Klika miast wojewódzkich ma szansę na budowę infrastruktury targowej

Apeluję do prezydentów miast i marszałków województw, by zastanowili się, czy nie zbudować u siebie niedużej infrastruktury targowej, to znaczy hali z salą konferencyjną - mówi Andrzej Byrt, prezes Polskiej Izby Przemysłu Targowego, prezes MTP.
Klika miast wojewódzkich ma szansę na budowę infrastruktury targowej
Raporty pokazują, że mimo pogarszającej się sytuacji gospodarczej targi w Polsce pozostały dla przedsiębiorców skuteczną platformą marketingu i komunikacji biznesowej. Jak się to udaje?

Andrzej Byrt, prezes Polskiej Izby Przemysłu Targowego, prezes MTP: Proszę pamiętać, że w Polsce jest prawie 20 profesjonalnych organizatorów imprez targowych, mających własną infrastrukturę. Poza Międzynarodowymi Targami Poznańskimi nie jest ona bardzo rozbudowana, za to dość nowoczesna.

Rytm życia całego sektora wystawienniczego w Polsce odpowiada mniej więcej temu, co dzieje się w kraju. Polska nie przeżyła recesji, tylko spowolnienie. Dotknęło ono także branżę wystawienniczą. W ostatnich kilku latach, kiedy tempo wzrostu w kraju malało, spora część firm, zwłaszcza małych i średnich, zrozumiała, że udział w targach pozwala im osiągnąć cele marketingowe taniej niż za pomocą podróży po kraju.

Reasumując, jako organizatorzy targów przeżyliśmy okres spowolnienia z kłopotami, ale nie najgorzej. Okazało się, że atrakcyjność oferty imprez była dla polskich wystawców wystarczająca.

Czy sprawdziły się prognozy i bieżący rok był trudny dla organizatorów targów?

- Tak. Dopiero we wrześniu poczuliśmy wyraźne odbicie, powróciło zainteresowanie naszymi imprezami polskich i zagranicznych wystawców. Widać je także w przypadku targów, które są planowane w przyszłym roku.

Czy można powiedzieć, że zagraniczni wystawcy już wracają, a polscy jeszcze czekają?

- Niezupełnie. Przede wszystkim nie można powiedzieć, że wystawcy wracają, bo oni nie zniknęli, jedynie ograniczyli wystąpienia. Jeśli na przykład dawniej dzierżawili 200 metrów kwadratowych, to w ostatnich latach wydzierżawiali np. tylko 150 metrów.

Oczywiście byli też tacy, którzy zwiększali powierzchnię, ale per saldo nastąpiło nie tyle wycofywanie się wystawców, ile ograniczanie powierzchni, którą rezerwowali, co było odpowiedzią na słabnącą dynamikę wzrostu gospodarczego. Mniejsza powierzchnia stoisk wiązała się z ich skromniejszym wyposażeniem oraz ograniczeniem personelu, kosztów zakwaterowania, wyżywienia itd. Przyniosło to kolejne oszczędności.

Z jakimi myślami polski przemysł targowy wchodzi w rok 2014?

- Wszyscy jesteśmy nastawieni optymistycznie. Liczymy, że nastąpi zarówno wzrost liczby wystawców, jak i wielkości rezerwowanych przez nich stoisk.

Proszę powiedzieć, jaki jest kierunek rozwoju targów w Polsce?

- Obserwujemy to samo co na całym świecie, to znaczy coraz dalej idącą specjalizację. Jeśli przykładowo kiedyś mieliśmy targi budowlane, to dziś organizuje się targi drzwi garażowych, okien ściennych, okien na dachy pochyłe czy klejów.

Jeśli podrynki i wyspecjalizowane sektory nabierają wigoru, starają się znaleźć okazję do zaprezentowania swoich produktów, niekoniecznie w obrębie większych targów. Oczywiście najwięksi gracze uczestniczą zarówno w imprezach specjalistycznych, zorientowanych na podgrupy branżowych znawców, jak i w szerszych, prezentujących całościowy obraz danego sektora.

Drugim trendem jest poszerzanie zakresu informacji na temat wyrobów prezentowanych na targach. Mam tu na myśli otaczanie istniejących imprez zdarzeniami o charakterze informacyjnym i edukacyjnym. Mowa o różnego rodzaju seminariach, kongresach i konferencjach towarzyszących ekspozycji wyrobów.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE