Nie wszystkie lotniska mają szansę na rozwój

  • Newseria.pl
  • 02-12-2013
  • drukuj
W przyszłym roku otwarte ma zostać lotnisko w Gdyni, które do tej pory funkcjonowało jako obiekt wojskowy, zarządzany przez Marynarkę Wojenną. To tylko jedno z kilku planowanych nowych lotnisk.
Nie wszystkie lotniska mają szansę na rozwój

W przyszłym roku działalność rozpocznie także port lotniczy w Radomiu, a w ciągu kolejnych lat m.in. w Szczytnie, Zegrzu Pomorskim, prawdopodobnie także w okolicach Białegostoku i Kielc. 

Plany budowy nowych lotnisk skrytykował niedawno Janusz Lewandowski, unijny komisarz ds. planowania finansowego i budżetu. Podkreślił, że Unia Europejska może odmówić finansowania niektórym projektom.

Czytaj też: Mamy nadmierne ambicje dot. budowy lotnisk

 - Każde województwo chciałoby mieć swoje lotnisko. To jest pewien prestiż. Natomiast jest pytanie o sens ekonomiczny funkcjonowania tego lotniska czy portu lotniczego. Na dzisiaj to zostało udowodnione wieloma badaniami, że przy liczbie pasażerów powyżej jednego miliona porty lotnicze przynoszą zyski - tłumaczy dr Dariusz Tłoczyński, ekspert rynku transportu lotniczego z Wyższej Szkoły Bankowej w Gdańsku.

Podkreśla, że istniejące porty lotnicze  są wpisane w europejską i krajową sieć transportową. Choć UE z jednej strony wspiera budowę portów lotniczych w regionach, które do tej pory są ich pozbawione, to nie zawsze ma to sens ekonomiczny. Alternatywnym rozwiązaniem może być rozbudowa sieci szybkich dróg lub modernizacja infrastruktury kolejowej umożliwiając tym samym dojazd do innych miast w krótszym czasie.

Czytaj też: Dlaczego pasażerowie wciąż omijają lotniska?

Przykładem lotniska, w którym nie ma dużego wzrostu ruchu lotniczego Bydgoszcz. Po otwarciu autostrady A1 do Gdańska coraz więcej osób z Torunia, Bydgoszczy i całego województwa kujawsko-pomorskiego decyduje się na lot z większego portu lotniczego w Trójmieście, a także z Poznania - ze względu na bogatszą ofertę przewoźników. Niektórzy przewoźnicy np. Veolia Toruń oferują bezpośrednie połączenie z Torunia do portu lotniczego w Gdańsku.

Dr Tłoczyński zaznacza jednak, że lotnisko powstaje na wiele lat, więc czasem trudno ocenić jego wpływ na rozwój regionu. Podkreśla, że choć w rozwiniętych regionach łatwiej o pasażerów, to dla biedniejszych części kraju port lotniczy może być impulsem dla rozwoju.

 - Lotnisko nie jest budowane na 5-10 lat, tylko na kilkadziesiąt. Proszę zobaczyć, jak rozwijał się ruch lotniczy w obrębie aglomeracji gdańskiej, kiedy istniał tylko i wyłącznie Port Lotniczy Gdańsk. Jeszcze kilkanaście lat temu lotnisko obsługiwało niewielu pasażerów, dzisiaj jest już mowa o trzech milionach. Zatem istnieje pewna zależność i jest ona potwierdzona badaniami światowymi, że rozwój regionu determinuje rozwój transportu lotniczego w regionie. I odwrotnie - rozwój transportu lotniczego może wpłynąć pobudzająco na rozwój regionu - przekonuje ekspert.

W jego opinii w aglomeracji trójmiejskiej niezbędne jest szczególnie dopracowane podejście do rynku lotniczego. Od przyszłego roku w odległości zaledwie ok. 30 km od siebie będą tam funkcjonować dwa lotniska cywilne. Niemal całkowitym udziałowcem portu lotniczego Gdynia-Kosakowo jest miasto Gdynia (93,7 proc. akcji), które posiada również ok. 2,2 proc. udziałów w gdańskim lotnisku.

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Przykład Bydgoszczy jest w kontekście treści artykułu złym przykładem. Kiepski rozwój nie wynika z braku możliwości rozwojowych tego portu, a z celowego tworzenia wszelkimi siłami okoliczności, aby ten rozwój nie następował. Winnym jest Marszałek województwa kujawsko-pomorskiego, władze miasta Torun...ia, i niestety także władze państwowe.
Zupełnie niezrozumiałe odcięcie Bydgoszczy już nie tylko od sieci autostrad, ale także pozbawienie na długą perspektywę czasową połączenia miasta z siecią szybkich dróg krajowych, stopniowe redukowanie połączeń kolejowych i torpedowanie ruchu lotniczego jest bezczelną i celową pauperyzacją największego miasta Regionu. Lotnisko wykupione w większościowym pakiecie przez Marszałka jest skandalicznie zarządzane przez prezesa wybranego w sposób nomenklaturowy, a nie demokratyczny. Ograniczane są siatki połączeń, urządzany jest cyrk z przetargami na „promocję” lotów do Warszawy, likwiduje się bardzo rentowne loty do Krakowa, udaje się „głupa” przy negocjacjach na połaczenia z wielkimi portami przesiadkowymi. Toruń usilnie się stara obniżyć rangę portu i bezczelnie reklamuje loty z Gdańska, organizuje specjalne linie autokarowe - to ok. 150 km. Do lotniska w Bydgoszczy autokaru nie ma - a to ledwie 35 km. Za to Marszałek pod pretekstem efektywnej komunikacji forsuje kolejowe połączenie przez bydgoskie lotnisko z dawną magistralą kolejową z pominięciem dworca głównego Bydgoszcz- za ponad miliard złotych i przez cenne przyrodniczo tereny Puszczy Bydgoskiej. Wszystko to dzieje się za aprobatą Sejmiku wojewódzkiego, Wojewody, z aktywnym poparciem Rządu i przy zupełnym milczeniu Sejmu i Senatu. Nawet NIK sprawę zupełnie ignoruje, a jest to temat rozległy. Strategicznym celem jest, niestety likwidacja portu lotniczego w Bydgoszczy i budowa zupełnie nowego w Toruniu. Smutne to i porażające
rozwiń

stanczyk1511, 2013-12-02 21:54:28 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE