Nie chcą e-myta

O zwolnienie z tzw. e-myta – opłaty za przejazd drogami szybkiego ruchu – przewoźników wykonujących regularne kursy na trasach do 100 km, czyli m.in. busów i autobusów, apelują w Radomiu politycy PiS.
Nie chcą e-myta

Zbierali też podpisy pod petycją w tej sprawie do premiera Donalda Tuska. Opłata elektroniczna ma być pobierana od 1 lipca na ok. 579 km autostrad, ok. 554 km dróg ekspresowych i ok. 432 km dróg krajowych, co stanowi łącznie 1565 km dróg zarządzanych przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad.

Czytaj też: Z mytem na drogie wakacje

Będą ją płacić kierowcy pojazdów o masie powyżej 3,5 tony. Docelowo system ma objąć ok. 2 tys. km autostrad, 5 tys. km dróg ekspresowych i 600 km dróg krajowych. Zgodnie z planami rządu przez najbliższe siedem lat wpływy z opłaty powinny sięgnąć 14,2 mld zł.

Poseł PiS Marek Suski przekonywał na konferencji prasowej w Radomiu, że e-myto, czyli opłata za przejazd drogami szybkiego ruchu, po raz kolejny uderzy w najuboższych.

Według niego wraz z wprowadzeniem nowych opłat, wzrosną koszty pokonywania trasy przez busy i autobusy, w związku z czym przewoźnicy podniosą ceny biletów. Politycy PiS zorganizowali konferencję prasową w pobliżu dworca PKP w Radomiu, skąd odjeżdżają busy do Warszawy, Krakowa i Lublina.

Suski podał przykład prywatnych busów kursujących pomiędzy Radomiem a Warszawą (100 km); codziennie korzysta z nich wielu studentów oraz radomian pracujących w stolicy.

Od 1 lipca za przejazd ok. 70 km tej trasy pobierane będą opłaty. W swojej siedzibie w Radomiu politycy PiS zbierają podpisy pod petycją do premiera. Petycję zamieścili też na profilu radomskiego PiS na Facebooku.

 

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE