Rewitalizacja Bytomia nie uda się bez mieszkańców

Rewitalizacja Bytomia nie powiedzie się bez zaangażowania mieszkańców - trzeba w nich wyzwolić chęć włączenia się w zmiany; same pieniądze na ożywienie miasta nie rozwiążą problemów - mówili uczestnicy zorganizowanej we wtorek konferencji z cyklu "Pracownia miast".
Rewitalizacja Bytomia nie uda się bez mieszkańców
W Bytomiu prace rewitalizacyjne mają koncentrować się głównie w śródmieściu. (fot.: UM Bytom)

Podczas spotkania naukowcy, samorządowcy, przedsiębiorcy, społecznicy i dziennikarze zastanawiali się jak ożywić Bytom - miasto wciąż borykające się z poważnymi problemami po bolesnej restrukturyzacji przemysłu.

Prezydent Bytomia Damian Bartyla wyraził przekonanie, że jego miasto ma wielki potencjał, ale wymaga szczególnego wsparcia. "Wierzę, że najgorsze czasy są już za nami" - powiedział. Przypomniał, że ogromną szansą dla miasta są środki unijne. Dzięki temu w ciągu siedmiu lat na kompleksową odnowę Bytomia ma zostać przeznaczonych ponad miliard złotych.

Przed Bytomiem bardzo poważne wyzwanie

Socjolog z Uniwersytetu Śląskiego prof. Marek Szczepański podkreślił, że przyszłość Bytomia w dużym stopniu będzie zależała od lokalnych władz. "Od tego czy potrafią poderwać do lotu mieszkańców. Nie znam miasta porównywalnego z Bytomiem, w którym podobna zmiana powiodłaby się bez potu, męki i katorgi mieszkańców - przy pełnym szacunku dla milionów z UE" - powiedział.

Dodał, że należy odróżnić mieszkańców od mieszczan, czyli takich ludzi, którzy żyją miejskim rytmem i są oddani miastu i są gotowi do poświęceń. "Jeśli takich ludzi nie będzie to bezrobocie nie skasuje się, brak miejsc pracy i ucieczka młodych ludzi również" - podkreślił.

Prof. Szczepański przekonywał, że aby projekt rewitalizacyjny się powiódł, nie wystarczy samo przygotowanie terenów pod inwestycje. Trzeba sprawić, że chce się mieszkać w danym miejscu. Stąd tak ważna jest np. oferta kulturalna. Ważna jest też strategia zmian, ale - podkreślił - musi ona być czytelna i zrozumiała dla mieszkańców - przekonywał.

Justyna Pichowicz z Urzędu Miasta w Wałbrzychu, który dotknęły podobne problemy jak Bytom, mówiła, że rewitalizacja jej miasta zaczęła się na dobre już kilkanaście lat temu i choć widać wiele pozytywnych zmian (jak odnowa przestrzeni publicznej), to jednak wciąż nie są one tak głębokie, by można było mówić o zmianie społecznej.

Jak dodał rzecznik prasowy prezydenta Wałbrzycha Arkadiusz Grudzień, zmiany nie da się przeprowadzić bez zaangażowania mieszkańców. "Trzeba wykonać pracę, zmienić myślenie i wzbudzić ten impuls wewnętrzny w mieszkańcach. Bez tego się nie uda" - podkreślił. Jak ocenił, Bytom ma olbrzymie szczęście, że zmiana dokonuje się właśnie w tym czasie, kiedy jest możliwość skorzystania ze środków europejskich.

Bytomski architekt Przemo Łukasik podkreślił, że wbrew tematowi panelu - "Bytom od nowa" - nie ma potrzeby i nie da się zbudować tego miasta od podstaw. "Bytom niejedną katastrofę ma za sobą i pewnie jeszcze kilka jest przed nim, ale Bytom trwa, pomimo problemów (...)" - ocenił i dodał, że trzeba walczyć ze stereotypem Bytomia-ruiny.

Według niego popularna obecnie idea "smart city" niekoniecznie musi kojarzyć się nowoczesnymi technologiami, a inteligentne miasto to inteligentni mieszkańcy i inteligentne władze. "Nie zawsze dobra restauracja to ta, która ma najlepszy projekt wnętrz, przede wszystkim liczy się kuchnia" - przekonywał. "My jesteśmy smart city tylko dlatego, że od paru lat aktywują się społeczności, które próbują zmieniać swoje najbliższe sąsiedztwo, w konsekwencji zmieniając całe miasto" - powiedział Łukasik i wyraził przekonanie, że potrzeba przede wszystkim "koalicji dobrych pomysłów".

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

Pulitzer dla tego, kto wymyślił tytuł artykułu. Pizza bez mąki też się nie uda.

wujek samo zło, 2015-11-27 20:56:36 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE