Konstancin wygrał spór o Hugonówkę

Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji rozstrzygnęło na korzyść gminy, trwający od marca, spór o własność zabytkowej willi Hugonówki przy ul. Mostowej w Konstancinie.
Konstancin wygrał spór o Hugonówkę

Decydujące okazały się zeznania byłej pracowniczki uzdrowiska, która potwierdziła, że przedsiębiorstwo oddało nieruchomość w latach 60.

Czytaj też: Hugonówka sprzedana z uzdrowiskiem?

Mimo że przebudowa Hugonówki współfinansowana ze środków unijnych ruszyła w połowie 2009 roku, samorządowi dotychczas nie udało się dokończyć remontu. Przez nieporozumienia z wykonawcą od połowy 2010 roku na budowie nic się nie dzieje, a zabytek popada w ruinę. Kiedy w zeszłym roku wszystko wskazywało na to, że prace zostaną wznowione, okazało się, że samorząd może stracić willę na rzecz uzdrowiska.

W marcu 2011 r. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji unieważniło decyzję Wojewody Warszawskiego z 1993 roku, na mocy której zabytek stał się własnością samorządu. MSWiA wyjaśniło, że w 1967 roku Skarb Państwa nabył Hugonówkę od prywatnego właściciela na rzecz Przedsiębiorstwa Państwowego Uzdrowisko Konstancin, którego następcą jest dzisiejsza spółka Uzdrowisko Konstancin-Zdrój.

W październiku tego samego roku przedsiębiorstwo uzdrowiskowe przekazało nieruchomość Miejskiej Radzie Narodowej w Skolimowie (jej następcą prawnym po zmianach ustrojowych stał się samorząd). Następnie Wojewoda Warszawski na mocy ustawy o samorządach stwierdził, że wszystkie nieruchomości rady narodowej przechodzą na własność gminy.

W 2003 spółka Uzdrowisko Konstancin-Zdrój złożyła do ministerstwa wniosek o unieważnienie tej decyzji. Co prawda rok później wycofała się z ubiegania o majątek, ale w ostatnich latach ponowiła tę próbę. W 2010 roku MSWiA wszczęło postępowanie w tej sprawie. Konstanciński urząd przedstawił ministerstwu kopię pisma z 1967 roku, na mocy którego ówczesne uzdrowisko przekazało gminie nieruchomość. Jednak kopia nie była uwierzytelniona notarialnie więc w myśl przepisów prawa nie miała większego znaczenia. Natomiast oryginału nie udało się znaleźć ani w uzdrowisku, ani w urzędzie miasta.

Dlatego też MSWiA stwierdziło, że wojewoda nie miał prawa stwierdzić nabycia willi przez samorząd. Jeśli decyzja z 1993 roku byłaby unieważniona, nieruchomość z powrotem stałaby się własnością spółki uzdrowiskowej.

Samorząd nie dał za wygraną i odwołał się od decyzji ministra, wnioskując o ponowne rozpatrzenie sprawy. Urzędnicy zarzucili ministerstwu, że nie sprawdziło prawdziwości kopii dokumentu z 1967 roku i nie przeprowadziło wnikliwej procedury dowodowej. MSWiA kilkakrotnie zmieniało termin rozpatrzenia sprawy. Pracownicy ministerstwa „przetrząsnęli” wszystkie dostępne archiwa państwowe, w których mogłyby się znajdować dokumenty, potwierdzające przekazanie nieruchomości.

Jednak nie udało im się niczego znaleźć, dokumenty dosłownie „rozpłynęły się”. Niezbędne okazały się zeznania świadków, pamiętających wydarzenia z lat 60. Uzdrowisko wskazało ministerstwu trzy osoby z kierownictwa ówczesnego przedsiębiorstwa. Jednak okazało się, że wszystkie już nie żyją. Konstanciński samorząd znalazł dwie osoby, które brały udział w przekazaniu nieruchomości. Jedna z nich z powodu zaawansowanego wieku nie pamiętała wydarzeń sprzed ponad 44 lat i nie złożyła wyjaśnień. Kolejna przesłała do ministerstwa oświadczenie, potwierdzające, że ówczesne uzdrowisko oddało willę. Złożyła również zeznania opisujące pracę zespołu zaangażowanego w procedurę sprzed lat. Zeznania okazały się kluczowe.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE