Nie chcą bonifikaty na zakup nieruchomości

  • esosnowiec.pl (Izabela Kieliś)
  • 25-10-2011
  • drukuj
Sosnowiczanie skupieni wokół Stowarzyszenia na Rzecz Demokracji i Antyklerykalizmu „Uniezależnienie”, wystosowali list otwarty do prezydenta miasta oraz rady miejskiej.
Nie chcą bonifikaty na zakup nieruchomości
Sprzeciwiają się w nim wysokiej bonifikacie na zakup nieruchomości przy ul. Legionów przez Centrum Edukacji i Wychowania Młodzieży Kana w Sosnowcu.

– Zdecydowaliśmy się na złożenie prezydentowi Kazimierzowi Górskiemu (zabierz głos/oceń prezydenta), listu otwartego, w którym sprzeciwiamy się sprzedaży nieruchomości przy ul. Legionów za 5 proc. jego wartości. O decyzji podjętej przez radnych dowiedzieliśmy się z „Wiadomości Zagłębia” i portalu e-sosnowiec.pl. Postanowiliśmy działać – mówi Maria Kaleta, skarbnik sosnowieckiego Stowarzyszenia na Rzecz Demokracji i Antyklerykalizmu, działającego od 2004 roku.

W piśmie, które trafiło do rąk Kazimierza Górskiego i radnych czytamy: „Społeczeństwo miasta Sosnowca zbulwersowane jest treścią ostatnich doniesień prasowych [...], że Rada Miasta Sosnowca zdecydowała o sprzedaży na rzecz Centrum Edukacji i Wychowania Młodzieży Kana za kwotę 110 tys. zł, nieruchomości będącej własnością miasta, a więc jego mieszkańców, a nie tych 8 spośród grupy 27 radnych.”

Jak mówią przedstawiciele stowarzyszenia skupiającego 18 członków, nie podoba im się, że miasto chce oddać Kościołowi nieomal za darmo działkę wartości 2 mln 200 tys. zł. Podczas gdy Kościół do tej pory nie wyraził zgody na przekazanie działki przy ul. Kraszewskiego, niezbędnej do rozbudowy Centrum Pediatrii im. Jana Pawła II w Sosnowcu.

– Nie może być tak, że Kuria nie kwapi się do spełnienia obietnicy śp. biskupa Śmigielskiego, a miasto, które bądź co bądź, dotknięte jest kryzysem finansowym, chce sprzeniewierzyć 2 mln zł. Potem zapewne, nie mogąc się doprosić o przekazanie działki przy Kraszewskiego, odkupi ją za kwotę wyższą niż w rzeczywistości jest warta – stwierdza Waldemar Kossakowski, prezes zarządu stowarzyszenia.

– Dlatego też postanowiliśmy w imieniu mieszkańców i swoim własnym sprzeciwić się tej nieracjonalnej decyzji – dodaje.

– Najwyższa pora, aby władze miasta zrozumiały, że należy oddzielić sprawy urzędowe od kościelnych. Kwestia sprzedaży takiego terenu wraz z budynkiem za bezcen, jest sprawą wszystkich mieszkańców i oni również powinni sprzeciwiać się takim krokom władz – podkreśla Maria Kaleta.

Obawy i emocje członków stowarzyszenia stara się ostudzić Arkadiusz Chęciński, przewodniczący Rady Miejskiej w Sosnowcu. – List o którym mowa trafił również w moje ręce. Dokładnie się z nim zapoznałem. Jednak rzecz jest w tym, że ci państwo w pewnym sensie protestują nieco na wyrost. Sprzeciwiają się bowiem podjęciu przez nas decyzji, a tymczasem ta... nie została jeszcze podjęta – mówi przewodniczący.

Jak wyjaśnia głosowanie, które odbyło się na komisji wcale nie przesądza o niczym sprawy. – W tej chwili mamy w planach powołanie komisji, czy też zespołu osób, składających się z przedstawicieli Miasta, Rady Miejskiej oraz Kościoła, żeby wyjaśnić sprawę zarówno Kany, jak i kilku innych, na temat których wyniknęła dyskusja podczas Komisji Kultury – informuje Chęciński.

Nowo powołanemu zespołowi będzie przewodzić radny Daniel Miklasiński. – Wyznaczyłem go, ponieważ radny Miklasiński od samego początku jest zaangażowany w sprawę. Zresztą oprócz kwestii Kany, do wyjaśnienia jest też np. temat cmentarza na Klimontowie, gdzie teren Kościoła zaczął wychodzić na teren gminy – mówi Arkadiusz Chęciński. – Co zaś do państwa ze stowarzyszenia, którzy skierowali do nas list, poprosiłem prezydenta Górskiego oraz sekretariat Rady Miejskiej o wyznaczenie terminu, w który moglibyśmy się spotkać z przedstawicielami stowarzyszenia i wyjaśnić im jak się sprawy mają – dodaje.
Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE