Ostróda ogłosiła przetarg na przebudowę statków

- Samorząd Ostródy ogłosił kolejny przetarg na przebudowę wadliwych statków żeglugowych, które mają wozić turystów po Kanale Ostródzko-Elbląskim. Jeśli jednostki nie zostaną przebudowane do końca tego roku, gmina będzie musiała oddać 1,1 mln zł unijnej dotacji.
Ostróda ogłosiła przetarg na przebudowę statków

Sprawa dotyczy dwóch wadliwych statków Ostróda-1 i Ostróda-2. Ich budowa zaczęła się w 2011 roku. Miały być to największe jednostki Żeglugi Ostródzko-Elbląskiej - pierwszy o szerokości 3 metrów miał zabierać 62 pasażerów, drugi o szerokości 3,4 metra - 70 pasażerów.

Już w trakcie budowy dostrzeżono wadę, przez którą statki mogą nie spełniać wymogów Polskiego Rejestru Statków PRS; po zwodowaniu zbalastowane jednostki będą się przechylać - rufa będzie niżej położona niż dziób jednostki.

Gmina Ostróda, nie chcąc dopuścić by unijna dotacja przepadła, zdecydowała o naprawie nieukończonych jeszcze statków. Opracowała program naprawczy i ogłosiła przetarg na wykonawcę przebudowy jednostek. Po przebudowie statki pasażersko-wycieczkowe miały spełniać standardy wymagane w żegludze śródlądowej.

"Ogłosiliśmy kolejny przetarg w formule zaprojektuj i napraw, mamy nadzieję, że zgłosi się stocznia gotowa do naprawienia usterek. Ogłoszenie czwartego z kolei przetargu na przebudowę stało się możliwe, bo otrzymaliśmy zgodę z urzędu marszałkowskiego na przedłużenie realizacji inwestycji do końca 2014 roku" - powiedział burmistrz Ostródy Czesław Najmowicz.

Podkreślił, że jeśli i ten przetarg nie przyniesie rozstrzygnięcia, samorząd będzie musiał oddać dotację unijną powiększoną o odsetki.

Samorząd Ostródy ogłaszał już trzy przetargi na przebudowę jednostek, jednak żadna z firm szkutniczych ani stoczni nie wykazała zainteresowania. Potem gmina zorganizowała negocjacje bezpośrednie z ewentualnymi wykonawcami. Ostatecznie władze Ostródy rozmawiały z jedną stocznią, ale rozbieżności między oczekiwaniami gminy a stawianymi przez wykonawcę warunkami były bardzo duże.

Dlatego samorząd musiał ponownie ogłosić czwarty z kolei przetarg.

Według Najmowicza wadliwe statki kosztowały już gminę 2,3 mln zł. Na tę kwotę składają się m.in. koszty opracowania planu naprawczego, hangarowania jednostek oraz wkład własny samorządu potrzebny do uzyskania dotacji unijnej.

Jeden statek został zbudowany w 70 proc.; wykonawca zaczął już go wyposażać, a drugi statek jest zbudowany w 30 proc. Aby nadawały się do żeglugi, wykonawca musiałby przeprowadzić kilkadziesiąt zmian przewidzianych w zakresie niezbędnych robót naprawczych, np. wyciąć istniejące pokłady i ponowne zamontować je o 10-20 cm wyżej.

Jak wyjaśnił burmistrz, za przebudowę jeszcze niewykonanych statków miałaby zapłacić gmina; samorząd zagwarantował na to pieniądze w swoim budżecie. Inwestycja jest ubezpieczona, ale na razie samorząd nie może dostać pieniędzy z ubezpieczenia, ponieważ trwa spór sądowy, który ma dowieść, kto ponosi winę za wadliwe statki. Proces z powództwa gminy Ostróda przeciw projektantowi jednostek toczy się w elbląskim sądzie.

Budowę statków przewidywał unijny projekt - "Zwiększenie oferty turystycznej Żeglugi Ostródzko-Elbląskiej". Inwestycja warta ok. 4 mln zł znalazła się na liście kluczowych inwestycji dla regionu. Dofinansowanie unijne, zgodnie z podpisaną umową, ma wynieść 940 tys. zł. Jak zapowiedział burmistrz, gdyby gmina musiała oddać unijną dotację z powodu niezrealizowania projektu, jej kwota będzie powiększona o odsetki

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE