Ochrona przed powodzią w dorzeczu górnej Wisły

Przygotowywany od ub. roku projekt programu ochrony przed powodzią w dorzeczu górnej Wisły jest na ukończeniu. Szacunkowe koszty programu to ponad 13 mld zł do 2030 r.
Ochrona przed powodzią w dorzeczu górnej Wisły

Za kilka tygodni szef MSWiA chce przedłożyć dokument premierowi, by mógł zająć się nim rząd. Szacunkowe koszty programu to ponad 13 mld zł do 2030 r.

„Program przewiduje dwuetapowość realizacji. Drugi etap kończy się w 2030 r. Zaniedbania w gospodarce wodnej w Polsce są kilkudziesięcioletnie. W związku z tym nie łudźmy się, że można usunąć skutki tych zaniedbań w przeciągu roku czy kilku lat” – mówił w piątek w Bieruniu minister spraw wewnętrznych i administracji, Jerzy Miller.

O ostatecznej wersji projektu, w którego przygotowanie zaangażowani są eksperci oraz m.in. wojewodowie: małopolski, śląski, dolnośląski, opolski, podkarpacki, lubelski, świętokrzyski i mazowiecki, dyskutowano w piątek w Bieruniu, który także ucierpiał podczas ubiegłorocznej powodzi.

Miller przypomniał, że program ochrony przed powodzią w dorzeczu górnej Wisły ma być wieloletnim programem inwestycyjnym, podobnym do programu dla Odry, który – jak mówił minister – z kłopotami, ale jest realizowany i rozszerzany o kolejne inwestycje.

„Fakt, że w ubiegłym roku straty powodziowe w zlewni Odry były niższe, to nie tylko kwestia geografii opadów, ale również pierwsze efekty tych nakładów inwestycyjnych, które po roku 1997 w zlewni Odry poczyniono” – uważa Miller.

Program dla dorzecza górnej Wisły ma być finansowany m.in. z budżetu państwa, funduszy ekologicznych, środków unijnych oraz międzynarodowych instytucji finansowych, które uczestniczą już w finansowaniu programu dla Odry.

„Ze wstępnego rozpoznania wynika, że te instytucje są również zainteresowane pomocą finansową przy realizacji programu górnej Wisły” – powiedział Miller.

Program podzielony jest na dwa etapy: pierwszy do 2020 r., drugi do 2030 r. Dotyczy zabezpieczenia przed zagrożeniem powodziowym doliny Wisły (6 zadań, złożonych ze 105 projektów za 2,2 mld zł), zabezpieczenia aglomeracji miejskich powyżej 100 tys. mieszkańców (8 zadań, 43 projekty, blisko 2 mld zł) oraz obniżenia zagrożenia powodziowego „w układzie zlewniowym” (25 zadań, 533 projekty, prawie 9 mld zł).

Do 2020 r. cały projekt ma kosztować blisko 8,9 mld zł, a w kolejnych dziesięciu latach niespełna 4,3 mld zł – łącznie 13,2 mld zł, w cenach z 2010 r. Pytany o ocenę przygotowań do ewentualnych tegorocznych powodzi, szef MSWiA ocenił, że „okres wiosennego ryzyka powodziowego praktycznie mamy za sobą.

Wyjątkowo wysokie temperatury jak na tę porę roku spowodowały, że większość kraju już nie ma żadnej pokrywy śnieżnej, w związku z tym o ryzyko jest dzisiaj zerowe” – mówił.

„Oczywiście z niepokojem czekamy na to, co jest najczęstszym zjawiskiem groźby powodzi, czyli deszcze pod koniec czerwca i w pierwszej połowie lipca. Nasze dzisiejsze spotkanie i dyskusja wskazują, że nie czekamy tylko i wyłącznie na suche następne lata, ale chcemy się przygotować również na lata dżdżyste” – podkreślił Miller.

Jego zdaniem, pojawiające się na rynku nowoczesne formy doraźnych zabezpieczeń przeciwpowodziowych, jak prezentowane niedawno zapory, będące alternatywą np. dla worków z piaskiem, mogą wspomagać tradycyjny system, ale go nie zastąpią.

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

to wszystko takie trudne. przeciez to poważne i kosztowne przedsięwzięcie.

Roland ka, 2011-04-08 16:24:13 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE