Lotniska: czy już odrobiliśmy zaległości?

Pod koniec października Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju miało przedstawić strategię rozwoju polskich lotnisk. Powinna znaleźć się tam też odpowiedź na  kluczowe pytanie: czy mamy za dużo lotnisk cywilnych.
Lotniska: czy już odrobiliśmy zaległości?
Lotnisko we Wrocławiu - fot.airport.wroclaw.pl


Mamy za dużo portów lotniczych. Mamy ich za mało, szczególnie w obsłudze cargo. Oba twierdzenia dają się uzasadnić. Oba można byłoby pogodzić np. w strategii rządowej dla sektora. Gdyby istniała...

W przyszłym roku irlandzka linia lotnicza Ryanair chce przewieźć 8,3 mln pasażerów startujących z Polski. Nieco skromniejsze plany - obsługę około 7 mln osób - ma węgierska Wizz Air. Łącznie zabiorą co drugiego rodaka, jaki wsiądzie na pokład samolotu.

Nowy rozdział w historii naszego lotnictwa otworzyła liberalizacja rynku oraz samo wejście Polski do UE, wyzwalające gwałtownie popyt, np. osób wyjeżdżających za pracą. Ktoś musiał go zaspokoić.

- Szczególną rolę odegrały tanie linie lotnicze (LCC), które zaktywizowały też porty regionalne, jako pierwsze oferując połączenia "do" i "z" nich - mówi prof. Włodzimierz Rydzkowski z Uniwersytetu Gdańskiego.

To właśnie "lowcosty" razem z również niedrogimi przewoźnikami czarterowymi, wynajmowanymi przez operatorów turystycznych, poderwały Polaków w powietrze. Ale to one wyzwoliły też ambicje regionalne.

Odrabiamy zaległości

Jeszcze 20 lat temu statystyczny Polak leciał samolotem raz na piętnaście lat. W ubiegłym roku w ten sposób podróżowało dwóch spośród każdych trzech naszych rodaków.

Rynek podniebnych przewozów pasażerskich rośnie w tempie dwukrotnie szybszym (w ub. roku o 8,7 proc.) niż w UE (4,4 proc.).

Naprzeciw rosnącemu popytowi wyszły inwestycje portów lotniczych, zwiększające ich przepustowość. Zbiegło się to ze współorganizowaniem przez Polskę Piłkarskich Mistrzostw Europy w 2012 roku, ale także z możliwością wykorzystania środków unijnych z perspektywy finansowej 2007- 13 przez 10 portów, zaliczanych do sieci TEN-T.

Regionalne i lokalne ambicje napędzające inwestycje w lotniczej infrastrukturze bywają powodem do krytycznych komentarzy - o marnotrawieniu publicznych złotówek na budowę portu, a później na dopłacanie do utrzymania obiektu, z i do którego nikt nie lata...

Najczęściej przywoływanym przykładem jest port w Radomiu; przez ponad rok od otwarcia stał pusty, a gdy znalazł chętnego przewoźnika (Air Baltic), ten zawiesił loty do Rygi, bo korzystali z nich pojedynczy pasażerowie.

Za szybko i na wyrost?

Czy porty polskie są nadmiernie rozbudowane? Najpierw trzeba odpowiedzieć na pytanie, w stosunku do czego: obecnego popytu czy spodziewanego za kilkanaście lat?

Po zakończeniu rozbudowy główne polskie porty osiągną łączną zdolność odprawy ponad 41 mln pasażerów (dane MIiR), przy realnie spodziewanym ruchu 28,5-29,7 mln. W istocie będzie trzeba pokrywać koszty ogrzewania, ochrony, sprzątania czy oświetlenia dla ponad 40 proc. powierzchni portów. Ale z każdym kolejnym rokiem lotniska będą bardziej wypełnianie.

Środowisko oczekuje nowej strategii rozwoju polskich lotnisk. Powinna zostać przedstawiona przez MIiR w końcu października... Pewnie znajdzie się tam też odpowiedź na inne kluczowe pytanie: czy istotnie mamy za dużo lotnisk cywilnych.

Więcej na wnp.pl

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE