Olsztyn nie chce oddać gruntów nad jeziorem

- 14 marca Naczelny Sąd Administracyjny ma rozpatrzyć skargę kasacyjną ws. dotyczącej b. przesiedleńcy, który chce odzyskać 24 ha ziemi nad jeziorem Krzywym w Olsztynie. Grunt utracił po tym, jak w latach 70. wyjechał do Niemiec. Skargę do NSA złożyła gmina Olsztyn.
Olsztyn nie chce oddać gruntów nad jeziorem

Spór dotyczy atrakcyjnego terenu w Olsztynie - 24 hektarów nad największym jeziorem w mieście - Krzywym. Znajdują się tam obecnie m.in. las miejski i tereny rekreacyjno-sportowe.

Zwrotu nieruchomości domaga się były przesiedleńca Jan Bolewski, który od 1978 r. mieszka w Niemczech. Wartość ziemi sam Bolewski określił w pozwie sądowym na 600 tys. zł.

Po wyjeździe do Niemiec w 1978 r. nieruchomość Bolewskich przejął Skarb Państwa, a w 1992 roku w wyniku komunalizacji przejęła ją gmina Olsztyn. I to ona jest wpisana do księgi wieczystej. Jest tam jednak zastrzeżenie mówiące o tym, że gmina nie może dysponować tym terenem do czasu rozstrzygnięcia sporu sądowego.

Sąd Okręgowy w Olsztynie orzekł jednak, że nieruchomość nie przeszła na rzecz Skarbu Państwa, więc późniejsza jej komunalizacja była niezgodna z prawem.

Z unieważnieniem decyzji o komunalizacji ziemi nie zgadza się gmina Olsztyn, która w 2012 r. zaskarżyła tę decyzję do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. WSA skargę odrzucił.

"Wyczerpujemy ostatni w tym postępowaniu środek odwoławczy, dlatego zdecydowaliśmy o skierowaniu do NSA skargi kasacyjnej" - powiedziała rzeczniczka urzędu miasta w Olsztynie Aneta Szpaderska.

Pełnomocnik Jana Bolewskiego mec. Bolesław Senyszyn powiedział, że "rozumie, iż gmina chce wyczerpać wszelkie środki odwoławcze, ale to przedłuża sprawę odzyskania mienia, które trwa już 7 lat".

Gdy postępowanie dotyczące unieważnienia komunalizacji nieruchomości zakończy się pomyślnie dla byłego przesiedleńcy, Sąd Rejonowy w Olsztynie będzie mógł wznowić zawieszone od 2007 roku postępowanie dotyczące wpisania Bolewskiego jako właściciela ziemi nad jeziorem Krzywym w księdze wieczystej nieruchomości. Będzie to już ostatnie postępowanie dotyczące zwrotu tej nieruchomości. Bolewski rozpoczął starania o zwrot ziemi w 2007 roku.

Jedno rozstrzygnięcie sądowe zakończone po myśli Bolewskiego jest już prawomocne. Sąd Okręgowy w Olsztynie orzekł, że Skarb Państwa nie uzyskał własności nieruchomości nad jeziorem Krzywym w Olsztynie po wyjeździe rodziny Bolewskich na stałe do Niemiec i Jan Josef Bolewski, jako jedyny spadkobierca swoich rodziców, może ubiegać się o zwrot ziemi.

Orzekając o tym, że Bolewski może ubiegać się o zwrot ziemi, Sąd Okręgowy w Olsztynie ocenił, że nieruchomość nad jeziorem Krzywym nie przeszła na rzecz Skarbu Państwa z mocy prawa, tzn. na podstawie ustawy z 14 lipca 1961 r. o gospodarce terenami w miastach i osiedlach. Sąd uznał wtedy, że nie zostały spełnione dwie przesłanki z ustawy, tak by nieruchomość mógł nabyć Skarb Państwa.

Według sądu ojciec Bolewskiego jak i on sam nigdy nie utracili obywatelstwa polskiego. Powołał się przy tym na decyzję z 2009 r., kiedy to ówczesny minister SWiA uznał za nieważną decyzję z 1979 roku o pozbawieniu Bolewskich obywatelstwa polskiego.

Sąd podkreślił, że nie została spełniona także druga przesłanka, w myśl której Skarb Państwa mógłby przejąć nieruchomości po wyjeździe Bolewskich. Chodzi o to, że nieruchomość ta nie należała do ojca Bolewskiego przed 1 stycznia 1945 roku. Zgodnie z prawem utrata nieruchomości na rzecz Skarbu Państwa dotyczy osób, które zachowały nieruchomość należącą do nich przed 1 stycznia 1945 roku. Tymczasem ojciec powoda nabył nieruchomość dopiero 4 lutego 1949 roku.

Wobec niespełnienia obu przesłanek nieruchomość nie przeszła na rzecz Skarbu Państwa po wyjeździe Bolewskich do Niemiec - uznał sąd. Jeśli zatem - w myśl przepisów - nieruchomość nie przeszła na rzecz Skarbu Państwa, to niezgodna z prawem była późniejsza jej komunalizacja.

Szef MSWiA na wniosek Bolewskiego uznał w 2011 r., że przejęcie przez gminę terenu jest nieważne.

Sprawa Bolewskiego jest kolejną na Warmii i Mazurach próbą odzyskania przez spadkobierców ziemi pozostawianej przez tzw. późnych przesiedleńców, którzy wyjechali na stałe do Niemiec. Mężczyzna ma podwójne obywatelstwo - polskie i niemieckie.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

To problem nie tylko ludzi pochodzenia niemieckiego ale także z wileńszczyzny. Zamydlono nam wcześniej zwrotem za mienie zaburzańskie i dostałyśmy z siostrą 6 tys zł za gospodarstwo na wilenszczyźnie 30 ha. Tacie zbrano ziemię do 58 roku wszystko! Siedział w więzieniu za bunt, mama w więzieniu w 196...0-tym....a teraz ziemię posiadł ksiądz w parafii. I budzi sie we mnie wściekłość....potwierdzająca że nasze państwo działa niesprawiedliwie od wielu lat... rozwiń

starsza, 2014-02-19 09:08:24 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE