Mimo strat kopalnia Wujek nie zostanie zamknięta

Kopalnia Wujek, która z powodu kłopotów wydobywczych w jej katowickiej części może przynieść w br. ok.170 mln zł strat, nie zostanie zamknięta. Zakład wdroży program naprawczy i w ciągu dwóch lat ma wyjść na prostą - zdecydował Katowicki Holding Węglowy (KHW).
Mimo strat kopalnia Wujek nie zostanie zamknięta

Aby obniżyć koszty działalności kopalnia ma m.in. rozpocząć eksploatację nowego pokładu węgla pod Katowicami tańszą metodą "na zawał", czyli bez wypełniania specjalnym materiałem pustek po wydobyciu. Przedstawiciele holdingu uspokajają, że węgiel, o którym mowa, położony jest w przeważającej części pod terenami leśnymi, dlatego wydobycie nie zaszkodzi budynkom.

Kopalnia Wujek składa się z dwóch części: legendarnego Wujka w Katowicach oraz tzw. ruchu Śląsk w Rudzie Śląskiej. Ta druga część wymaga szczególnych rygorów ze względu na zagrożenie metanowe. W ubiegłych latach to katowicka część była motorem napędowym kopalni. W tym roku, gdy ze względu na podziemny pożar trzeba było wyłączyć z eksploatacji dwie ściany wydobywcze, zakład zaczął przynosić straty.

Czytaj też: Jak zrewitalizować 45 ha po kopalni?

Zwiększające się koszty i zmniejszone wydobycie postawiły dalsze działanie katowickiego Wujka pod znakiem zapytania. Zarząd holdingu powołał specjalny zespół, który miał określić przyszłość kopalni. W środę prezes KHW Roman Łój ogłosił, że nie ma podstaw do zamknięcia Wujka, kopalnia wymaga jednak programu naprawczego.

- Na dzień dzisiejszy nie ma żadnych podstaw, byśmy uważali sytuację za przesądzoną w kierunku likwidacji Wujka. Konieczne są jednak zmiany organizacyjne i redukcja kosztów, aby już w przyszłym roku strata została ograniczona do ok. 100 mln zł, a za dwa lat działalność obu połączonych części była rentowna - powiedział Łój podczas konferencji prasowej.

Zarząd KHW planuje m.in. przeniesienie ciężaru eksploatacji do Śląska, ale także szukanie takich możliwości eksploatacji węgla w katowickiej części, by można było wydobywać taniej - metodą "na zawał" zamiast "na podsadzkę", jak robi się to pod silnie zurbanizowanymi terenami.

Chodzi o rozpoczęcie wydobycia z pokładu 405 w Katowicach, gdzie jest ok. 8 mln ton węgla. Pod nim jest jeszcze inny pokład - w sumie kilkadziesiąt milionów ton. Holding może sięgnąć po to złoże, ale metodą podsadzkową. Teraz zamierza zdobyć zgodę 16 instytucji (w tym samorządu Katowic i okręgowego urzędu górniczego) na zmianę metody, by wydobywać "na zawał", czterema ścianami wydobywczymi. Spowodowało to już pierwsze protesty lokalnych środowisk, obawiających się szkód na powierzchni.

- Niemal cała eksploatacja tego pokładu odbędzie się pod terenami leśnymi. Jedyne budowle na tym terenie to nieczynna kolejowa stacja towarowa Katowice Muchowiec i stara wieża ciśnień, nie ma tam żadnej infrastruktury mieszkaniowej. Potrzebna będzie jedynie regulacja Kłodnicy, by nie powstawały rozlewiska - wyjaśnił prezes Łój.

Zapewnił, że w toku restrukturyzacji nikt z liczącej ok. 4,3 tys. osób załogi kopalni Wujek nie straci pracy. Możliwe są jedynie przesunięcia pracowników w miejsca, gdzie będą bardziej potrzebni.

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Czy nie lepiej jast pokazać czytelną mapę opisywanego obszaru wydobywczego niż bełkotliwie pisać o tajemniczym pokładzie 405 ? A może to ścisła tajemnica z obawy przed protestami ? Gdzie my ciągle jesteśmy i w czym tkwimy ? Należy się nam (czytelnikom oraz mieszkańcom) rozsądna, pełna i czytelna inf...ormacja !!!!. rozwiń

giekar, 2012-04-26 10:00:10 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE