Jest raport o awarii na Stadionie Śląskim

Błędy w wykonaniu uchwytów podtrzymujących konstrukcję linową dachu Stadionu Śląskiego były bezpośrednią przyczyną lipcowej awarii na jego budowie.
Jest raport o awarii na Stadionie Śląskim

Jak poinformował podczas piątkowego briefingu marszałek woj. śląskiego Adam Matusiewicz (zabierz głos/oceń prezydenta), pośrednimi przyczynami lipcowej awarii, której skutkiem będzie prawdopodobnie roczne opóźnienie zakończenia inwestycji, były: „nierównomierny proces podnoszenia konstrukcji” dachu i „niedokładność rozmieszczenia elementów mocowania lin” oraz niedokładności montażowe.

Czytaj też: Przyczyny awarii na Stadionie Śląskim

Do awarii i przerwania prac na Stadionie Śląskim doszło 15 lipca br., tuż przed zakończeniem – trwającego wówczas od 12 dni – podnoszenia linowej konstrukcji, która ma utrzymywać dach obiektu. Pękły wówczas dwa tzw. „krokodyle”, czyli uchwyty łączące liny promieniowe dachu z jego wewnętrznym pierścieniem rozciąganym. Uszkodzeniu uległy dwa z 40. elementów zastosowanych w konstrukcji.

Z końcem lipca rozpoczęto operację opuszczania zdestabilizowanej konstrukcji dachu. Jej całkowite rozłożenie trwało do końca września. Wykonanie ekspertyzy mającej wyjaśnić przyczyny awarii władze regionu – jako inwestor przebudowy stadionu – zleciły warszawskiemu Instytutowi Techniki Budowlanej (ITB). Ten nadesłał ekspertyzę w czwartek. Zawarto w niej m.in. wnioski z opinii dostarczonej niezależnie przez głównego wykonawcę.

Za bezpośrednią przyczynę lipcowej awarii Instytut uznał zniszczenie dwóch elementów nośnych, czyli „krokodyli”, „spowodowane niezachowaniem odpowiednich parametrów materiałowych odlewów”.

Specjaliści uznali, że projekt „krokodyli” i całego zadaszenia, spełniał normy bezpieczeństwa – jednak blisko granic określanych dla sytuacji ekstremalnych. „W związku z tym, ITB w swoich zaleceniach zawarł ponowne zaprojektowanie łączników lin, czyli krokodyli z uwzględnieniem podwyższonych standardów bezpieczeństwa i odporności na zniszczenie lawinowe konstrukcji” – wskazał Matusiewicz.

Instytut zalecił też m.in. „ponowne przeliczenie konstrukcji linowej dla stanów awaryjnych oraz zastosowanie stałego monitoringu konstrukcji w czasie eksploatacji”. Według wstępnych ocen samorządu, wdrożenie tych zaleceń zwiększy koszty inwestycji o „kilka milionów”.

Jak wyjaśnił marszałek, zarząd woj. śląskiego zdecydował się zastosować zalecenia Instytutu. Na własny koszt zleci przeprojektowanie krokodyli pod kątem większego bezpieczeństwa. Siądzie też do negocjacji z wykonawcą – spółką Mostostal Zabrze – w sprawie przedłużenia kontraktu na budowę stadionu (inwestycja miała być gotowa do końca 2011 r., kontrakt wygasa z 31 grudnia br.).

Samorządowcy zadeklarowali wolę, by zaawansowaną w ok. 65 proc. inwestycję dokończył Mostostal Zabrze. Matusiewicz zaznaczył, że wymaga to „dobrej woli wykonawcy”. Jego zdaniem, budowa na Stadionie jest zbyt zaawansowana, aby zmieniać głównego wykonawcę.

Pytany o ewentualne kary umowne związane z przekroczeniem terminu umowy oraz ew. roszczenia związane ze wzrostem kosztów, marszałek odpowiedział, że „zbyt szanujemy pieniądze podatnika, abyśmy do naszych należności nie dochodzili”.

„Na pewno będziemy do tego dochodzili, być może spotkamy się na sali sądowej. Wiele będzie zależało od wykonawcy i jego dobrej woli. Dzisiaj tę sprawę odkładamy (...) na później. (…) Ta inwestycja już i tak bardzo przeciągnęła się w czasie, że dzisiaj koncentrujemy się na tym, aby na zasadach dogodnych zarówno dla wykonawcy jak i dla nas – dla inwestora – dogadać się co do zakończenia inwestycji” – wyjaśnił w piątek Matusiewicz.

Próbując określić perspektywy zakończenia przebudowy Stadionu Śląskiego w obecnej sytuacji, marszałek, jako realny uznał koniec 2012 r.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.