Skończcie z kryterium najniższej ceny!

  • wnp.pl (JM)
  • 29-12-2009
  • drukuj
- W ostatnim roku zdarzyły się przetargi w których najniższa cena to 50 do 60% przewidzianego przez inwestora budżetu na przedsięwzięcie – narzeka Tomasz Bączyk, wiceprezes spółki Fojud, specjalizującej się w świadczeniu kompleksowych usług dla branży infrastrukturalnej.
Skończcie z kryterium najniższej ceny!

- W ostatnim roku ceny ofert w inwestycjach infrastrukturalnych w wielu przypadkach spadły o ponad 20%, a zdarzają się przetargi w których najniższa cena stanowi 50 do 60% przewidzianego przez inwestora budżetu na przedsięwzięcie – mówi Tomasz Bączyk, wiceprezes spółki Fojud, specjalizującej się w świadczeniu kompleksowych usług dla branży infrastrukturalnej.

Zdaniem naszego rozmówcy, cena w inwestycjach publicznych bezwzględnie musi być podstawowym kryterium przetargowym, jednak nie ma powodu, by była to wyłącznie cena najniższa.

- Można zastosować inne metody ustalania ceny najkorzystniejszej, np. zawsze odrzucać cenę najniższą i wybierać ofertę następną w kolejności, odrzucać cenę najniższą i najwyższą, ustalać średnią z pozostałych i wybierać ofertę z ceną najbliższą tej średniej, taka wartość wydaje się być optymalna ze względu na interes inwestora i wykonawcy - mówi wiceprezes.

Tomasz Bączyk uważa, że innymi kryteriami wyboru muszą być warunki gwarancji, posiadane referencje i doświadczenie oraz kadra. - Wszystkie te elementy są obecne w warunkach przetargów publicznych - wskazuje. - Przedmiotem osobnej dyskusji powinna być wysokość na jakiej inwestor zawiesza poprzeczki przy ustalaniu poszczególnych kryteriów. Ważne jest, by z jednej strony ustawiając ją wysoko, nie zamykać rynku dla wchodzących i wschodzących firm, doprowadzając do dyktatu dużych firm niezagrożonych konkurencją ze strony mniejszych. Z drugiej strony, nisko zawieszona poprzeczka stwarza zagrożenie, że wyłoniony wykonawca nie zapewni wymaganej jakości ani terminu wykonania robót a firmy duże, z doświadczeniem, posiadające większe koszty, nie będą w stanie konkurować poniżej progu własnej rentowności.

Zdaniem naszego rozmówcy, nie tylko zbytnie obniżanie cen wykonawczych jest obecnie problemem. Zastrzeżenia często dotyczą również osób nadzorujących budowy, w wyborze których również decydującym kryterium jest najniższa cena. - Powoduje to, że poziom kwalifikacji inspektorów jest niski lub nadzorują oni wiele inwestycji równocześnie, nie ma więc możliwości by dopilnowali jakości realizowanych robót w sytuacji, w której wykonawca zmuszony jest szukać oszczędności w każdym elemencie kontraktu, tak by zmieścić się w swojej cenie ofertowej - mówi Tomasz Bączyk.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.