Gra w miasto

  • Łukasz Kuś/Inwestor
  • 08-12-2010
  • drukuj
Przez brak planów zagospodarowania nowym inwestycjom towarzyszy często chaos urbanistyczny. To nie jedyny problem. Planiści muszą dynamiczniej zagrać o miasto, bo klasyczne plany to przeżytek.
Gra w miasto

W 2003 r. unieważniono stare plany zagospodarowania, a sporządzanie nowych trwa długo i do dziś  w wielu miastach ich brakuje. Samorządy nie zawsze widzą potrzebę uchwalania miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego, gdyż prawo umożliwia wydawanie tzw. decyzji o warunkach zabudowy. Dlatego wiele miast nie realizuje spójnej wizji rozwoju. Wydanie decyzji o WZ wymaga jednak czasu, przez co proces przygotowania inwestycji trwa dłużej niż na terenach gdzie obowiązują plany miejscowe. Dobrze opracowane MPZP chronią przed niepożądanym sąsiedztwem, hałasem i zanieczyszczeniem środowiska. Zapewniają też odpowiednie zaplecze dla inwestycji, co zwiększa atrakcyjność miasta dla deweloperów.

- Z jednej strony MPZP wskazuje, co można wybudować w konkretnym miejscu i skraca cały proces inwestowania. Z drugiej strony plany nie zawsze są dobrej jakości. Samorządowcy traktują je często jako indeksowanie działek np.: Jeśli gdzieś blisko śródmieścia stała fabryka, ustanawia się strefę przemysłową. Za parę lat jednak okazuje się, że w tym miejscu inwestor chce wybudować biura lub mieszkania, a to wymaga zmiany MPZP – mówi Katarzyna Szyndlar dyrektor działu doradztwa inwestycyjnego w firmie Metropolis.

Fiasko szczegółowych planów

Jak powinno się tworzyć plany rozwoju miast opowiedział dr Jan Kubec, architekt, adiunkt Politechniki Śląskiej, autor projektu Centrum Nauki Kopernik w Warszawie. Jego zdaniem kwestia zagospodarowania przestrzennego zależy od sposobu traktowania dobra wspólnego. - W Polsce w ostatnich latach w dyskursie publicznym starano się akcentować ważność prawa własności dla rozwoju gospodarczego. Jednak tam, gdzie nie chroni się dobra wspólnego pojawia się chaos przestrzenny i jego negatywne skutki – mówi.

Lekarstwem na te problemy miał być plan zagospodarowania przestrzennego – podstawowe narzędzie nowożytnej urbanistyki XIX i XX wieku. Chodzi tu o wykreślenie tzw. geometrii miasta – siatki ulic, placów miejskich, kwartałów zabudowy, przestrzeni zielonych itp. Są to dość sztywne plany, które wyznaczyły charakter naszych miast. Na przykład w niemieckiej urbanistyce obowiązywała zasada, by odcinki ulic miały po ok. 500 metrów i zwieńczone były dominantą (tak zaprojektowane są np. śródmieścia Katowic i Szczecina).

Jednak we współczesnym mieście takie podejście do planowania przestrzennego okazuje się przestarzałe. Na przykład władze Ostrawy ogłosiły w 2000 r. konkurs międzynarodowy na projekt zagospodarowania dużej poprzemysłowej działki, położonej blisko śródmieścia. Opracowany plan, zgodnie z kanonami sztuki urbanistycznej, wzorowanej na doświadczeniach niemieckich i holenderskich okazał się niemożliwy do zrealizowania. Projekt nie spełniał wymagań inwestorów i ostatecznie doszło do niekontrolowanych przeróbek. Słabość administracji publicznej, która nie potrafiła przeprowadzić takiego przedsięwzięcia, zetknęła się tam z silną pozycją dewelopera, który uznał, że lepiej będzie inaczej zaprojektować ten obszar. Obecnie deweloperzy, którzy operują na dużych przestrzeniach, mają własne analizy, określające gdzie inwestować, jak efektywnie wykorzystać teren, jak zaprojektować daną inwestycję
 
Strategia dla gry z inwestorami

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE