O niemieckich wzorcach w przetargach

  • wnp.pl (Tomasz Elżbieciak)
  • 10-11-2010
  • drukuj
Rozwiązania stosowane w niemieckim prawie zamówień publicznych mogłyby być przydatnym wzorcem da polskiego ustawodawstwa stosowanego w tym zakresie - mówi prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa, Wojciech Malusi.
O niemieckich wzorcach w przetargach
Prezes Ogólnopolskiej Izby Gospodarczej Drogownictwa, Wojciech Malusi, rozmawiał z portalem wnp.pl. Jego zdaniem obecne przepisy są również kłopotliwe dla wykonawców z powodu zmian w podatku VAT.

We wtorek działający przy Izbie zespół, którego celem jest wypracowanie propozycji stosowania innych kryteriów niż cena w ocenie ofert przetargowych, zapoznał się z opinią Ministerstwa Rozwoju Regionalnego nt. zapisów używanych w zamówieniach publicznych. Izba ma ocenić propozycje resortu w ciągu najbliższych dwóch tygodni. Zespół przeanalizował także dokumenty dotyczące zasad oceny wykonawców w innych krajach europejskich.

- Najbardziej odpowiadają nam zasady obowiązujące w Niemczech. Musimy jednak wystąpić do tamtejszych organów o doprecyzowanie informacji dotyczących szczegółów oceny kryteriów - powiedział Malusi.

Dodał, że Niemcy, aby spełnić zasady wolnego rynku panujące w Unii Europejskiej, podkreślają w prawie zamówień publicznych, że rynek niemiecki jest otwarty dla wszystkich. Stosują jednak przy tym prekwalifikację wykonawców.

- Wszystkie firmy mają możliwość wpisania się na taką listę, ale wcześniej weryfikowane są ich kompetencje i zdolności do wykonania przedmiotu zamówienia. Na podstawie takiej prekwalifikacji wykonawcom przydzielane są oceny, które pozwalają na ubieganie się o zlecenia o określonej skali i trudności - wskazał Malusi.

- W Niemczech zabronione jest stosowanie jednego kryterium przy wyborze oferty. Ocenie podlegają tam kompetencje, zdolność do wykonania zadania oraz środki techniczne i finansowe potrzebne do realizacji projektu, a także m.in. termin wykonania, serwis, koszty eksploatacji, funkcjonalność i aspekty ochrony środowiska. Odrzuceniu podlegają oferty z ceną zarówno rażąco niską, jak i wysoką - dodał.

Takie procedury ułatwiają także udział w postępowaniu o zamówienie publiczne, bo usprawniają formalności - wykonawca nie musi m.in. przedstawiać informacji o firmie i jej doświadczeniu, gdyż zamawiający te dane (aktualizowane co roku) już posiada.

- W Polsce praktycznie każdy może przystąpić do dowolnego przetargu mając odpowiednie dokumenty - stąd problemy przy późniejszej realizacji projektów - podkreślił Malusi.

Istotna dla sektora drogowego będzie również wchodząca w życie z nowym rokiem podwyżka podatku VAT, zwłaszcza w kontraktach w ramach zamówień publicznych. Nie przewidują one klauzul zmiany stawki VAT, a ceną rozliczeniową z wykonawcą jest cena brutto.

- Nie otrzymaliśmy odpowiedzi od GDDKiA na to, jak zamierza rozwiązać ten problem. W innych krajach Unii Europejskiej, gdy podnoszony jest taki podatek jak VAT, to koszty tej podwyżki zawsze ponosi ustawodawca, czyli zamawiający - wskazał Malusi

- Przy niskich marżach w budownictwie drogowym zmiana podatku o jeden procent jest niezwykle istotna. Tu chodzi generalnie o zasady. Dlaczego Bogu ducha winni całej sprawie wykonawcy mają ponosić koszty podniesienia podatku VAT? To jakieś nieporozumienie - zaznaczył.

W opinii Malusiego, mijającego roku branża drogowa nie może oceniać pozytywnie.

- Rok 2010 jest kolejnym rokiem niespełnionych obietnic i szumnych zapowiedzi wysokich nakładów na drogownictwo. W tym roku wydatki na drogi miały wynieść ok. 32 mld zł. Mam wątpliwości, czy uda się osiągnąć pułap 20 mld zł. Oznacza to, że obowiązujący program budowy dróg ekspresowych i autostrad legł w gruzach i na pewno nie zostanie wykonany. Jeżeli do 2013 r. połowa tego programu zostanie zrealizowana, będzie to sukces - podsumował Malusi. Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE