Nowoczesny handel wkracza do małych miast

Nowoczesny handel śmiało wkracza do coraz mniejszych miast Polski. Dziś mieszkańcy 100-, a nawet 50-tys. ośrodków nie muszą wyjeżdżać na zakupy do największych aglomeracji. O inwestycyjnych okazjach i wyzwaniach związanych z budowaniem galerii handlowych w takich lokalizacjach rozmawiamy z Tomaszem Rydlewskim, wiceprezesem BOIG.
Nowoczesny handel wkracza do małych miast

Jak pod względem inwestycji handlowych przedstawia się potencjał polskich miast liczących około 50 tys. mieszkańców?

Potencjał inwestycyjny w mniejszych miastach jest wciąż bardzo duży. Opierając się na naszym doświadczeniu, mogę powiedzieć, że wyniki centrów handlowych w takich lokalizacjach są naprawdę dobre.

Czytaj też: W miastach jest za dużo centrów handlowych

W obiektach typu Dekada Żyrardów czy Dekada Skierniewice notujemy pozytywne wskaźniki odwiedzalności oraz korzystny stosunek obrotów do czynszu. Oznacza to, że centra funkcjonują prawidłowo. Dekada Żyrardów działa na rynku niewiele ponad rok, a jej wyniki rosną z miesiąca na miesiąc. W czerwcu br. wzrost odwiedzalności w stosunku do czerwca 2012 roku osiągnął imponujący wynik 38 proc.

Równie dobre wyniki zanotowała Dekada Skierniewice, której wskaźnik odwiedzalności w pierwszym półroczu wzrósł o 15 proc., a obroty o 14 proc. rok do roku.

Kolejnym czynnikiem pokazującym siłę mniejszych miast jest zainteresowanie ze strony najemców. Przykładem jest sieć H&M, która po udanym otwarciu sklepu w Dekadzie Żyrardów kontynuuje rozwój w miastach o podobnej wielkości. Także marka Reserved realizuje podobny model rozwoju.To pokazuje, że z tego rodzaju projektów zadowoleni są zarówno deweloperzy, jak i najemcy.

Oczywiście, by inwestycja przyniosła spodziewane korzyści, musi być odpowiednio przygotowana i dopasowana do lokalnych potrzeb. Od kilku lat mamy do czynienia z poważną ekspansją różnych deweloperów, przez co nawet małe i średniej wielkości miasta coraz bardziej nasycają się powierzchnią handlową. Dziś w Polsce pozostało niewiele miast, w których nie istnieje lub nie jest planowana żadna inwestycja handlowa.

W jaki zatem sposób właścicielom i zarządcom takich obiektów udaje się przyciągnąć klientów?

Cała sztuka polega na tym, by zapewnić ofertę, która zainteresuje konsumentów i sprawi, że nie będą jeździli do większych obiektów handlowych w miastach oddalonych o kilkadziesiąt kilometrów od ich domów.

Co decyduje o powodzeniu projektu? Trzy główne czynniki to: dobra lokalizacja w mieście, optymalna wielkość projektu oraz zestawienie najemców. Przy odpowiedniej lokalizacji łatwo wygenerować pozytywny wskaźnik footfall i jednocześnie uniemożliwić powiększenie powierzchni handlowej w mieście przez konkurencję.

Centrum musi zostać precyzyjnie dostosowane do potrzeb konkretnego miasta. Jeśli w 50-tys. mieście obiekt o charakterze modowym będzie dysponował powierzchnią ponad 20 tys. mkw., będzie bardzo trudno go skomercjalizować, a sami najemcy będą walczyć między sobą o każdego klienta. Gdy zaś obiekt będzie za mały, skorzysta konkurencja, która zrealizuje własne projekty. Optymalna wielkość inwestycji handlowej w miastach z około 50 tys. mieszkańców to kilkanaście tys. mkw.

Co jednak zrobić, gdy w jednym mieście powstaje kilka projektów handlowych?

Taka sytuacja nie jest zdrowa. Najemcy mogą stawiać warunki i pozornie uzyskiwać korzystne dla siebie umowy. W praktyce będzie to jednak oznaczać problemy samego obiektu, jak i dewelopera.

 


KOMENTARZE (2)ZOBACZ WSZYSTKIE

Czekałem... i się nie doczekałem

Łupek, 2013-10-09 22:33:53 odpowiedz

Tak Tomku, no ten Malbork Jurka K. to szczególnie strzał jak kulą w płot - trzy galerie w jednym miejscu to super lokalizacja:) Powodzenia życzę. Taki numer to tylko się udał A.L. z Mazovią w Płocku.

Lucker, 2013-10-09 20:48:39 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE