Na drogi lokalne nadciąga tsunami

Nadchodzą trudne lata dla dróg lokalnych. Gdyby mogły one przemówić, krzyknęłyby: pomocy, zaraz będzie po nas – alarmuje Marek Wójcik, dyrektor biura Związku Powiatów Polskich.
Na drogi lokalne nadciąga tsunami


Na 380 tys. km dróg publicznych w Polsce, aż 88 proc. to drogi lokalne (gminne - 204 tys. km oraz powiatowe - 129 tys. km). Samorządy otrzymały je w opłakanym stanie i od 23 lat próbują modernizować je wszelkimi możliwymi sposobami.

„Skąd mamy czerpać środki na modernizację dróg gminnych i powiatowych, skoro wysychają ostanie źródła wsparcia tego procesu" - pyta Marek Wójcik w dzienniku „Warto wiedzieć".

Przypomina jednocześnie, że w perspektywie unijnej 2014-2020 fundusze europejskie na transport będą skoncentrowane na modernizacji kolei, budowie i modernizacji kluczowych połączeń komunikacyjnych, np. autostrad, dróg ekspresowych i głównych dróg krajowych, a zmniejszą się przede wszystkim nakłady na drogi lokalne.

- Jeśli nie tylko zmniejszy się pomoc unijna na remonty dróg gminnych i powiatowych, ale jeszcze VAT nie będzie kwalifikowany, to liczba realizowanych projektów drogowych spadnie znacząco - przestrzega.

Według niego, po tym jak rządzący nie wywiązali się z deklaracji przyznawania na schetynówki pełnego miliarda rocznie oraz obniżyli w pewnym momencie skalę dofinansowania zaledwie do 30 proc. kosztów projektu, nie ma najmniejszych gwarancji, że w kolejnych latach sytuacja się odmieni.

W dodatku, jak pisze, zagrożony jest byt rezerwy w budżecie państwa na inwestycje dotyczące dróg w miastach na prawach powiatu, dróg powiatowych i wojewódzkich. W ostatnich latach to zaledwie kwota pomiędzy 320-340 mln złotych, ale znacząco wspierała modernizację głównie obiektów inżynieryjnych na drogach lokalnych.

- W 2012 roku zamach na tę rezerwę wykonano przy okazji prac nad zmianami w systemie janosikowego. Jak długo jeszcze uda się obronić tę rezerwę przed tego typu pomysłami? - zastanawia się Marek Wójcik.

Przyznaje, że drobne wsparcie modernizacji sieci dróg zapewniały m.in. środki z PROW, Krajowego Programu Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego GAMBIT i uruchamiane na odtwarzanie infrastruktury po powodziach czy trąbach powietrznych. Jednak do innych źródeł finansowania budowy i remontów dróg samorządy nie mają dostępu, np. do Krajowego funduszu Drogowego.

„Tak więc zanosi się na kolejne tsunami, tym razem na drogach. Przed trzema laty ostrzegałem, że dotknie szpitali i niestety nie pomyliłem się" - pisze Marek Wójcik.

Według niego oznacza to pogorszenie jakości życia wielu samorządowych wspólnot, a szczególnie tych z daleka od wielkich miast. W nich rozwój nie będzie się odbywał z szybkością 140 km na godzinę (dopuszczalna prędkość na polskich autostradach), a jedynie z szybkością 30 km na godzinę (w miarę bezpieczna na dziurawych drogach lokalnych).

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (5)ZOBACZ WSZYSTKIE

tytuł bardzo trafny, dobrze że poruszono ten temat. Szkoda, ze ciągle po macoszemu traktuje się u nas właśnie drogi lokalne, bo do krajowych właśnie trzeba nimi dojechać, a przy okazji budowy ( remontu) to drogami lokalnymi dowozi się kruszywa, itd. Drogi każdej kategorii są przecież bardzo ważne.... Szkoda, że z roku na roku i tak mizerne możliwości dofinansowania remontu dróg lokalnych są ciągle zmniejszane. Subwencja drogowa dawno juz została powiatom i gmiom zabrana, a z akcycy jst nic nie ma, w ubiegłym roku schetynówki tylko w wysokosci 30 % wkład Państwa, a 70 % jst, w tym roku o 50% mniejsze środki w budżenie Państwa. Takie działanie nie przyczyni się do zrównoważnego rozwoju. rozwiń

Sabina, 2013-01-22 22:48:32 odpowiedz

Co takiego? A miodzio i miś?

Karamel, 2013-01-22 19:50:48 odpowiedz

nie widać jakiegoś szczegolnego działania tutaj...

Oliva, 2013-01-22 19:42:29 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE