Kolejna inwestycja drogowa z problemami

- Kolejna inwestycja - droga ekspresowa S5 o wartości 3 mld zł - legła w gruzach - oceniła we wtorek wiceszefowa klubu PJN Elżbieta Jakubiak.
Kolejna inwestycja drogowa z problemami

Według niej, obecnie ani minister infrastruktury, ani premier nie są w stanie odpowiedzieć, czy inwestycja zostanie zrealizowana. Droga ekspresowa S5 ma przebiegać od autostrady A1 w okolicach Grudziądza do autostrady A8 w okolicy Wrocławia. Ma połączyć Grudziądz, Bydgoszcz, Poznań i Wrocław. Według przyjętego w styczniu br. przez rząd "Programu budowy dróg krajowych na lata 2011-2015" budowa odcinków tej drogi Nowe Marzy - Bydgosz, Bydgosz - Żnin, Żnin - węzeł Mielno jest zaplanowana na lata po 2013 r.

Czytaj też: Długo na polskie drogi jeszcze poczekamy

Jakubiak na konferencji prasowej mówiła, że S5 miała być kluczową inwestycją na Euro 2012, a łączna wartość tego projektu to 3 mld zł, więcej niż na A2 i na A4. - Nam chodzi o odpowiedź, dlaczego tak ważny odcinek drogi kluczowej dla komunikacji w Polsce zniknął z projektu i z planu budowy dróg i autostrad aż do roku 2013 - powiedziała wiceszefowa klubu PJN.

- Tej inwestycji nie będzie prawdopodobnie już nigdy, z tej inwestycji zniknęły pieniądze - powiedziała Jakubiak. Poseł PJN Andrzej Walkowiak poinformował, że w maju 2010 r. złożył wniosek do NIK o zbadanie przebiegu inwestycji S5 na odcinku kujawsko-pomorskim. - Ponieważ widziałem, że złe rzeczy dzieją się w kwestiach środowiskowych. (...) NIK przychylił się do tego wniosku - dodał.

Czytaj też: Francuzi chcą skończyć część A2

W odpowiedzi Walkowiak otrzymał pismo od wiceprezesa NIK Marka Zająkały, w którym poinformował on, iż w I kwartale 2011 roku Delegatura NIK w Bydgoszczy przeprowadziła kontrolę w oddziale GDDKiA w Bydgoszczy oraz w Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska (RDOŚ). NIK zbadała przebieg procesu inwestycyjnego budowy S5 na odcinku Nowe Marzy - granica woj. kujawsko-pomorskiego oraz działania podejmowane w celu uzyskania decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach zgody na realizację tego przedsięwzięcia.

W piśmie z NIK, które otrzymał Walkowiak, napisano m.in. że "minister środowiska, jak i generalny dyrektor ochrony środowiska prowadząc postępowanie ws. uzgodnienia warunków realizacji planowanego przedsięwzięcia nie przestrzegali obowiązujących przepisów prawa". "W ocenie NIK minister środowiska i generalny dyrektor ochrony środowiska nie wykazywali w prowadzonym postępowaniu woli pozytywnego i szybkiego wydania rozstrzygnięcia tak, jak to uczynił regionalny dyrektor ochrony środowiska" - przytaczał fragmenty pisma poseł PJN.

Według Walkowiaka, do łamania prawa doszło na najwyższych szczeblach ministerialnych. - Co chwilę dawano instytucjom zadania, by wprowadzały uzupełnienia do raportów, które produkowały. (...) Potem z kolei przez wiele miesięcy minister (środowiska) nie odpowiadał na to, czy ten raport został przyjęty, czy nie. Minister był zobowiązany, by w ciągu 60 dni dokonać uzgodnienia ws. kwestii środowiskowych, to trwało 29 miesięcy - mówił.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE