Gigant do rozbiórki

  • Przegląd prasy/Rzeczpospolita
  • 04-11-2010
  • drukuj
Hotel Gołębiewski w Karpaczu powstaje niezgodnie z przepisami. Inwestora ocalić może tylko minister kultury.
Gigant do rozbiórki

880 pokojów i 18 apartamentów, 32 sale konferencyjne, centrum spa, 116 tys. mkw. powierzchni. Tadeusz Gołębiewski kończy budować w Karpaczu swój flagowy obiekt. Przeciw inwestycji protestują miłośnicy położonego u stóp Śnieżki kurortu i krajobrazu Sudetów – informuje „Rzeczpospolita”.

Inwestor cieszy się za to życzliwością miejscowych samorządowców, którzy przeliczają przyszłe zyski miejskiej kasy. Wielkie centrum wypoczynkowo-konferencyjne to kilkaset nowych miejsc pracy i wzrost ruchu turystycznego o jedną trzecią.

Obrońcy krajobrazu mają nadzieję na sukces – ich wątpliwości podzielają konserwator zabytków (miasto w całości wpisane jest do rejestru zabytków) i nadzór budowlany.

Według pozwolenia na budowę z 2007 r. hotel miał mieć: 630 pokojów, pięć apartamentów, 100 tys. mkw. powierzchni, siedem kondygnacji, 28 metrów wysokości i dach z łupków. Tymczasem w wykańczanym budynku przybyło nie tylko pomieszczeń i powierzchni. Wysokość wzrosła do 42 metrów, a na dachu zamiast łupków leżą blacha i dachówki. Hotel zbudowano też zbyt wysoki – o 4 – 5 metrów.

Wojciech Kapałczyński, szef jeleniogórskiej delegatury dolnośląskiego konserwatora zabytków uważa, że zbudowano obiekt niezgodny z projektem, planem zagospodarowania i naruszający walory krajobrazowe.

Gołębiewskiego bronią samorządowcy. Wiceburmistrz Karpacza Ryszard Rzepczyński utrzymuje, że budynek jest wyższy od projektowych założeń zaledwie o kilkadziesiąt centymetrów.

Władze Karpacza postanowiły nie czekać na rozstrzygnięcie przez nadzór budowlany, czy hotel narusza plan zagospodarowania. Burmistrz pod koniec ubiegłego roku przychylił się do wniosku Gołębiewskiego, by dostosować plan do budowli. W innym wypadku trzeba by rozebrać dwa piętra, przełożyć ogromne połacie dachu i zasypać dolne kondygnacje. Do zainwestowanych w hotel już ok. 350 mln zł doszłyby więc dodatkowe milionowe koszty.

Pod koniec lipca burmistrz odwołał się do ministra kultury, by ten rozsądził, czy osie widokowe zostały naruszone. Tylko on może uchylić postanowienie konserwatora zabytków – uważa „Rzeczpospolita”.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (3)ZOBACZ WSZYSTKIE

Miasto niekoniecznie musi sie zgodzic na objecie go przez nadzor konserwatora zabytkow (za ktorym nie wiadomo kto stoi). Karpacza na sile uszczesliwic sie nie da, niech sami decyduja, co jest zabytkiem.

autoidea, 2010-11-04 12:57:54 odpowiedz

ALEKSANDER !! KARPACZ MA SWÓJ UROK, BYŁEM TAM ZNOWU W TYM ROKU, I WIESZ CO ??? SZPECI STRASZNIE TEN HOTEL, TAKI MOTLOCH NIE PASUJE DO OKOLICY !!! KARPACZ NIE MOŻE STRACIĆ SWEGO UROKU TAK STRACIŁA GO WISŁA !!!!!!!!!! czy temu Panu wszystko już wolno !!!!

Jaremi 47 Katowice, 2010-11-04 09:27:03 odpowiedz

Hotel jest piękny i pożyteczny dla infrastruktury turystycznej. Ktoś tu zapomniał, że z a w s z e dopuszczalne są zmiany projektu w trakcie budowy, a podpieranie bezmyślnych ,być może sterowanych, żądań, wątpliwą, literalną interpretacją przepisów, wyrwanych z logicznego kontekstu całej sprawy, ...zawsze łączy się z domniemaniem urzędniczego nadużycia. Hotel powinien zostać nietknięty ! rozwiń

Aleksander42, 2010-11-04 08:47:51 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE