Pół miliarda złotych na oczyszczenie jeziora

  • Gazeta Żywiecka (Tomasz Matlakiewicz)
  • 06-02-2012
  • drukuj
Jeszcze nieśmiało i niekonkretnie, ale już coraz częściej mówi się o trzeciej fazie projektu oczyszczania wód Jeziora Żywieckiego.
Pół miliarda złotych na oczyszczenie jeziora

Pod tą nazwą kryje się inwestycja warta być może pół miliarda złotych. Pytanie tylko, ile w tym realnych planów, a ile marzeń.

Temat ochrony wód Jeziora Żywieckiego do tej pory kojarzył się głównie z budową kanalizacji i oczyszczalni ścieków. W ramach gigantycznej inwestycji w jedenastu gminach Żywiecczyzny należących do Związku Międzygminnego ds. Ekologii (ZMGE) powstaje m.in. 1200 km sieci kanalizacyjnej.

Pierwsza faza projektu – warta kilkadziesiąt milionów zł. – obejmowała prace projektowe oraz modernizację i rozbudowę trzech oczyszczalni ścieków: w Cięcinie, Zwardoniu i w Żywcu. Druga faza wciąż trwa. Zakłada m.in. wybudowanie do końca 2013 roku 1200 km sieci kanalizacyjnej. Wartość prac opiewa na prawie 860 mln zł, z czego ponad 584 mln zł pochodzą z unijnego Funduszu Spójności. Przewodniczący zarządu związku Janusz Michałek przekonuje, że efekt ekologiczny w postaci czystszej wody w jeziorze i głównych rzekach Żywiecczyzny już dziś jest zauważalny.

– W tym roku, kiedy rozpoczniemy podłączanie kolejnych gospodarstw do sieci, jakość wód jeszcze się poprawi – zapowiada. Tymczasem, choć do zakończenia drugiej fazy wciąż mamy jeszcze kilka lat, już nieśmiało mówi się o trzeciej fazie i pierwszych staraniach o uzyskanie gigantycznej dotacji.

Co się kryje pod pojęciem trzeciej fazy? – To jest pogłębienie Jeziora Żywieckiego, a także zagospodarowanie brzegów pod kontem ochrony przeciwpowodziowej oraz rekreacyjnym – wylicza burmistrz Antoni Szlagor. Zgodnie z jego wizją wokół jeziora powstać ma opaska spacerowa, czyli oświetlony deptak z ławeczkami i infrastrukturą dla turystów. W wielu miejscach na terenie zbiornika utworzone zostaną mola i przystanie dla jachtów, a nawet ptasia wyspa. Reszta powinna dokonać się już sama.

– Jeśli nad jeziorem będzie piękny deptak, może ścieżka rowerowa, ławeczki, ptasia wyspa, molo, przystanie, to mieszkańcy w sąsiedztwie jeziora będą mieli warunki do rozwijania swojej działalności około turystycznej – przekonuje burmistrz. – Dzięki temu rozwijać się będzie turystyka. Powstaną ośrodki wypoczynkowe, kąpieliska, miejsca biwakowe, wypożyczalnie sprzętu pływającego, obiekty gastronomiczne. To nie wszystko. Jednym z priorytetów tego projektu będzie poprawa bezpieczeństwa przeciwpowodziowego. Pod tym pojęciem kryje się naprawa wałów w miejscach, które tego wymagają, a przede wszystkim przywrócenie pojemności zbiornika do stanu w jakim został on na początku obliczony. Razem z odmuleniem, usunęlibyśmy również drzewa i śmieci, które do jeziora w ciągu lat naniosły rzeki.

Cała ta gigantyczna robota miałaby kosztować zdaniem burmistrza nawet 500 mln zł, a środki, podobnie jak w przypadku „Oczyszczania ścieków na Żywiecczyźnie” w lwiej części pochodzić by miały z dofinansowania z funduszy unijnych. Tyle, że jak na razie wszystkie te marzenia, nie wyszły jeszcze poza fazę planowania i to wstępnego.

Stanisław Kucharczyk, sekretarz gminy Łodygowice, która z racji swego położenia bardzo jest zainteresowana powodzeniem całego przedsięwzięcia, przyznaje, że póki co od wizji do realizacji droga bardzo daleka. Co gorsze, cały pomysł od dłuższego czasu w ogóle nie posuwa się do przodu. – Problem w tym, że nikt nie potrafi nawet określić koncepcji tego przedsięwzięcia – ocenia.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.