Gminy nadal budują na terenach zagrożonych powodziami

  • Piotr Toborek
  • 31-03-2014
  • drukuj
Kontrola NIK wykazała, że samorządy nie ograniczały zabudowy terenów zagrożonych zalaniem. Decyzje o pozwoleniu na budowę zwykle nie zawierały informacji dla inwestorów o zagrożeniu powodziowym na terenie planowanej inwestycji.
Gminy nadal budują na terenach zagrożonych powodziami

Gminy nie podejmują wystarczających działań, aby chronić mieszkańców przed skutkami powodzi. Kontrola NIK wykazała, że samorządy nie ograniczały zabudowy terenów zagrożonych zalaniem.

Decyzje o pozwoleniu na budowę zwykle nie zawierały informacji dla inwestorów o zagrożeniu powodziowym na terenie planowanej inwestycji. Informacji takich w zdecydowanej większości brakowało także w miejscowych planach zagospodarowania przestrzennego - ujęto i opisano w nich jedynie dziesiątą część obszarów zagrożonych powodzią.

W wyniku powodzi, które przeszły przez Polskę w maju i czerwcu 2010 r., poszkodowanych zostało blisko 70 tys. rodzin. Straty poniosło 811 gmin, a wartość tych strat oszacowano na ponad 12 mld zł. Zdaniem NIK jedną z głównych przyczyn rosnących szkód jest zabudowa terenów zagrożonych powodzią.

W trakcie kontroli NIK stwierdziła, że gminy w niewystarczającym stopniu wykorzystywały miejscowe plany zagospodarowania przestrzennego do ograniczania zabudowy na terenach zagrożonych powodzią.

Plany te obejmowały zaledwie 12 proc. takich obszarów, z czego tylko w 1/3 przypadków wprowadzono zakazy, ograniczenia i warunki, po spełnieniu których zabudowa w tych miejscach będzie możliwa.

Miejscowe plany w 21 proc. zbadanych urzędów miast i gmin nie określały granic i sposobów zagospodarowania terenów szczególnie zagrożonych powodzią oraz obszarów osuwania się mas ziemnych, co stanowiło naruszenie art. 15 ust. 2 pkt 7 ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym.

W przypadku 30 proc. skontrolowanych urzędów miast i gmin studia uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego nie zawierały żadnych zapisów zakazujących lub ograniczających lokalizację inwestycji nie określały warunków, których spełnienie umożliwiłoby bezpieczną zabudowę na terenach zagrożonych powodzią.

NIK zwróciła uwagę na przypadek prezydenta Bielska-Białej, który - pomimo wielokrotnie wyrażanej negatywnej opinii dyrektora RZGW dotyczącej pominięcia w projekcie części terenów zagrożonych powodzią - uznał projekt za uzgodniony i przekazał go Radzie Miasta do uchwalenia, co było niezgodne z art. 11 pkt 9 ustawy o planowaniu.

W aż 1/5 skontrolowanych organów w decyzjach o warunkach zabudowy oraz prawie we wszystkich gminach w decyzjach o pozwoleniu na budowę nie informowano inwestorów o skutkach i zagrożeniach lokalizowania przedsięwzięć na terenach zagrożonych powodzią.

Zdarzały się przypadki, kiedy pozwolenie na budowę wydawano pomimo posiadanej przez gminę i inwestora wiedzy, że planowana inwestycja ma zostać zlokalizowana na terenie o podwyższonym ryzyku wystąpienia powodzi.

Np. w Toruniu i Brzegu wydano pozwolenia na budowę, pomimo że parter lub piwnica znajdowały się na poziomie niższym od poziomu tzw. wody stuletniej (czyli poziomu zwierciadła wody podczas powodzi, występującego z prawdopodobieństwem raz na sto lat). W ocenie NIK nieinformowanie inwestorów o zagrożeniu powodziowym na danym terenie stwarza ryzyko, że obszary te będą zabudowywane, co w dłuższej perspektywie zwiększa potencjalne straty spowodowane przez żywioł.

W dwóch skontrolowanych organach kontrolerzy NIK stwierdzili znaczne braki w magazynach przeciwpowodziowych (np. Urząd Miasta Bielsko-Biała dysponował jedynie ok. 15 tonami piasku zamiast wymaganych 40, a w gminie Borzęcin wyposażenie magazynu było niezgodne z gminnymi przepisami).

 


KOMENTARZE (4)ZOBACZ WSZYSTKIE

Osoby, które zostały lub zostaną wprowadzone w błąd przez urzędnika powinny niezwłocznie zgłosić sprawę do prokuratury, oskarżając nie Urząd ale konkretną osobę podpisaną na wydanym dokumencie : decyzji o warunkach zabudowy lub wypisie z miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego - oskarżając... o świadome wprowadzenie w błąd ( niepoinformowanie o zagrożeniach ) i tym samym - narażenie na : poniesione, nieuzasadnione koszty związane z zakupem np. działki, możliwość utraty zdrowia lub życia w przypadku powodzi - a na pewno utraty dobytku. Tylko takie ( imienne ) oskarżenie może ukrócić niefrasobliwą głupotę ludzi opłacanych z naszych podatków. rozwiń

Andrzej, 2014-04-04 22:55:58 odpowiedz

czy wy urzędnicy sumienia nie macie... a później akcje typu zbiórka dla powodzian i ludzie pomóżcie.....brak mi słów na głupotę w tym kraju.....i nikt nie poniesie kary za wydanie pozwolenia i stworzenie tym samym zagrożenia .....ważne, że naiwniak zapłacił pieniądze, ludzie jesteście bez wyobraźni... rozwiń

Anka, 2014-04-04 21:20:53 odpowiedz

I co będą wnioski o ukaranie urzędników odpowiedzialnych za to? powinni ponieść kary finansowe/ A z drugiej strony jak gmina świadomie nie powiadomi inwestora że pozwala mu budować na terenie zalewowym, to po powodzi i stratach inwestor chyba będzie miał prawo domagać się odszkodowania od gminy i ta...ki przykłady trzeba by nagłośnić rozwiń

Wojciech Jankowski, 2014-03-31 20:30:19 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE