Skracają pływalnie, aby oszczędzić na ratownikach

  • PAP/Gazeta Wyborcza
  • 14-01-2015
  • drukuj
Chcąc zaoszczędzić na etatach ratowników zarządcy pływalni skracają długość niecek, montując nakładki lub panele.

Skracają pływalnie, aby oszczędzić na ratownikach
Zatrudnienie dodatkowego ratownika, a w efekcie trzech na zmiany, to blisko 100 tys. zł rocznie - mówi Bogdan Bukowczyk (fot.pixabay.com)

Pozwala na to rozporządzenie ministra spraw wewnętrznych z 2012 r., zgodnie z którym na basenach o długości poniżej 25 metrów do pilnowania pływających wystarczy tylko jeden ratownik - informuje "Gazeta Wyborcza".

"Wolałbym, żeby pracowało dwóch ratowników, ale zadecydowały finanse. Miasto wolało zaoszczędzić, bo zatrudnienie dodatkowego ratownika, a w efekcie trzech na zmiany, to blisko 100 tys. zł rocznie" - mówi Bogdan Bukowczyk, dyrektor krośnieńskich pływalni.

Czytaj też: Wrocław buduje olimpijski basen

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (1)ZOBACZ WSZYSTKIE

To jest typowe dla złodziejskich czasów w jakich nam przyszło żyć. Liczy się tylko kasa u zarządców i rządzących w ich kieszeniach. Bo na swoich pensjach na pewno nie oszczędzają. Jak się zaś ktoś utopi w basenie, to winę zwalą, na przemęczonego pracą ratownika a sami sobie przyznają premię za "...;oszczędności". Dziwny to kraj, oszustów i kombinatorów. Szkoła, "platformianych" obywateli. Polak Polakowi wilkiem (czytaj: złodziejem). rozwiń

chory na raka nerki, 2015-01-15 05:49:20 odpowiedz

ZOBACZ WSZYSTKIE


ZOBACZ TAKŻE