Prezydent i marszałek bronią "Podium" w Gliwicach

Marszałek woj. śląskiego i prezydent Gliwic zamierzają wspólnie bronić unijnego projektu budowy hali widowiskowo-sportowej "Podium" w Gliwicach. Projekt w obecnym kształcie zakwestionowała niedawno Komisja Europejska.

Przedsięwzięcie budowy hali od kilku lat przygotowuje gliwicki samorząd.

"Podium" ma być jedną z największych hal widowiskowo-sportowych w Polsce, miejscem na duże koncerty, targi i imprezy sportowe. Wewnątrz, oprócz hali na 15 tys. osób (na koncertach do 20 tys.), znaleźć się ma mniejsza sala, która - w zależności od rodzaju imprezy - pomieści 1,2 - 3 tys. widzów.

Projekt budowy "Podium" został zapisany w Regionalnym Programie Operacyjnym Woj. Śląskiego jako jeden z trzech największych zakwalifikowanych do unijnego dofinansowania. Dotacja UE ma wynosić 141 mln zł. Władze Gliwic wybrały już wykonawcę - Polimex-Mostostal miałby zbudować halę za ok. 294,3 mln zł.

Jak napisały w ub. tygodniu regionalne media, budowa jest jednak zagrożona. Niedawno do urzędu marszałkowskiego dotarło pismo Komisji Europejskiej - unijni urzędnicy uznali m.in., że projekt jest nierentowny, miasta nie będzie stać na utrzymanie hali, a także, że powstaje za blisko katowickiego Spodka.

Przedstawiciele KE mieli też zażądać, by marszałek odebrał miastu środki UE. Alternatywą miałoby być "odchudzenie" projektu.

We wtorek o sprawie rozmawiali w Katowicach marszałek woj. śląskiego Adam Matusiewicz i prezydent Gliwic Zygmunt Frankiewicz.
Jak powiedział Frankiewicz, samorząd Gliwic i woj. śląskiego będzie chciał zmienić opinię KE, m.in. odwołując się do pracujących na jej rzecz ekspertów.

"Spróbujemy tę opinię zmienić, bo ona - według mnie - jest absurdalna. () To trochę tak, jakby powiedzieć Słowacji, która ma podobną populację jak woj. śląskie, że nie powinno tam być tak dużej hali, bo tam nie ma popytu" - ocenił.

Prezydent Gliwic dodał, że podczas wcześniejszej weryfikacji projektu unijni urzędnicy dopytywali m.in. o bardzo szczegółowe kwestie dotyczące np. zasilania awaryjnego hali, a po kilku miesiącach przysłali opinię, że nie do zaakceptowania dla nich są główne założenia projektu.

Frankiewicz ocenił we wtorek, że opinia KE jest jednak "do odwrócenia". Wskazał, że samorządowcy będą chcieli w tej sprawie odwołać się do ekspertów pracujących na rzecz Komisji, np. w ramach inicjatywy Jaspers. Celem Jaspersa jest pomoc w usprawnieniu przygotowania dużych projektów ubiegających się o unijne fundusze oraz pomoc państwom UE w szybkim i efektywnym ich wykorzystaniu.

Jak relacjonował po wtorkowym spotkaniu Matusiewicz, wraz z Frankiewiczem przygotowali wspólny kalendarz działań "na rzecz ratowania tego projektu". Perspektywa działań sięga listopada.

Jeżeli plan do tego czasu nie powiedzie się, marszałek - jako instytucja zarządzająca regionalnym programem operacyjnym - będzie musiał podejmować "dramatyczne decyzje". Środki przeznaczone pierwotnie na budowę hali trafią wówczas na realizację projektów z list rezerwowych RPO.

Matusiewicz zadeklarował jednak, że w sprawie "Podium" jest optymistą.

"Po tym spotkaniu pierwszy raz od kilku tygodni zobaczyłem światełko w tunelu" - wskazał. Doprecyzował, że samorządowcy będą chcieli zaangażować specjalistów Jaspersa, by ci pomogli "jeszcze raz przygotować ten projekt w sensie dokumentacyjnym", a także "pomogli w KE, by projekt mógł zostać zatwierdzony w obecnej formie". Prócz tego lobbing za "Podium" ma też odbywać się "innymi drogami".

Poza kwestią unijnego dofinansowania, Gliwice przygotowały już finansowanie pozostałej części kosztów budowy hali. Środki mają pochodzić z dochodów bieżących samorządu oraz z pożyczki Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Miasto, którego władze deklarują bardzo dobrą płynność finansową, podpisało już stosowną umowę kredytową z EBI.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE