Most prezydenta Kaczyńskiego: marszałek ma żal

Wicemarszałek Senatu Jan Wyrowiński (PO) ma ogromny żal, że bydgoscy radni PO i SLD zmienili decyzję o nadaniu mostowi w Bydgoszczy imienia Lecha Kaczyńskiego. Przyczyniło się to do pogłębienia i tak dramatycznie głębokich podziałów w naszym społeczeństwie - uważa.
"Jest mi szczególnie przykro z tego powodu, że inicjatorami zmiany nazwy mostu - na Uniwersytecki, byli radni z Platformy Obywatelskiej. Wyrażam z tego powodu ogromny żal. Decyzja ta przyczyniła się do pogłębienia i tak dramatycznie głębokich podziałów w naszym społeczeństwie. Można różnie oceniać prezydenturę Lecha Kaczyńskiego. Nie można jednak odbierać mu wielkich zasług dla sprawy odzyskania i ugruntowania w Polsce niepodległości i demokracji" - podkreślił Wyrowiński w oświadczeniu przekazanym w piątek PAP.

Wicemarszałek Senatu zaznaczył, że "tragiczna śmierć prezydenta Kaczyńskiego nadaje jego postaci rys szczególnie dramatyczny". "Winniśmy mu szczególną pamięć" - uważa.

Decyzję radnych w ostrych słowach skrytykował na Twitterze także przewodniczący Komitetu Wykonawczego PiS Joachim Brudziński: "Radnym Bydgoszczy Nie chcemy już od Was uznania Ni Waszych mów, ni waszych łez! Skończyły się dni kołatania Do waszych serc, j...ł was pies".

Wiceprzewodniczący Rady Miasta, szef klubu radnych PO Zbigniew Sobociński bronił decyzji radnych, którzy głosowali za zmianą nazwy mostu. W rozmowie z PAP podkreślił, że przy głosowaniu za zmianą nazwy kierowano się opiniami większości bydgoszczan, którzy uważali, że nazwa przeprawy powinna być neutralna.

"Uchwała o nadaniu mostowi imienia Lecha Kaczyńskiego była decyzją poprzedniej rady, a my jesteśmy już inną radą. To nie jest tak, że obecna rada coś wypracowała i to zmieniła. Żyjemy w świecie, w którym radni reprezentują wyborców. Wsłuchujemy się w opinie osób, które nas wybrały. Gdybyśmy nie zmienili pierwotnej nazwy, to most nadal dzieliłby mieszkańców" - powiedział wiceprzewodniczący rady.

Sobociński zaznaczył, że zgodnie z przepisami poprzednia uchwała radnych była nieważna, ponieważ dotyczyła nieistniejącego obiektu i mogła zostać uchylona przez wojewodę. Podkreślił też, że za zmianą nazwy głosowali nie tylko radni PO, ale również radni SLD.

Uchwałę o nadaniu mostowi imienia Lecha Kaczyńskiego przyjęli radni na wniosek ówczesnego prezydenta Konstantego Dombrowicza (niezrz.) kilka dni po katastrofie smoleńskiej, czyli 14 kwietnia 2010 r. Większość radnych wówczas głosowała za, jeden wstrzymał się od głosu, a kilku nie wzięło udziału w głosowaniu.

Decyzja radnych od momentu uchwalenia wywoływała kontrowersje wśród mieszkańców Bydgoszczy. Na łamach gazet i na portalach internetowych pojawiały się propozycje innych nazw.

Z inicjatywą zmiany nazwy przeprawy na Most Uniwersytecki wystąpił klub radnych PO. W środę odbyło się głosowanie, w którym projekt poparło 18 radnych, siedmiu było przeciw, a jeden wstrzymał się od głosu. Za zmianą nazwy głosowali radni PO i SLD.

Budowa Trasy Uniwersyteckiej długości 1,6 km z mostem przez Brdę rozpoczęła się jesienią 2010 r. Uroczyste otwarcie zaplanowano na 14 grudnia, ale już tydzień wcześniej trasa ma zostać udostępniona do ruchu. Inwestycja będzie kosztować 207 mln zł, z czego finansowanie unijne wyniesie 93 mln zł.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (3)ZOBACZ WSZYSTKIE

Decyzja radnych pokazuje, że narzucanie przez rodzinę zmarłego prezydenta miejsca Jego z żona pochówku, nazywania ulic, placów, mostów jego imieniem, a także stawianie mu pomników jest dalece niestosowne, gdyż to jednak większość społeczeństwa uważa, że na to nie zasługuje. Demokracja to system wybo...rczy, w którym to większość decyduje. Prezes Jarosław z rodziną stanowi znaczącą, choć ciągle wywołującą nienawiść, mniejszość. rozwiń

Joanna, 2013-12-02 09:56:29 odpowiedz

Panie "equipage " niech się Pan ujawni. Takie stwierdzenie to można tylko podpisywać nazwiskiem. Zapewne obawia się Pan słownej reakcji przeciwników Pana "teorii"

JodekMordka, 2013-12-02 09:56:03 odpowiedz

Nie istnieją jakiekolwiek przesłanki do zatwierdzenia nazwy mostu Prezydenta Kaczyńskiego w Bydgoszczy, z którego nieodpowiedzialnej decyzji doszło do katastrofy i śmierci 96 ważnych Polskich Obywateli. Jako b. pilot od pierwszych informacji o sytuacji atmosferycznej miałem obawy i zastanawiałem się..., jak można było zorganizować ten przelot samolotem, a nie pociągiem lub autokarem. Był to dowód niekompetencji i nieudolności organizatorów, natomiast nie mam wątpliwości, że odpowiedzialnością obarczony jest Jarosław. rozwiń

equipage, 2013-11-30 00:09:24 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE