Stadion Narodowy - wizytówka czy balast?

Zbudowany na Euro 2012 Stadion Narodowy w Warszawie miał stać się wizytówką polskiego sportu. Entuzjastycznie ocenili go goście piłkarskich mistrzostw, ale wielu ekspertów obawia się, że dla właściciela - ministerstwa sportu - stanie się poważnym balastem.
Stadion Narodowy - wizytówka czy balast?
Już w fazie projektowania było jasne, że koszty budowy obiektu, które sięgnęły dwóch miliardów złotych, nie zwrócą się nigdy. To zresztą sytuacja normalna w przypadku takich inwestycji - uwaga zamawiających i architektów skupia się zazwyczaj na tym, by przyszła funkcjonalność zapewniała maksymalne wykorzystanie obiektu i umożliwiła uzyskanie dochodów pokrywających koszty funkcjonowania.

Stadion Narodowy zaprojektowany został jako wielofunkcyjna arena, mająca służyć zarówno sportowi, jak i imprezom biznesowym czy kulturalnym. Rentowność obiektu zapewniać powinien jego operator, ale - choć stadion otwarty został oficjalnie w styczniu - nadal zarządza nim Narodowe Centrum Sportu, które nadzorowało budowę.

Docelowo ma stać się operatorem stadionu, ale ostatecznej decyzji nadal nie ma.

"Uzgodniliśmy z Ministerstwem Sportu wszystkie szczegóły umowy i przedstawiliśmy dziesięcioletni biznesplan. Umowa została parafowana i w końcu sierpnia trafiła do Ministerstwa Skarbu i UOKiK. Czekamy nadal na decyzję, prowadząc normalną działalność, ale nie ukrywam, że niepewność co do losów umowy utrudnia nam rozmowy z przedstawicielami biznesu w sprawie wynajmu powierzchni biurowych i komercyjnych" - wyjaśnia rzeczniczka NCS Daria Kulińska.

O szczegółach biznesplanu nie chce jednak mówić, ujawniając tylko, że założenia przewidują pokrycie kosztów już w 2013 roku.

A koszty są niebagatelne. Według wyliczeń NCS, wydatki stałe (oświetlenie, ogrzewanie, ochrona, itp) wynosić mogą 18 mln złotych, a z wydatkami na przygotowanie i organizację imprez nawet 30 mln rocznie. Nie byłyby ich w stanie pokryć dochody z organizacji meczów piłkarskich, nawet gdyby wszystkie spotkania reprezentacji Polski odbywały się na Stadionie Narodowym.

Czytaj też: Do imprez na Narodowym dopłacają podatnicy

Według ekspertów koszty związane z przeprowadzeniem październikowego spotkania Polska - Anglia wyniosą około miliona złotych. Średnia cena biletu to 150 złotych, co oznacza, że przy 40-tysięcznej frekwencji wpływy wyniosłyby około sześciu milionów, z czego tylko część przypadnie operatorowi stadionu.

Kluczową kwestią w zapewnieniu rentowności obiektu może okazać się pozyskanie tytularnego sponsora. Według ekspertów wartość takiej umowy może wynieść nawet 10 mln złotych rocznie, co pokryłoby od 30 do 50 procent kosztów funkcjonowania. Zainteresowanie wyraziło kilka dużych polskich firm, ale zarówno NCS, jak i ministerstwo sportu nie ujawniają żadnych szczegółów.

Wiadomo tylko, że sprzedaż nazwy obwarowana jest warunkiem: musi w niej pozostać człon "Stadion Narodowy". Poza boiskiem, stadion oferuje pięć tysięcy metrów kwadratowych i salę na dwa tysiące osób na potrzeby przyszłego centrum konferencyjnego, osiem tysięcy metrów powierzchni biurowych, a także pomieszczenia przeznaczone na sklepy i restauracje. W czasie mistrzostw Europy były one wykorzystywane na potrzeby turnieju, m.in. mieściło się tam ogromne centrum medialne.

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE