Szybka kolej, długi protest mieszkańców

Mieszkańcy Katowic-Podlesia spotkali się z wiceministrem transportu, Andrzejem Masselem oraz przedstawicielami PKP PLK. W czasie spotkania nie zabrakło trudnych pytań. Czy zmniejszyła się ilość niejasności związanych z budową odcinka szybkiej kolei w tej dzielnicy?
Szybka kolej, długi protest mieszkańców
Domy w Katowicach-Podlesiu, jednej z najmodniejszych do niedawna dzielnic stolicy woj.śląskiego rosną jeden po drugim. Czy właściciele jednak kiedyś w nich zamieszkają? Nie wiadomo. Wszystko przez trudnego - nowego sąsiada.
Podczas spotkania z przedstawicielami PKP PLK oraz ministerstwa transportu, mieszkańcy katowickiego Podlesia nie kryli obaw.

"-Kiedy będzie ostateczna decyzja o tym, że taka inwestycja będzie?" - pytali wciąż niepewni o swoje domy i posesje mieszkańcy. Bo gdy kupowali działki pod budowę swoich domów, o planowanej inwestycji nic nie wiedzieli.

"-Mieszkańcy są rozżaleni, gdyż jest konieczność wyburzenia całkiem nowych, a czasem jeszcze często nie zasiedlonych domów" - mówi Cyprian Stiller, mieszkaniec katowickiego Podlesia.

Wszystko dlatego, że dotychczas istniejące dwa tory zastąpią cztery nowe, które na dodatek będą przebiegały najprawdopodobniej w innym miejscu. Póki co inwestycja jest w fazie studium wykonalności. A to ostatni dzwonek by coś w tej sprawie zmienić.

"-Wiemy, że za rok do półtorej, będzie decyzja, że będzie faktycznie ta kolej budowana, ale równie dobrze może jej nie być" - mówi Arkadiusz Maluszczyk, deweloper budujący domu w Katowicach Podlesiu. To jednak mało prawdopodobne, bo przyspieszenie tego odcinka jest kluczowe. "-Ta inwestycja jest potężna jak na skalę europejską nawet. To wchodzi jednak w posesje prywatne. Dla każdego, któremu wchodzi się na posesje - dzieje się krzywda" - mówi Mieczysław Rudy, kierownik kontraktu.

Zdaniem mieszkańców krzywda już im się stała, bo nie zostali w należyty sposób poinformowani o tym że obok ich domów pobiegnie kolejowa nitka:

"-Tylko chciałabym to wiedzieć, czy ja się mogę tam wybudować w przyszłości" - postulowali na spotkaniu z wiceministrem Massalem mieszkańcy katowickiego Podlesia. A informowanie mieszkańców jest obowiązkiem samorządu oraz inwestora.

"-Na podstawie informacji którymi dysponujemy nie możemy nikomu szczegółowych informacji przekazać ze względu na to, że sami takimi informacjami nie dysponujemy" - mówi Maciej Biskupski, asystent prezydenta Katowic. Ten brak konkretnych informacji powoduje w mieszkańcach rozgoryczenie. Rozbudowa trasy może zmusić ich do opuszczenia domów za które nie dostaną satysfakcjonującej rekompensaty.

"-Mamy świadomość, że jeżeli informacja o tej inwestycji zostanie przedstawiona społeczności lokalnej, to oprócz zagrożeń będą również szanse" -mówi Andrzej Massel, wiceminister budownictwa.

Mieszkańcy czują się jednak w tej sprawie pominięci.

"-Czują się oszukani. Ponieważ gdyby mieli tą wiedzę, mieliby alternatywę. Teraz jej nie mają. No a w tej sytuacji niewiele tu jest do zaproponowania" - uważa Ewa Ptaszny, radna jednostki pomocniczej dzielnicy Podlesie. Bo to jedynie rekompensaty, a to w odczuciu mieszkańców dzielnicy i tak niewiele.

"-Bardzo się dużo rzeczy zadziało, natomiast niewiele rzeczy było do dzisiaj powiedzianych. W związku z czym mieli zrozumiałe emocje i zrozumiały żal" - podkreśla Ewa Kołodziej, poseł na sejm RP. A do momentu rozpoczęcia inwestycji, czyli do połowy 2014 roku, będzie ich pewnie jeszcze więcej...

 


KOMENTARZE (0)

Artykuł nie posiada jeszcze żadnych komentarzy.

ZOBACZ TAKŻE