Samorządy mogą zablokować A4

Może dojść do wstrzymania budowy autostrady A4 Dębica-Rzeszów. Jest pat, bo marszałek podkarpacki i starosta rzeszowski chcą, by wykonawca autostrady na pewno naprawił szkody w związku z wzmożonym ruchem na ich drogach lokalnych.
Samorządy mogą zablokować A4

Brak porozumień między wykonawcą prac przy budowie autostrady A4 na odcinku Dębica-Rzeszów a dwoma samorządami województwa podkarpackiego i powiatu rzeszowskiego może spowodować opóźnienia w pracach lub nawet ich wstrzymanie.

Taką informację podano na konferencji prasowej we wtorek w Urzędzie Wojewódzkim w Rzeszowie, z udziałem wojewody Mirosława Karapyty oraz dyrektorów rzeszowskiego oddziału Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad: Wiesława Kaczora i Władysława Kowala.

Chodzi o porozumienia w sprawie korzystania z dróg samorządowych (gminnych, powiatowych i wojewódzkich) do transportu i komunikacji z terenem budowy. Wykonawca robót na tym odcinku, firma Budimex, zawarła już takie porozumienie z czterema spośród sześciu samorządów. Nie może natomiast dojść do porozumienia z marszałkiem województwa podkarpackiego i starostą rzeszowskim.

"23 sierpnia GDDKiA zasygnalizowała wojewodzie, że dotychczas nie ma stosownych porozumień z marszałkiem i starostą rzeszowskim. Budimex już zgłosił inwestorowi opóźnienia w harmonogramie prac budowlanych z powodu +siły wyższej+, za jaką traktuje opór samorządów" - mówił na konferencji Karapyta.

Uczestnicy konferencji mówili też, że 9 sierpnia br. z inicjatywy wojewody odbyło się już robocze spotkanie w tej sprawie. GDDKiA wyjaśniła, że kontrakt na wykonanie autostrady zobowiązuje wykonawcę do naprawy ewentualnych uszkodzeń dróg dojazdowych do placu budowy, czyli przywrócenia ich stanu sprzed rozpoczęcia prac. Tymczasem dwa samorządy żądają przebudowy dróg, a nie ich odbudowy po zniszczeniach wynikłych z użytkowania ich przez wykonawcę robót.

Ponadto samorządy chcą także obciążyć wykonawcę odpowiedzialnością za wszelkiego rodzaju szkody w związku z wszelkim ruchem samochodowym oraz obciążyć kosztami za bieżące zimowe utrzymanie dróg.

Żądają także m.in., aby inwestor, czyli GDDKiA, był trzecią stroną porozumienia, co - jak podkreślano na konferencji - nie jest nigdzie stosowane.

Dyrektor Kaczor przypomniał, że GDDKiA - co jest ogólnopolskim precedensem - w specjalnym oświadczeniu zapewniła, że nie rozliczy budowy tego odcinka, bez poświadczenia przez samorządy, że wykonawca usunął wszystkie szkody powstałe z jego winy na drogach gminnych, powiatowych, czy wojewódzkich. Podobne gwarancje zadeklarowała firma Budimex, czyli wykonawca.

Tymczasem starosta rzeszowski Józef Jodłowski powiedział, że sprawa odbudowy dróg zniszczonych na skutek użytkowania przez wykonawcę przy budowie autostrady jest "zbyt poważna, aby nie dopiąć jej na ostatni guzik" i że dotychczas nie otrzymał pisemnej gwarancji, że drogi te zostaną odbudowane.

Podkreślił, że gwarancje, jakich oczekuje samorząd to albo gwarancje finansowe, czyli w przypadku niewywiązania się wykonawcy z porozumienia, bank obciąży jego konto; albo weksel lub też porozumienie trójstronne, gdzie trzecią stroną będzie GDDKiA, która w razie niewywiązania się wykonawcy weźmie na siebie odpowiedzialność.

Marszałek województwa Zygmunt Cholewiński ze względu na spotkania służbowe był nieuchwytny.

Na konferencji przypomniano także, że podczas wcześniejszego spotkania z sześcioma samorządami uczestnicy zobowiązali się wynegocjować stosowne porozumienia w ciągu tygodnia.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE