System kar w e-mycie do uporządkowania

Rząd liczy zyski z funkcjonowania systemu viaTOLL, które pójdą na nowe drogi. Jednak warto, by pochylił się również nad zmianami w prawie - mówi Andrzej Arendarski, prezes Krajowej Izby Gospodarczej.
System kar w e-mycie do uporządkowania
System elektronicznego poboru opłat od samochodów ciężarowych z powodzeniem zastąpił nieefektywny i drogi w obsłudze system winietowy. Polscy przewoźnicy zdążyli się pogodzić z tym, że skończył się czas równych opłat, niezależnie od liczby przejechanych kilometrów.

- Co ważne, stawki e-myta, preferujące pojazdy mniej szkodliwe dla środowiska, skłoniły wiele firm transportowych do zmiany taboru na bardziej ekologiczny - mówi Arendarski.

Czytaj też:E-myto nie tylko na autostradzie

Przypomina on zarazem, że KIG jako pierwsza zwracała uwagę na absurdalne przepisy powodujące, że auta osobowe z przyczepą, jeśli przekraczają masę całkowitą 3,5 t, muszą się rejestrować w systemie, podobnie jak ciężarówki i autokary.

- Minister Sławomir Nowak dziesięć miesięcy temu zapowiedział nowelizację złego prawa i na tym się skończyło - stwierdza prezes Arendarski. - Tymczasem kary za jazdę bez urządzenia pokładowego i bez uiszczania opłat są słone, a co gorsza, dotyczące ich regulacje są skonstruowane w sposób skrajnie niekorzystny dla kierowców.

Za przejechanie odcinka drogi bez opłaty GITD ściąga 3 tys. złotych. Ukarana w ten sposób mała firma transportowa ma małe szanse na przetrwanie.

Wysokość kary w ostatecznym rozrachunku zależy od przypadku, zauważa Arendarski. Odcinek drogi wyznaczają bowiem dwie przecznice. Wskutek tego przejechanie np. dziesięciu kilometrów jednej trasy może oznaczać dla systemu pokonanie dziesięciu odcinków (tyle trafi się skrzyżowań), a na innej trasie jeden odcinek może mieć długość nawet kilkanaście kilometrów. Ukarany kierowca w pierwszym przypadku zapłaci aż 30 tys. złotych, w drugim - skończy się na jednej stawce w wysokości 3 tys.

- Nie dziwię się protestom przewoźników - podkreśla Andrzej Arendarski. - Trzeba dbać o szczelność systemu, lecz - zgodnie z podstawowymi zasadami europejskiego prawa - należy również zapewnić jasne reguły nakładania kar.

Leży to nie tylko w interesie przewoźników, lecz również w interesie państwa, którego obowiązkiem jest dbałość o dobrą jakość prawa.

Już teraz, właśnie z powodu niesprawiedliwych regulacji, uaktywniły się firmy "doradcze", które obiecują anulowanie kar. Ze zdesperowanego przedsiębiorcy łatwo jest wydusić pieniądze na poczet niespełnialnych obietnic. "Złe, niespójne prawo zawsze stwarza świetne warunki funkcjonowania takich inicjatyw" - podsumowuje szef KIG.

Podobał się artykuł? Podziel się!

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.