Kryzys w deweloperce omija polskie kurorty

  • Newseria.pl
  • 08-05-2013
  • drukuj
Na rynku nieruchomości wakacyjnych – w przeciwieństwie do rynku mieszkaniowego – nie ma kryzysu.
Kryzys w deweloperce omija polskie kurorty

Te inwestycje sprzedają się jeszcze na etapie budowy. I coraz częściej sięgają po nie mniej zamożni klienci. Rok do roku branża notuje stabilne wzrosty.

Osoby decydujące się na zakup apartamentu lub domu w miejscowości turystycznej często robią to dla własnej wygody lub prestiżu, jednak w ostatnich latach rośnie grupa nabywców, którzy w ten sposób lokują swoje oszczędności. Jak podkreślają przedstawiciele branży, inwestycje w nieruchomości wakacyjne stają się alternatywą dla inwestycji na rynku kapitałowym.

- Właściciel apartamentu zarabia na jego najmie od 6 do 9 procent rocznie - przekonuje Marlena Kosiura z portalu inwestycjewkurortach.pl.

- Sami deweloperzy przyznają, że gros klientów, którzy do nich trafiają, to osoby, które przenoszą swoje aktywa, wycofują z lokat bankowych czy nawet z giełdy, która bywa mniej stabilna i kupują taki apartament, który może przynieść im zyski - zaznacza.

Kryzys w branży deweloperskiej omija polskie kurorty.

- Te nieruchomości często sprzedają się już na etapie budowy, a nie są to nieruchomości przeznaczone wyłącznie dla ludzi z grubym portfelem - mówi Marlena Kosiura.

- Najtańsze apartamenty jedno- czy dwupokojowe, ale wcale nie najgorsze, o fajnym standardzie i w dobrych lokalizacjach można kupić już za około 200 tys. złotych - dodaje.

Nieruchomości z tańszego segmentu cieszą się dużym zainteresowaniem wśród kupujących. Deweloperzy szybko dostosowali swoją ofertę odpowiadając na potrzeby rynku. W ich ofercie najwięcej apartamentów stanowią lokale o najbardziej poszukiwanych metrażach.

Wśród kupujących jest wielu chętnych na najdroższe nieruchomości. Jednak tu kupujący mają dość wygórowane wymagania wobec inwestorów.

- To są rezydencje z segmentu second home, czyli totalne TOP-y, które są położone przy samej plaży, najczęściej na ostatnim piętrze - mówi Marlena Kosiura.

Zakup wymarzonego apartamentu z widokiem na morze oznacza często wydatek 1-2 mln złotych. Ale i tu inwestorzy nie mogą narzekać.

Duże zainteresowanie apartamentami w nadmorskich kurortach sprawiło, że to właśnie w tych miejscowościach rynek rozwija się najaktywniej. I nie dotyczy to tylko dużych kurortów jak Sopot, Kołobrzeg czy Międzyzdroje, ale też mniejszych miejscowości jak Niechorze, Pogorzelica czy Grzybowo.

Zdaniem ekspertki, mniej intensywnie widać tę aktywność i deweloperów i kupujących w górach, chociaż tych inwestycji jest dużo.

- Najmniej rozwiniętym rynkiem są w tej chwili okolice jezior, ale tam też się powoli zaczyna budować - dodaje Kosiura.

Duże zainteresowanie wakacyjnymi apartamentami dostrzegli deweloperzy, wiele firm zaczęło się specjalizować w tym segmencie.

- Rynek nieruchomości wakacyjnych dzieli się na dwa segmenty - mówi Marlena Kosiura.

- Jeden to są apartamenty budowane z myślą o ludziach, którzy tam po prostu chcą wypoczywać. Na tym rynku działa bardzo dużo małych, regionalnych firm, które budują mniejsze, kameralne apartamentowce. Natomiast drugi segment to są nieruchomości, które są budowane stricte z myślą o zarabianiu i to są zazwyczaj condohotele. Na tym rynku jest kilka dużych firm, które realizują takie condohotele i tylko w tym się specjalizują - zaznacza.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE