Polskie Koleje Linowe, prywatyzacja: inwestycje jeszcze nie ruszyły

Dwa lata od prywatyzacji Polskich Kolei Linowych luksemburski właściciel przyznaje, że inwestycje nie ruszyły i wini ciągnące się procedury. Deklaruje jednocześnie, że plany inwestycyjne są aktualne.

Polskie Koleje Górskie (PKG) bezpośrednio kontrolowane przez luksemburską spółkę Altura we wrześniu 2013 r. kupiły za 215 mln zł od PKP spółkę Polskie Koleje Linowe (PKL). Ponieważ PKG to formalnie firma zagraniczna, na przejęcie nieruchomości znajdujących się pod infrastrukturą kolejek wymagana była zgoda MSW. Taka zgoda została wydana w styczniu b.r., jednak starosta tatrzański odwołał się od niej do Sądu Administracyjnego.

Brak inwestycji z uwagi na skomplikowane i długotrwałe procedury

Zdaniem Janusza Rysia, prezesa PKG, które w 2013 r. kupiły od PKP kolejki linowe za 215 mln zł, zapowiadane sztandarowe inwestycje czyli modernizacja kolejki krzesełkowej w Kotle Goryczkowym i rozbudowa stacji narciarskiej na Gubałówce do tej pory nie ruszyły z uwagi na "skomplikowane i długotrwałe procedury".

"Dla nas największym zobowiązaniem z punktu widzenia prywatyzacji spółki i przyjętych zobowiązań to Goryczkowa i Gubałówka. To jest priorytet, na tym zależało całemu Podhalu. Wyciąg na Goryczkowej był budowany w 1969 r. i dotychczas nie był modernizowany. Gubałówka z punktu widzenia Zakopanego to stok legenda i najistotniejsza inwestycja turystyczna" - powiedział Ryś.

Starosta tatrzański Piotr Bąk jako przedstawiciel skarbu państwa w terenie uważa, że sprzedaż akcji PKG spółce Altura w Luksemburgu i fuzja PKL z PKG "w sposób oczywisty naruszyła prawo o sprzedaży ziemi cudzoziemcom".

"Proces prywatyzacji powinien i może zostać odwrócony. Moim zdaniem Lasy Państwowe, które składały ofertę kupna PKL, byłyby lepszym nabywcą. To państwowy podmiot, który dbałby o zachowanie zrównoważonego rozwoju w zgodzie z przyrodą, a kolejki pozostałyby wspólnym dobrem" - powiedział starosta.

Żywo zainteresowane zapowiadanymi inwestycjami PKG są władze Zakopanego oraz mieszkańcy miasta. "Te inwestycje muszą być zrealizowane zgodnie z intencjami zawartymi w umowie kupna spółki. Nasze obawy budzi jednak fakt, że nie znamy całej umowy kupna kolejek, choć obok gmin ościennych jesteśmy założycielami spółki PKG" - zwrócił uwagę wiceburmistrz Zakopanego Wiktor Łukaszczyk.

Mimo że PKG założyły gminy Zakopane, Poronin, Kościelisko i Bukowina Tatrzańska i samorządy te mają swoich przedstawicieli w radzie nadzorczej, nie mają wglądu do pełnej umowy kupna kolejek, bowiem pieniądze na zakup spółki wyłożył fundusz inwestycyjny Mid Europa Partners. Następnie fundusz przekazał swoje akcje specjalnie powołanej do tego celu spółce Altura zarejestrowanej w Luksemburgu stając się posiadaczem 99,77 proc akcji.

Wiceburmistrz Zakopanego zaznaczył jednocześnie, że władze miasta przyspieszają wszelkie procedury, aby zapowiadane inwestycje mogły być jak najszybciej realizowane. "Wskazujemy także inne miejsca, w których PKG mogłyby wybudować wyciągi narciarskie, gdzie proponujemy zmiany punktowe w planie zagospodarowania terenu na strefy narciarskie. Jesteśmy żywo zainteresowani tymi inwestycjami, bo wiemy jak ważne są dla rozwoju miasta" - powiedział Łukaszczyk.

Inwestycje w Kotle Gąsienicowym utrudnione

Kocioł Gąsienicowy w masywie Kasprowego Wierchu, gdzie planowana jest modernizacja starego wyciągu krzesełkowego, to teren parku narodowego i obszary Natura 2000, dlatego wszelkie inwestycje w tym terenie wymagają zgody władz parku narodowego i ministerstwa środowiska.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.