PARTNER PORTALU
  • BGK

Handel, inwestycje: Samorządy ciągle zabiegają o centra handlowe

  • Bartosz Dyląg    3 listopada 2017 - 05:05
Handel, inwestycje: Samorządy ciągle zabiegają o centra handlowe
W ostatnich latach więcej centrów było budowanych w mniejszych miejscowościach. Fot. pixabay

– Ważne jest, by uświadomić przedstawicieli samorządów, miast, jakie są funkcje handlu i nieruchomości handlowych i jak różne mogą one być, jak bardzo powiązane z innymi funkcjami. Mam na myśli biura, rozrywkę, restauracje, hotele – mówi w rozmowie z PortalSamorzadowy.pl Radosław Knap, dyrektor generalny Polskiej Rady Centrów Handlowych.




• Centra handlowe mogą tworzyć tkankę miejską – uważa Radosław Knap, dyrektor generalny Polskiej Rady Centrów Handlowych.

• Jego zdaniem, by nowoczesny obiekt handlowy funkcjonował dobrze, ważna jest komunikacja z mieszkańcami od początku, nawet przed fazą budowy.

• Współpraca dewelopera z urbanistami nie jest normą w polskiej rzeczywistości.

---------------

Coraz więcej starych galerii handlowych jest dziś zamykanych, niektóre są wręcz rozbierane. Czy dziś samorządy lokalne zabiegają o inwestorów budujących centra handlowe?

Radosław Knap, dyrektor generalny, Polska Rada Centrów Handlowych: – Zabiegają. Na targach, które zorganizowaliśmy w Warszawie, mieliśmy kilku przedstawicieli samorządów lokalnych i prowadziliśmy z nimi rozmowy.

Czytaj też: Warszawa potrzebuje kolejnych centrów handlowych?

Warto podkreślić, że jest to rozmowa o szerszym kontekście. Skojarzenia związane z centrum handlowym są, także dla samorządów, nieco schematyczne – z halą, hipermarketem.

Ważne jest, by uświadomić przedstawicieli samorządów, miast, jakie są funkcje handlu i nieruchomości handlowych i jak różne mogą one być, jak bardzo powiązane z innymi funkcjami. Mam na myśli biura, rozrywkę, restauracje, hotele.

Projekty mieszane mogą być bardziej interesujące niż sam handel, o którym mniej się teraz mówi.

Nieruchomości handlowe cały czas są pożądane w  dużych i średnich miastach: czy teraz przyszedł czas na mniejsze miejscowości?

– Rzeczywiście w ostatnich latach więcej centrów było budowanych w mniejszych miejscowościach, nawet tych poniżej 100 czy 50 tys. mieszkańców.

Musimy pamiętać także o tym, że w kraju mamy różne doświadczenia, bo różnej jakości centra handlowe powstawały.

W dużym mieście są one kojarzone jako galerie handlowo-rozrywkowe, jednak w małym mieście nie ma szansy zbudować obiektu o powierzchni najmu 50-60 tys. mkw. Ten projekt musi być mniejszy, do tego muszą być dostosowane profil najemców, sklepów, liczba kondygnacji czy dostępność takiego budynku.

Jeżeli to nie zostało dobrze wykonane, władze mogą mieć pretensje do dewelopera.

Z drugiej strony deweloper nie ma interesu w tym, by tak się stało.

– Dlatego ważna jest wiedza na różnych poziomach. Nie może być tak, że ktoś buduje galerię handlową byle gdzie, bez doświadczenia i odpowiednich konsultacji.

W tym momencie rynek jest na tyle wymagający, że aby funkcjonowało to dobrze, także z punktu widzenia miasta i mieszkańców, trzeba dobrze zbadać ich potrzeby. Ważna jest komunikacja z mieszkańcami od początku, nawet przed fazą budowy. Mieszkańcy powinni mieć poczucie wpływu na to, jak projekt docelowo będzie wyglądał.







×
KOMENTARZE (2)

  • Prof. Glass, 2017-11-08 18:49:20

    Wy głupie szabesgoje! Tylko chłopi pańszczyźniani mogą gadać takie głupoty! Niszczenie małych firm rodzinnych i rodzimego biznesu jest działaniem zbrodniczym i antypolskim! Jeszcze Was rozliczymy za to! Będziemy tworzyć lsity tych miast, których samorządy prowadzą taką antypolską, niewolniczą polit...ykę  rozwiń
  • Konsumentka, 2017-11-03 08:45:32

    W mojej małej dzielnicy Warszawy nowo powstałe pseudo centrum handlowe nie zbudował żadnej tkanki miejskiej. W centrum jest tylko parking dla samochodów a całość kompletnie odwrócona plecami do reszty zabudowy. Spowoduje tylko upadek kolejnych małych miejscowych sklepów.Juz po otwarciu biedronki, 3 ...żabek i 1 groszka nie ma gdzie kupić świeżych warzyw ani owoców. Naprawdę jest to droga do nikąd. W nowo powstałym markecie pracują głównie Ukraińcy, a lokalne rodziny, które dotąd prowadzily mniejsze sklepy poszły na bruk.  rozwiń