Kadry i samorządy przyciągają inwestycje zagraniczne

Jak inwestycje zagraniczne napędzają wzrost gospodarczy? Od czego zależy ich napływ, trwałość, efektywność? Odpowiedzi na te pytania szukali uczestnicy debaty "Wpływ inwestycji zagranicznych na polską gospodarkę" w trakcie VI Europejskiego Kongresu Gospodarczego.
Kadry i samorządy przyciągają inwestycje zagraniczne
Przedstawiciele inwestorów oraz zarządcy specjalnych stref ekonomicznych debatowali nad efektami ewolucji, jaka dokonała się w dziedzinie relacji z inwestorami i w mechanizmach pozyskiwania bezpośrednich inwestycji zagranicznych (BIZ).

Uczestnicy dyskusji wskazali na podstawowe korzyści z umiejscowienia kapitału produkcyjnego w Polsce: pozytywny wpływ na rynek pracy, na bilans handlowy i wolumen eksportu, na transfer technologii.

- Lista jest długa. Firmy zagraniczne przynoszą know-how, wokół nich rozwija się infrastruktura, która służy także ich podwykonawcom i usługodawcom - uważa Barbara Kaśnikowska, prezes zarządu Wałbrzyskiej SSE Invest-Park. - Jedno nowe miejsce pracy w strefie to kilka w otoczeniu.

Tomasz Sadzyński, prezes zarządu Łódzkiej SSE, wskazał dwa przykładowe scenariusze przyciągania inwestycji do strefy: duży inwestor za którym przychodzą i lokują się kooperanci (Indesit) oraz równolegle inwestycje mniejszych firm powiązanych relacjami typu klastrowego (AGD).

Zdiagnozowano aktualny stan BIZ, wskazano na mocne strony polskiej oferty lokalizacji inwestycji - przede wszystkim wartość polskiej oferty kadrowej. To efektywność polskiego pracownika, przenosząca się na jakość i konkurencyjność produktu, przekonuje dużych inwestorów takich jak LG do reinwestowania zysków w Polsce, co przy okazji obala mit o masowym ich transferze za granicę przez posadowione w Polsce koncerny.

Bezpośrednie lub podatkowe zachęty finansowe nie odgrywają kluczowej roli w decyzjach inwestorów zagranicznych. Decyduje klimat inwestycyjny i warunki prowadzenia działalności. Lokowane w ten sposób inwestycje są trwalsze niż te nastawione na maksymalizację zysku za wszelką cenę i w krótkim czasie.

- Inwestor najpierw wybiera kraj, potem konkretną lokalizację. Pytanie o zachęty inwestycyjne (pomoc publiczną) pojawia się zawsze, ale inwestor traktuje taką deklarację jako sygnał ze strony władz; to rodzaj testu na klimat inwestycyjny, na warunki komunikowania się z administracją - zauważył Paweł Tynel, dyrektor działu ulg i dotacji inwestycyjnych EY. - Nie da się i nie należy próbować "przekupywać" inwestora. Bardzo liczy się natomiast szybkość reakcji. Oferta dla inwestora nie może powstawać przez kilka miesięcy. Decyzje biznesowe zapadają szybciej.

Tomasz Trzósło, dyrektor zarządzający firmy JLL doradzającej inwestorom, wskazał na pozytywny trend, jakim jest eksport usług. W JLL pracuje obecnie 200 osób zaangażowanych w świadczenie usług biznesowych dla całej Europy. Trzósło postulował, by dokonać takich zmian w prawie, które preferowałyby inwestorów zainteresowanych rozwojem sektora zaawansowanych usług finansowych (m.in. zarządzanie funduszami).

Zasadniczą zmianę struktury BIZ w Polsce polegającą na wzroście udziału usług (sektor BPO) uznano za tendencję stabilną i korzystną dla gospodarki i rynku pracy. Firmy zagraniczne, zajmujące się dotychczas jedynie produkcją, coraz częściej tworzą w Polsce centra usług wspólnych i ośrodki badawczo-rozwojowe.

Szansą na nowe inwestycje zagraniczne są... "starzy" inwestorzy. - Reinwestycje to coś, o co warto się starać - przekonywał Piotr Freyberg, doradca ds. rozwoju 3M Poland. - Jest coraz więcej inwestorów, którzy chcą produkować blisko rynków zbytu, minimalizując koszty transportu produktów i surowców. Do nowej inwestycji łatwiej przekonać kogoś, kto już działa na naszym rynku, niż ściągać nowego inwestora.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.