Spór o dworce kolejowe

  • Przegląd prasy/Dziennik Zachodni
  • 18-05-2011
  • drukuj
Dąbrowa Górnicza nie może się porozumieć z PKP w sprawie przejęcia dworców w dzielnicach Ząbkowice, Gołonóg i Strzemieszyce, które popadają w ruinę.
Spór o dworce kolejowe

Drzwi zamknięte na kłódkę, brak poczekalni, kas biletowych. Tak wygląda dziś główny dworzec kolejowy w ponad 123-tysięcznej Dąbrowie Górniczej – pisze „Dziennik Zachodni”.

Miasto nie może porozumieć się z PKP. Podobnie jak w sprawie przejęcia dworców w dzielnicach Ząbkowice, Gołonóg i Strzemieszyce, które popadają w ruinę.

Termin przekazania nieruchomości miastu uzależniony jest m.in. od podziału geodezyjnego gruntów, wyceny nieruchomości. PKP zażyczyło sobie 800 tys. zł za budynek dworca głównego, ale tam oprócz prądu nie ma nic. Nie ma wody, kanalizacji. By mógł dalej pełnić swoje funkcje Urząd Miasta musiał wydać drugie tyle na remont.

W przypadku Strzemieszyc miasto jest w stanie na własny koszt wykonać podział geodezyjny gruntów, by przejąć budynek za symboliczną złotówkę. Nie ma jednak decyzji PKP w tej sprawie. A kas biletowych i tak tam nie będzie, bo nie było chętnych, do startu w przetargu, ogłoszonym przez Śląski Zakład Przewozów Regionalnych.

Za to zawiercianie w końcu się doczekają nowego dworca. Ich zabytkowy dworzec kolejowy na trasie dawnej Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej wreszcie doczeka się remontu.

Budynek zmieni się diametralnie i według prezydenta Zawiercia Ryszarda Macha (zabierz głos/oceń prezydenta) stanie się wizytówką miasta. Powstałaby tam mała galeria dla podróżnych, a być może kilka miejsc noclegowych. Nie zabrakłoby tam też centralnego placu, ponieważ w Zawierciu nie ma typowego rynku - dodaje "Dziennik Zachodni".

 

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE