NIK: nasze drogi trzeba zmienić

Bank Światowy i NIK twierdzą, że bezpieczeństwo na polskich drogach mogłoby poprawić budowanie dróg w systemie 2+1, zamiast czteropasmowych.
NIK: nasze drogi trzeba zmienić
fot,mat.prasowe

Najwyższa Izba Kontroli i Bank Światowy chcą współpracować przy podnoszeniu bezpieczeństwa ruchu drogowego. Obie instytucje mają podobne wnioski i rekomendacje.

O tym, jak przekonać polskie władze do ich realizacji, prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski dyskutował z Mariną Wes, szefową Biura Banku Światowego w Europie i Azji Centralnej.

Czytaj: 122 km wielkopolskich dróg zostanie przebudowanych

Eksperci Banku Światowego, podobnie jak autorzy raportu NIK o bezpieczeństwie ruchu drogowego, za kluczowe uznają zidentyfikowanie jednego ośrodka odpowiedzialnego za całość przedsięwzięć na rzecz bezpiecznych dróg.

Nie mniej ważne jest stabilne finansowanie takich działań. Obie instytucje dostrzegają też szansę na ograniczenie najpoważniejszych wypadków i kolizji w poprawie infrastruktury drogowej.

Czytaj: Będzie łatwiej budować drogi

Soames Job, ekspert Banku Światowego ds. międzynarodowego bezpieczeństwa drogowego, wskazał jako dobry przykład dla Polski rozwiązania przyjęte przez Szwecję.

Oba kraje są podobne pod względem geograficznym. Szwedzi postawili na model dróg 2+1. To, co zrobili, polegało na poświęceniu w przypadku dróg czteropasmowych jednego pasa ruchu. W efekcie powstały drogi trzypasmowe z dwoma pasami w jednym kierunku i jednym w przeciwnym (wymiennie).

Jezdnie z obu stron otoczone zostały ochronnymi barierami oraz wyraźnie od siebie oddzielone. Od 1990 roku przebudowano w Szwecji w ten sposób 2200 km dróg. Dodatkowo zaostrzono limity prędkości i położono nacisk na ich przestrzeganie.

- Te działania przyniosły niesamowite rezultaty - komentuje Job. I podaje twarde liczby: śmiertelność w wyniku wypadków na drogach 2+1 spadła o ponad 90 procent.

Przebudowa dróg to jednak kosztowne i czasochłonne przedsięwzięcie. Radosław Czapski, koordynator Banku Światowego ds. transportu i infrastruktury, zwrócił uwagę na przypadki manipulowania przez inwestorów argumentem bezpieczeństwa drogowego.

- Dlatego tak ważne jest istnienie jednego organu koordynującego, który będzie monitorował, planował, weryfikował i pilnował realizacji wszelkich działań na rzecz poprawy bezpieczeństwa ruchu - uważa Czapski. - Dzięki temu państwo nie będzie trwoniło pieniędzy i czasu na niepotrzebne inwestycje.

Wnioski i rekomendacje Banku Światowego oraz NIK są podobne. Obie instytucje chcą współpracować przy ich promowaniu.

- Łatwiej będzie nam przekonać decydentów w Polsce do niezbędnych zmian, kiedy będziemy mówili jednym głosem - zauważył podczas spotkania z przedstawicielami Banku prezes NIK Krzysztof Kwiatkowski.

Reprezentująca w naszym kraju BŚ Marina Wes zaprosiła na początek ekspertów z Najwyższej Izby Kontroli do udziału w spotkaniach dotyczących podnoszenia poziomu bezpieczeństwa na drogach. Eksperci Banku wezmą z kolei udział w planowanym przez NIK panelu ekspertów, który poprzedzi kontrolę zapewnienia bezpieczeństwa pieszym i rowerzystom.

Obie instytucje chcą też współpracować przy projektach edukacyjnych dla użytkowników i zarządców dróg.

 


KOMENTARZE (3)ZOBACZ WSZYSTKIE

Gratulacje dla NIK, kolejna ważna dla bezpieczeństw ruchu drogowego, - obok centralizacji kontroli radarowej - sugestia. Drogi 2+1 występują na francuskich ekspresówkach (tj. bezpłatnych "nacjonalkach", drogach krajowych) i jest tam bardzo mało wypadków, zwłaszcza zderzeń czołowych. Prze...róbka takich dróg jest dużo tańsza niż budowa nowych, nie mówiąc o skądinąd pożytecznych i bezpiecznych (chociaż i tam w Polsce jest dużo wypadków... ) autostrad. Ale te poza kosztami nie wszędzie mają uzasadnienie ekonomiczne. rozwiń

jasio, 2014-12-04 21:26:26 odpowiedz

Wiarygodne bzdury. Budowa dróg 2+1 ma sens tylko i wyłącznie na terenie małych miast, gdzie ruch jest niewielki i krótkie dystanse do pokonania.W przypadku dużych panowałyby nieustajace korki, a samochodów i to coraz lepszych ciągle przybywa. Najbezpieczniejsze są autostrady, mino dużo większych pre...dkosci. Świadczą o tym jakiekolwiek badania. Oczywiście możnaby ograniczyć prędkość do 70 km/h i byłoby jeszcze bezpieczniej, ale miasta przestałyby się rozwijać, inwestorzy z zachodu nie chcieliby przyjeżdżać, wlec się i stać w korkach, poległaby turystyka. Dobre i szybkie skomunikowananie miast jest podstawą do ich rozwoju. Nie byłerm nigdy w Szwecji, ale mieszkam w Hiszpanii i wiem gdzie byłby ten kraj gdyby nie było dobrych i szerokich dróg. rozwiń

Eugenio, 2014-12-04 21:07:27 odpowiedz

Podobieństwo ruchu drogowego w Szwecji i Polsce to lekkie nieporozumienie. W Szwecji poza aglomeracjami nie ma praktycznie ruchu a drogi są o niebo lepsze.

kierowca Plus, 2014-12-04 13:21:26 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE