Orliki nie wystarczą, by przyciągać do piłki

  • Agnieszka Widera
  • 20-05-2013
  • drukuj
Orliki to wyjątkowe obiekty służące rekreacji dzieci i młodzieży, ale nie zastąpią pełnowymiarowych boisk, dla tych którzy trenowaniem piłki nożnej chcą się zajmować na poważnie.
Orliki nie wystarczą, by przyciągać do piłki

W ramach programu „Orlik 2012" w polskich miastach miejscowościach powstało ponad 2 tys. kompleksów boisk zwanych orlikami. Obiekty powstały w ramach rządowego projektu, ale samorządy pokrywały mniej więcej jedną trzecią kosztów każdego z nich.

- Orliki to wyjątkowa konstrukcja nie tylko w skali Europy, ale też świata - podkreśla Marian Kmita, szef działu sportowego TV Polsat.

Czytaj też: Orliki na finiszu

Wyjątkowa, ale dla chcących profesjonalnie zajmować się piłką nożną, nie zastąpi pełnowymiarowych i trawiastych boisk. Ponadto orliki mają sztuczną nawierzchnię, a fizjoterapeuci mają różne zdania na temat intensywnych częstych treningów na takiej nawierzchni, szczególnie w okresie dorastania.

- W kraju nie mamy ani jednego pełnowymiarowego boiska w hali czy pod balonem do trenowania zimą. A zimowa przerwa, która wynosi kilka miesięcy może się odbić na wynikach - mówi Jakub Laskowski, pełnomocnik zarządu ds. prawnych i projektów biznesowych Legii Warszawa.

Jego zdaniem współpraca klubów sportowych z samorządami pozostawia pod tym względem wiele do życzenia.

- Kluby sportowe traktowane są przez władze samorządowe jak inne spółki kapitałowe. Jeśli klub jest zainteresowany kupnem terenu pod budowę boiska, to dostaje taką sama cenę jak inwestor, który chce stawiać apartamentowiec - kontynuuje Laskowski. - A chyba nie trzeba tłumaczyć, że za budową obiektu sportowego idzie wiele korzyści. Nie wspominając o zdrowiu mieszkańców, możemy mówić o swego rodzaju promocji miasta, bo obiekty tworzą pozytywny obraz gminy - dodaje pełnomocnik stołecznego klubu.

Czytaj też: Co zajmie miejsce orlika?

Problemem jest też finansowanie sportu dziecięcego i młodzieżowego. Kluby piłkarskie coraz częściej otwierają akademie piłkarskie, ale prowadzą je stowarzyszenia czy fundacje. Dzięki temu mogą pozyskiwać pieniądze z odpisu 1 proc. z podatku PIT Pozostałe źródła dochodów to dotacje z budżetu centralnego lub samorządowego, z macierzystego klubu i od sponsorów.

- Pozyskiwanie pieniędzy w konkursach organizowanych przez urzędy jest bardzo trudne - twierdzi Radomir Szaraniec, pełnomocnik zarządu ds. grup młodzieżowych Cracovii.

Zdaniem profesora Jerzego Buzka trzeba przebudować cały polski sport, by dzięki powszechności i popularności piłki nożnej nasze kluby uzyskiwały światowe wyniki.

- Konieczne są działania systemowe, powstałe na bazie systematycznych roboczych spotkań przedstawicieli ministerstw, związków sportowych, ale też samorządów. Nie oczekujmy jednak natychmiastowego efektu. Wyniki będą najwcześniej za 8-10 lat - reasumuje prof. Buzek.

Artykuł powstał na podstawie sesji "Sport i młodzież. Przyszłość polskiej gospodarki", podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. Więcej o kongresie znajdziesz tu  

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (2)ZOBACZ WSZYSTKIE

Orliki powstawały jak "grzyby po deszczu", by obecnie najczęściej obecnie świecić pustkami. Zgadzam się z przedmówcą, że są inne dyscypliny sportu, a piłka nożna nie jest naszym sportem narodowym. Było nawet kiedyś powiedzenie, że każdy Polak ma skrzydła i co zostało z osiągnięć naszych ws...paniałych Polaków: Skarżyńskiego, Drzewieckiego, Żwirki, Wigury. Zaprzepaszczony został cały dorobek. Dziś modelarnie są wyjątkiem, a przecież nie tak dawno modelarnia była na każdym większym osiedlu w której młodzież poznawała osiągnięcia techniki, nowe technologie, umiejętność obróbki materiałów, doskonaliła swoje zdolności manualne, cierpliwość - a dzisiaj co? Powstała fundacja "Smyki na Start", ale z pierwszych wiadomości widać, ze bardziej nastawiona jest na zysk i tworzenie wokół siebie aureoli popularności niż na pracę z młodzieżą. Podobno Polak mądry po szkodzie, ale Fredro stwierdził już, że przed szkodą i po szkodzie głupi! rozwiń

Stanisław Sz., 2013-05-22 20:19:55 odpowiedz

"Konieczne są działania systemowe, powstałe na bazie systematycznych roboczych spotkań przedstawicieli ministerstw, związków sportowych, ale też samorządów." - typowa wypowiedź polityka. Czy piłka w Hiszpanii, Anglii albo Niemczech budowana jest "na bazie systematycznych spotkań"...? Na pewno nie. Ona jest budowana "na bazie" pracy z młodzieżą w klubach. Odpowiednio prowadzone szkolenie, w perspektywie - gra w najlepszych ligach - to są magnesy i motywatory, które przyciągają młodzież i budują piłkarską potęgę. A w Polsce - gadające głowy, które mają setki pomysłów, ale które poza gadanie nie potrafią wyjść. Inna sprawa to "magnetyzm" polskiej piłki nożnej. Szkółka FCB czy MU przyciąga rzesze chętnych, bo daje duże możliwości. Jakie możliwości da dzieciakom szkółka Legii, Wisły czy Lecha? Bądźmy szczerzy - piłka nożna, wbrew naszym oczekiwaniom i nadziejom, nie jest polskim sportem narodowym, nie jesteśmy ani nie będziemy nigdy światową potęgą, a naszym celem może być co najwyżej środek europejskiej stawki (gdzieś w okolicy Belgii czy Chorwacji). Więc może pora przestać "umasawiać" piłkę nożną, a optykę przesunąć na duscypliny, w których mamy i tradycje, i potencjał: jak np. lekkoatletyka czy siatkówka. Mamy już Oriliki - OK, niech będą (byle wykorzystane). Teraz zacznijmy budować boiska lekkoatletyczne czy hale (żeby każda szkoła miała porządne boisko do lekkoatletyki i halę do siatkówki - a przy okazji jeszcze innych sportów). rozwiń

krzyciel, 2013-05-20 11:59:23 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE