Największa inwestycja w Toruniu zagrożona

Otwarcie w 2011 roku wielofunkcyjnej sali koncertowej na tzw. Jordankach, w sercu Torunia, miało być ukoronowaniem jednej z największych inwestycji kulturalnych w dziejach miasta. Na początku 2012 roku nie ma jednak nawet kompletnej dokumentacji budynku.
Największa inwestycja w Toruniu zagrożona

Projekt sali koncertowej na Jordankach wybrano w 2008 roku, w międzynarodowym konkursie. W jego jury zasiedli utytułowani architekci z Polski i zagranicy, toruńscy projektanci oraz przedstawiciele miejskich instytucji kultury.

Do udziału w konkursie zgłosiło się 38 pracowni z Polski, Czech, Anglii i Hiszpanii. Ostatecznie, spośród złożonych 22 koncepcji, za najlepszy projekt uznano dzieło hiszpańskiej pracowni Menis Arquitectos, prowadzonej przez Fernando Menisa.

Sala koncertowa ma powstać w miejscu dawnych kortów tenisowych, na obrzeżach gotyckiego starego Miasta, w samym centrum miasta. Władze Torunia (zabierz głos/oceń prezydenta) zdecydowały, że nowy obiekt ma być wielofunkcyjny - oprócz koncertów musi być przystosowany do organizacji spektakli teatralnych, operetek, seansów filmowych i multimedialnych oraz konferencji i kongresów.

Jury konkursu podkreślało, że właśnie pod tym względem koncepcja hiszpańska wyróżniała się wśród pozostałych. Budowla ma składać się z kilku modułów połączonych od góry szklanymi taflami wprowadzającymi do wnętrza światło.

Przewidziano mechanizmy ścienne i stropowe umożliwiające łączenie lub odgradzanie wnętrz. Dwie sale w razie potrzeby można będzie połączyć tworząc audytorium dla 1350 osób.

Obiekt będzie dostosowany do wymogów spektakli teatralnych, będzie tam również studio nagrań i reżyserki dźwięku, sala prób dla orkiestry i chóru oraz pomieszczenia dla Toruńskiej Orkiestry Symfonicznej, garderoby, pokoje gościnne, pomieszczenia dla tłumaczy symultanicznych, kawiarnia dla publiczności, salonik reprezentacyjny, bawialnia dla dzieci oraz parking podziemny na ok. 200 miejsc postojowych.

System podwójnych ścian budynku ma zapewnić oszczędność ciepła i dobrą izolację sali koncertowej od ulicznego hałasu. Obiekt miał być przystosowany także do otwarcia na zewnątrz tak, by powstał amfiteatr.

Otwarcie zaplanowano na 2011 rok, ale dotąd nie udało się nawet skompletować dokumentacji budowlanej. Od chwili dostarczenia pierwszych planów przez architekta nieustannie pojawiają się zarzuty ze strony polskich ekspertów budowlanych, że zawierają one wiele błędów, są niekompletne, "opracowane wysoce nieprofesjonalnie" i "nierzetelnie sprawdzane".

W odpowiedzi na zarzuty władze Torunia obarczyły częścią winy za opóźnienia potencjalnych użytkowników sali - organizatorów spektakli, koncertów i wydarzeń kulturalnych, którzy mieli domagać się bardziej rozbudowanych rozwiązań technicznych scen i widowni. Po wprowadzeniu części zmian do projektu znacznie wzrósł koszt inwestycji, ze 120 do 175 mln zł.

Fernando Menis spotkał się z władzami Torunia na początku stycznia, które oczekują kilkunastu zmian w projekcie. Jedną z największych modyfikacji ma być "odchudzenie" ruchomego sufitu, który pierwotnie miał ważyć 277 ton i kosztować 13,5 mln zł. Potrzebny jest także dodatkowy hol wejściowy, niezbędny w polskim klimacie.

Sama budowa, kiedy już się rozpocznie, ma trwać 20 miesięcy, a władze miasta liczą optymistycznie, że mogłaby ruszyć u progu lata. Pomóc ma w tym podzielenie inwestycji na dwie części tak, by budowa ruchomego sufitu była osobnym zadaniem, nie blokującym rozpoczęcia pozostałych prac.

Sala na Jordankach musi zostać ukończona do 2015 roku. Przekroczenie tego terminu spowoduje bowiem utratę 53 mln zł przeznaczonych na ten cel z Regionalnego Programu Operacyjnego dla województwa kujawsko-pomorskiego.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.