Rok wielu wyzwań
W ostatnich dniach stał się pan sławny jako obrońca majątku narodowego…
- Tak, na to właśnie wyszło, bo rzeczywiście w całej awanturze chodziło o majątek narodowy. Sytuacja jest bardzo zawiła, rzekłbym precedensowa na skalę Polski. Aczkolwiek moim zdaniem podobne
sprawy, choć na mniejszą skalę, miały miejsce w latach 90-tych w Krakowie, gdzie pojawiali się rzekomi spadkobiercy żydowskich właścicieli kamienic.
W naszym przypadku mechanizm był podobny ale dotyczył znacznie większego majątku, bo to są setki tysięcy hektarów, setki budynków, wiele obiektów przemysłowych, całe dzielnice
i to nie tylko w Katowicach, bo kiedy przeanalizowaliśmy sytuację okazało się, że dotyczy to także niektórych miast północnej Polski, gdzie były posiadłości spółki Giesche.
Akcje spółki Giesche były we władaniu rządu amerykańskiego, potem odkupił je rząd polski i zdeponował w ministerstwie. Stamtąd ktoś je wyjął i wprowadził do obrotu kolekcjonerskiego.
Nielegalnie…
- Oczywiście, że nielegalnie, nie posiadając odpowiednich dokumentów. To, że ktoś na podstawie kolekcjonerskich akcji reaktywuje spółkę to jest dla mnie kuriozalne. Nie wiem na jakiej
podstawie ten ktoś wprowadził spółkę do rejestru sądowego, ale w moim przekonaniu były to czynności niezgodne z prawem i z normalnym morale obywatela tego państwa.
Należało zareagować i podjąłem odpowiednie działania, które były możliwe dzięki zaangażowaniu odpowiednich służb. Chcę zwrócić uwagę, że prawdopodobnie takich sytuacji jest więcej i
wartałoby przyjrzeć się tym przypadkom, zobaczyć czym te przypadki się zakończyły i może trzeba zrewidować obowiązujące przepisy.
Zmieniamy temat: jakie wyzwania stawia pan sobie na ten rok do wyborów?














Mniej pieniędzy na drogi