Nieruchomości PKP szansą dla miast

  • Piotr Stefaniak (wnp.pl)
  • 21-03-2011
  • drukuj
Kolejowe nieruchomości, atrakcyjnie położone i latami dewastowane, stały się barierą rozwoju centrów miast. Przy okazji zmian w PKP jest szansa, aby dobrze zagospodarować tę przestrzeń. Rozwój kolei zawsze się wiązał z zajmowaniem terenu - nie tylko pod torowiska.
Nieruchomości PKP szansą dla miast

XIX-wieczny tabor wymagał częstej konserwacji i przeglądów. Dlatego co kilkadziesiąt kilometrów rozmieszczano przy torach stacje z szerokim zapleczem technicznym. W prostej linii wiano tych nieruchomości przekazywały sobie następne jednostki administrujące koleją. Nie inaczej było we wrześniu 2000 roku.

Weszła wtedy w życie ustawa o prywatyzacji i restrukturyzacji przedsiębiorstwa państwowego PKP. Jego majątek (a także zadłużenie) przejęły PKP SA, grupujące 14 spółek. Ustawa określiła, że nieruchomości mają być zagospodarowane w trojaki sposób.

Część z nich, związana z działalnością liniową kolei, nadal przygotowywana jest do przekazania spółce PKP Polskie Linie Kolejowe.

- W przypadku ok. 12 tys. km torów o znaczeniu państwowym proces ten zakończymy do 31 marca tego roku, a wytyczenie granic nieruchomości wzdłuż pozostałych linii kolejowych nastąpi przed końcem br. - wyjaśnia Paweł Olczyk, członek zarządu, dyrektor zarządzania nieruchomościami i nadzoru właścicielskiego PKP SA.

Druga grupa nieruchomości jest przekazywana aportem do pozostałych spółek Grupy PKP SA. Są to zarówno grunty zabudowane, jak i bez budynków, choć z różnymi kolejowymi urządzeniami infrastrukturalnymi.

Dotychczas spółki użytkowały te nieruchomości na podstawie umów najmu i dzierżawy od PKP SA, czyli... będąc formalnie ich właścicielem, płaciły za korzystanie z nich.

Łącznie do końca ub.r. PKP SA przekazały swym spółkom 743 nieruchomości w pozstaci ponad 437 ha gruntów. Aport ten miał wartość 1,13 mld zł. Proces wianowania spółek PKP ma zostać zakończony w 2013 roku. Właściciela zmienią jeszcze nieruchomości o wartości rynkowej ok. 1,12 mld zł. Dopiero trzecia część nieruchomości kolejowej podlega od 2007 roku zagospodarowaniu komercyjnemu, czyli sprzedaży.

Choć stanowi mniejszość w łącznym majątku PKP, budzi najwięcej emocji. Na początku tego roku PKP SA posiadało ponad 105 tys. działek geodezyjnych o łącznej powierzchni ponad 100 tys. ha. Do sprzedaży na razie wystawia się 14 procent tego areału.

Falstart czy pech?

Kolejowe grunty i budynki do sprzedaży leżą często w centrach miast. Niekiedy blokują rozwój miasta, a jednocześnie stanowią szansę na radykalną zmianę jego wizerunku. Zarząd PKP ocenia, że mają one bardzo różną klasę i atrakcyjność dla inwestorów.

- Są one przeważnie niezabudowane lub ze starymi, często objętymi decyzjami konserwatorskimi obiektami - podkreśla wiceprezes Olczyk. - Tylko dziesiąta część to grunty w atrakcyjnych lokalizacjach i o dużej wartości.

Według niego, dominują działki przylegające do linii kolejowych (co ma zalety, ale i wady), położone na obrzeżach miast i osiedli. Gros z nich leży w Polsce powiatowej, o "niskim potencjale inwestycyjnym".

Andrzej Porawski, dyrektor biura zarządu Związku Miast Polskich, uważa, że to półprawda.

- Atrakcyjność tych nieruchomości ujawni się w pełni, gdy powstaną dla nich plany przestrzennego zagospodarowania lub studium uwarunkowań i kierunków rozwoju przestrzennego. Do niedawna miastom nie wolno było ich sporządzać, ponieważ były to tereny paramilitarne.

Dziś PKP SA do wyceny gruntów stosują tzw. operat szacunkowy i zasady sprzedaży określone przez ministra infrastruktury. - Nie mamy więc pełnej swobody kształtowania cen ostatecznych - przyznaje wiceprezes Olczyk.

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Janusz Korwin-Mikke mówi o tym od 20 lat...

:/, 2011-03-21 16:29:16 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE