Śląskie nie chce się składać na Przewozy Regionalne

Woj. śląskie nie dołoży się do pożyczki w kwocie co najmniej 25 mln zł, o jaką spółka Przewozy Regionalne poprosiła swoich właścicieli, czyli marszałków województw. Zarząd tego regionu wyjaśnia, że koncentruje się na poprawie sytuacji własnego przewoźnika, Kolei Śląskich.
Śląskie nie chce się składać na Przewozy Regionalne
"Musieliśmy odmówić, ponieważ ratujemy Koleje Śląskie" - wyjaśnił w środę Mirosław Sekuła, marszałek woj. śląskiego. Samorząd tego regionu posiada w Przewozach 9,2 proc. udziałów, a spółka ta obsługuje na jego zlecenie większość tzw. połączeń stykowych, czyli przekraczających granice województw. Na połączeniach wewnątrz województwa jeżdżą Koleje Śląskie.

W połowie października władze PR informowały, że nie są w stanie "w sposób ciągły wywiązywać się z ugody z PKP PLK". Chodzi o zawartą w marcu ugodę ws. zadłużenia, jakie powstało w latach 2009-2010, gdy samorządowy przewoźnik zalegał z płaceniem za korzystanie z zarządzanej przez spółkę PKP PLK sieci kolejowej. Obejmuje harmonogram spłaty należności głównej, wynikającej z niezapłaconych faktur, bez odsetek. Łącznie to kwota 384 mln zł. W tym roku PR mają zapłacić PKP PLK ok. 80 mln zł.

Zaleganie z kolejnymi ratami może okazać się problemem dla Przewozów Regionalnych, ponieważ ich wartość została zabezpieczona na majątku spółki - taborze i nieruchomościach. W sytuacji, gdy spółka PKP PLK nie będzie otrzymywała kolejnych rat, może je zająć.

Sekuła przyznał w środę, że jeśli nie dojdzie do porozumienia między PLK i PR, może powstać sytuacja, że Przewozy nie będą miały czym jeździć. Wskazał jednocześnie, że w podpisanym tego dnia piśmie z odmową ws. pożyczki woj. śląskie poprosiło, by ew. zajęcie taboru nie objęło składów PR wykonujących połączenia stykowe woj. śląskiego w ramach umowy podpisanej w grudniu ub. roku - w czasie kryzysu Kolei Śląskich.

Marszałek woj. śląskiego nie zna reakcji innych marszałków na prośbę Przewozów. Zaznaczył natomiast, że region przekazał już ok. 45 mln zł na ratowanie Kolei Śląskich (poprzez podwyższanie ich kapitału zakładowego).

Warunkiem niedawnego przywrócenia Kolejom Śląskim licencji Urzędu Transportu Kolejowego na wykonywanie kolejowych przewozów pasażerskich była m.in. spłata całego zadłużenia spółki (ok. 25 mln zł) na rzecz PLK. "Dlatego Koleje Śląskie są bodaj jedynym przewoźnikiem w kraju, który nie ma żadnych zaległości wobec PKP PLK" - zaznaczył Sekuła. Przypomniał, że przewoźnik spłacił to zadłużenie, zaciągając kredyt możliwy dzięki podwyższeniu kapitału zakładowego.

Pytany o scenariusze awaryjne, w razie zajęcia przez PLK taboru Przewozów, marszałek woj. śląskiego wskazał, że ew. spółka taborowa PKP PLK mogłaby wypożyczyć zajęty tabor poszczególnym marszałkom lub ich spółkom. Wstępne rozmowy na ten temat już podjęto. Brana jest też pod uwagę możliwość przejęcia przez Koleje Śląskie połączeń stykowych. Jednocześnie przewoźnik woj. śląskiego już pozyskuje od PR tabor na obsługę własnych połączeń - jeden przetarg na dziewięć pociągów już jest rozstrzygnięty, drugi przetarg (tej samej wielkości) czeka na rozstrzygnięcie.

Sekuła poinformował też, że po zatwierdzeniu projektu budżetu woj. śląskiego na przyszły rok, urząd marszałkowski zamierza podpisać 15 listopada dwuletnią umowę z Kolejami Śląskimi - na wykonywanie przewozów w regionie w 2014 i 2015 r. Choć nie ujawnił jej wartości, przypomniał, że zgodnie z wcześniejszymi założeniami w 2014 r. woj. śląskie wyda na dotowanie kolejowych przewozów pasażerskich nie więcej niż 180 mln zł. Zaznaczył też, że stawki dla Kolei Śląskich powinny zapewnić im w 2014 r. minimalny zysk.

Wartość tegorocznej umowy na dotowanie przewozów wykonywanych przez spółkę Koleje Śląskie to 119,8 mln zł (dla okresu od 1 stycznia do 31 grudnia 2013 r.). Przewozy Regionalne obowiązuje warta 35,9 mln zł umowa obowiązująca od 15 grudnia 2012 r. do 14 grudnia 2013 r. - w ub. roku przewoźnik otrzymał 5 mln zł; w tym roku ma dostać pozostałe 30,5 mln zł.

W grudniu ub.r. Koleje Śląskie przejęły obsługę całości regionalnych kolejowych przewozów pasażerskich w regionie, co wywołało chaos na torach i zakończyło się dymisją zarządu spółki i marszałka woj. śląskiego. Obecnie Koleje Śląskie realizują program naprawczy. Ich skumulowana strata w tym roku może sięgnąć - jak szacował w środę Sekuła - 62-64 mln zł
Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE