Milion na straszącą kładkę

  • www.esosnowiec.pl (Izabela Kieliś)
  • 24-04-2012
  • drukuj
Władze Sosnowca przeznaczyły na remont kładki łączącej osiedle przy ul. Naftowej z sosnowieckim Dworcem Południowym milion złotych.
Milion na straszącą kładkę
Rdza, odrapane barierki i sypiący się beton. Sosnowiczanie korzystający z kładki łączącej osiedle przy ul. Naftowej z sosnowieckim Dworcem Południowym przez lata zdążyli się przyzwyczaić do tego widoku. Lecz nie oznacza to, że go zaakceptowali.

Mieszkańcy, którzy już od dawna zwracają uwagę na fatalny stan techniczny kładki i otwarcie przyznają, że zwyczajnie boją się po niej chodzić, być może w niedługim czasie doczekają się jej gruntownego remontu. Przedstawiciele Urzędu Miejskiego zapowiadają, iż przeznaczyli na ten cel 1 mln zł.

Niektórzy, bardziej złośliwi, od lat żartują, że kładka przy ul. Naftowej to taki sosnowiecki antyk. Mimo że duże grono osób, które chce dostać się na jedną lub drugą stronę ulicy, często wybiera drogę „na skróty” przez torowisko, to jednak sporej wielkości obiekt codziennie pokonują liczni mieszkańcy Sosnowca. Zwłaszcza matki z wózkami, które zwyczajnie nie mogą pozwolić sobie na wybór innej drogi. Wszyscy, którzy korzystają z kładki są zgodni co do jednego: od bardzo dawna wymaga ona gruntownego remontu.

-Nawet nie można powiedzieć, że to już najwyższy czas na naprawę, bo „najwyższy czas” minął dobrych kilka lat temu. Kładką należałoby się zająć niemalże natychmiast, zanim dojdzie do nieszczęścia. Aż dziw, że odpadające kawałki betonu nikomu jeszcze nie spadły na głowę i nie zrobiły krzywdy – uważa Jerzy Zieliński, jeden z przechodniów.

– Bezpieczeństwo jest najważniejsze i co do tego nikogo nie trzeba przekonywać. Ale to jest taki betonowo – stalowy „potworek”, który psuje estetykę okolicy. Stopień skorodowania jest już tak duży, że naprawdę wstyd, iż nasze władze dotychczas nie zajęły się obiektem znajdującym się przy dużym osiedlu, w bliskiej odległości od centrum miasta. Znajomi, którzy mnie odwiedzają również dopytują, czemu nikt nie zwraca uwagi na to, jak kładka wygląda i w jakim jest stanie – mówi pani Justyna, mieszkanka ul. Naftowej.

Czy sytuacja zmieni się w najbliższym czasie? Informacje, jakie płyną z urzędu miasta dają nadzieję na to, że mieszkańcy doczekają się upragnionego remontu kładki. I to być może już do końca bieżącego roku. – Wojciech Guzik, naczelnik Wydziału Organizacji Zarządzania Drogami i Ruchem Drogowym rozpisał przetarg na remont kładki nad torami. Do dyspozycji ma milion złotych, a sam remont powinien zostać przeprowadzony do końca roku. Cała potrzebna do tego dokumentacja powinna być gotowa do końca lipca – informuje Rafał Łysy, naczelnik Wydziału Informacji i Promocji w Urzędzie Miejskim w Sosnowcu (zabierz głos/oceń prezydenta).

Rafał Łysy zapewnia, że sam remont ma zostać przeprowadzony w sposób, który nie będzie utrudniał mieszkańcom swobodnego korzystania z kładki w czasie jego trwania.

– Chcielibyśmy, w miarę możliwości, nie wyłączać kładki z ruchu pieszych w czasie prac. Jeśli remontowane będą schody, to czynne będą podjazdy i na odwrót – mówi naczelnik. Oprócz schodów i podjazdów, nowy wygląd zyskają również poręcze, nawierzchnia i oświetlenie. To ostatnie było wymieniane kilka lat temu, ale latarnie często ulegały aktom wandalizmu. Dlatego też urząd miejski chce, aby materiały użyte do remontu były możliwie jak najbardziej odporne na akty chuligaństwa. Co takie wydarzyło się, że w urzędzie wreszcie pomyślano o kładce?

– Sami oceniamy każdy obiekt mostowy w naszym mieście. Dostaje on zawsze odpowiednią ilość punktów. Kładka przy ul. Naftowej wypadała w tych ocenach zawsze bardzo słabo, więc gdy tylko znalazły się środki na jej remont, przystąpiliśmy do konkretnych działań. Trzeba podkreślić, że kładka należy do nas, a nie PKP, więc chcemy zapewnić mieszkańcom bezpieczeństwo poruszania się z jednej strony miasta na drugą – przekonuje naczelnik Łysy.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE