Nikt nie wie po co, więc nie musisz się obawiać, że ktoś zapyta." My jednak pytamy gdzie im wcięło Re-witalne dzieło?

To miała być duma i chluba placu Narutowicza. Pomnik, przy którym każdy odwiedzający nasze miasto mógłby sobie zrobić fotkę. Jak w Gdańsku przy Neptunie. Ale, żeby tak się stało, pomnik musiał być wyjątkowy. Władze miasta ogłosiły więc konkurs dla rzeźbiarzy. Nie dla amatorów, ale dla profesjonalistów. Pełną gębą. Zachęcić miała nagroda. 10 tysięcy złotych dla tego, którego projekt zostanie wybrany. Przyszły więc 24 propozycje, które oceniało profesjonalne jury, złożone z fachowców w tej branży. I w końcu nadszedł dzień, w którym ogłoszono zwycięzcę. To Michał Gdak z Wrocławia i jego projekt.

Obiecanki cacanki...

Zwycięzcę ogłoszono podczas specjalnie zorganizowanej konferencji prasowej. Ewelina Otręba z Urzędu Miasta w Bełchatowie (zabierz głos/oceń prezydenta) tak wtedy mówiła:

- W 2010 roku jest przewidziana faktyczna realizacja na placu Narutowicza. Myślę, że do końca 2010 roku, być może na początku 2011 roku dzieło na pewno powstanie. Będzie to praca wykonywana jednocześnie z pracami, które się zadzieją na placu Narutowicza (wypowiedź z konferencji prasowej z dnia 6 marca 2009).

Obietnica padła więc bardzo konkretna. Tyle tylko, że nigdy jej nie spełniono, bo pomnika po prostu nie ma. A miało być tak pięknie.

...A teraz tłumaczą

Dzisiaj urzędnicy niechętnie rozmawiają na temat pomnika, który nie powstał. Na odpowiedź dlaczego tak się stało, czekaliśmy ponad dwa tygodnie. A sprowadza się ona do bardzo prozaicznej sprawy tzn. braku pieniędzy.

- W wyniku analizy sytuacji finansowej Miasta, jak również w dobie realizacji wielu projektów inwestycyjnych, a także innych statutowych działań Miasta, zmuszeni jesteśmy gospodarnie racjonalizować wydatki - napisała w końcu rzecznik prasowy prezydenta Beata Kwiecińska Pintos. - Dlatego też została podjęta niełatwa decyzja dotycząca odstąpienia od realizacji „Re-witalnego dzieła” na pl. Narutowicza – dodaje.

Rzeczywiście, realizacja takiego przedsięwzięcia to niemały wydatek. Potwierdza to sam autor projektu, który jednak od razu zaznacza.

- Urząd Miejski nie określił, do jakiej kwoty byłaby możliwa realizacja rzeźby, dlatego też zdecydowałem się na przedstawienie wersji najlepszej pod względem jakości materiału - powiedział Michał Gdak.

Jaka kasa?

Koszt takiego przedsięwzięcia zależy od tego, z czego będzie pomnik. Jeśli z brązu, to trzeba byłoby przyszykować 600 tysięcy złotych (cena na 2009 rok, kiedy to konkurs był ogłaszany). Jeśli natomiast rzeźba miałaby być ze stali nierdzewnej, co dałoby niesamowite efekty wizualne np. refleksy, to wówczas miasto musiałoby wydać o 250 tysięcy więcej.

Obie kwoty są niemałym wydatkiem. Tyle tylko, że ogłaszając wyniki konkursu władze miasta powinny je znać. Po co więc obiecywały coś, czego nie były w stanie zrobić. W budżecie na 2010 oraz 2011 rok nie pojawił się przecież żaden niespodziewany wydatek, który mógłby pokrzyżować plany inwestycyjne.

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Jeżeli to fotografia projektu,to nie dziwię się,że na takie dzieło niema pieniędzy,ten knot pasuje do dzisiejszego pojmowania sztuki, dlatego włodarzom miasta należy się ukłon,że nie dali się nabrać na to badziewie.

Oldboy, 2012-04-26 15:47:47 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE