Pendolino to symbol zmian w polskiej kolei

Nie każda linia jest święta. Jeżeli nie ma zarówno pasażerów, jak i towarów do przewożenia, to trasę należy zlikwidować – mówi prezes PKP SA.
Pendolino to symbol zmian w polskiej kolei

Trzy spółki z grupy PKP - PKP Energetyka, TK Telekom oraz PKP Informatyka - miały być sprywatyzowane do końca roku. Pod koniec września wciąż nie ma na nie kupca.

- Sprzedaż spółek to bardzo skomplikowany proces i wymaga pewnych rozstrzygnięć wewnętrznych w grupie, zanim dojdzie ostatecznie do prywatyzacji. Powoli przygotowujemy do tego PKP Energetykę oraz TK Telekom - mówi w Money.pl Jakub Karnowski, prezes zarządu PKP SA. - Jeżeli nie ma dobrej oferty, to nie robimy nic na siłę. Do prywatyzacji dochodzi, jeżeli wydaje nam się to dobre dla spółki i całego systemu kolejowego w Polsce.

 Czytaj: Trwa lobbing o kolejne przystanki Pendolino

Celem numer jeden - jak podkreśla Karnowski - jest w tej chwili prywatyzacja PKP Intercity. Prezes liczy na to, że sytuacja w tej kwestii może nabrać tempa, kiedy w grudniu Pendolino wjedzie na tory.

- Pendolino to pewien skrót myślowy, symbol zmian w polskiej kolei.
Największe inwestycje dzieją się w tym roku i one są po to, żeby te nowoczesne i szybkie pociągi miały gdzie jeździć. Pociągi sunące po zmodernizowanych torach to będzie wisienka na torcie - mówi w Money.pl Jakub Karnowski.

- Do nowych pociągów dochodzą również inne rzeczy, jak na przykład dynamiczny system sprzedaży biletów, który będzie zbliżony do tego, do czego jesteśmy przyzwyczajeni na rynku lotniczym. Jeżeli zakupimy bilet z 30-dniowym wyprzedzeniem, to cena będzie znacząco niższa.

Czytaj:Na tych dworcach powstaną obiekty handlowo-usługowe

Szef PKP SA odpowiada też na zarzuty, że Pendolino są zbyt nowoczesne, jak na możliwości polskich trakcji. - Te pociągi są na 30 lat. I jeżeli nawet są minimalnie za nowoczesne w stosunku do infrastruktury, to zakładamy, że wszystko z czasem będzie coraz lepsze, szczególnie gdy mamy ogromne nakłady finansowe na inwestycje - wyjaśnia Karnowski.

- Niemcy robili podobnie w latach 70 - kupowali tabor, który był za dobry dla ich infrastruktury. Z czasem jedno do drugiego przystawało.

Karnowski przypomina, że ten rok będzie rekordowy, jeśli chodzi o wydatki na polską kolej. A tym samym, najgorszy dla pasażerów. - Wydamy ponad 7 miliardów złotych na to, żeby zmodernizować zaniedbaną przez lata infrastrukturę - mówi w Money.pl.

- Jednak gdy remontuje się linię kolejową, to pociągi muszą pokonywać trasę wolniej, albo - jak na trasie z Warszawy do Białegostoku - nie jeżdżą w ogóle. Tylko wtedy mogą wejść tam robotnicy i pracować. Na kolei nie można łatwo zrobić objazdu, tak jak to jest na autostradach.

Prezes PKP zapowiada też w najbliższym czasie wiele posunięć, które mają poprawić finansową sytuację firmy, choć mogą okazać się niepopularne. Nie tylko dla pasażerów.

- Nie każda linia jest święta. Jeżeli nie ma zarówno pasażerów, jak i towarów do przewożenia, to trasę należy zlikwidować. Nie każda ma ekonomiczny sens - zapowiada Karnowski w Money.pl.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.